Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mistrzowie malarstwa nie potrafili malować ptaków

mk 06-01-2011, ostatnia aktualizacja 06-01-2011 12:04

Ornitolog i rysownik Tomasz Cofta uważa, że wybitni malarze europejscy, tacy np. jak Rubens, nie potrafili w ogóle malować ptaków. Flamandzki geniusz wyręczał się w tym względzie pracą innego twórcy. Zwykłego łabędzia z kolei nie umiał namalować Leonardo da Vinci.

- Wielu znanych europejskich malarzy, którzy bardzo dobrze malowali, zupełnie nie potrafiło namalować ptaków. Widać w ich obrazach uderzający kontrast między postacią ludzką lub nawet koniem a jakimś przypadkowo namalowanym ptakiem. Ptaki występujące jako elementy tła, traktowane jak ozdobnik, wyglądały często jakby nie wyszły spod pędzla mistrza, tylko kogoś innego - ocenia w rozmowie 54-letni Tomasz Cofta z Gdańska, biolog i ornitolog, pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego. Obecnie zajmuje się wykonywaniem ilustracji ptaków, za pomocą komputera, dla specjalistycznych wydawnictw z całego świata.

Pierwszy wizerunek ptaka w Europie znajdujemy na słynnych rysunkach w jaskini w Lascaux we francuskiej Akwitanii, wykonanych ponad 13 tys. lat przed Chrystusem. - Choć gatunku nie da się oczywiście określić, to każdy, nawet dziecko, rozpozna, że to przedstawiciel ptasiego rodu - zaznaczył Cofta.

W sztuce starożytnej Europy ptaki są nieliczne. Na fresku z grobowca etruskiego sprzed 2,5 tys. lat uwieczniono kaczki. - Po białej obróżce na szyi można domyślać się, że jest to kaczka krzyżówka. Na ogół nie są to jednak konkretne ptaki, tylko stylizowane - ocenił rozmówca.

Tego, kto spodziewałby się, że w średniowieczu artyści wykazywali większą dbałość o przedstawianie ptaków, spotka rozczarowanie. Z nielicznymi wyjątkami były one malowane w sposób schematyczny i uproszczony. - Średniowieczny autor uwiecznia np. na obrazie o Arce Noego gołębicę z gałązką oliwną. Ani jednak układ piór, ani sylwetka nie wskazuje, że to jest ten ptak. Gdybyśmy nie znali biblijnej opowieści, nie dałoby się w żaden sposób powiedzieć, że chodzi o gołębicę - przekonuje gdański ornitolog.

W średniowieczu często na obrazach pojawiają się orły. Wyglądają jednak karykaturalnie - mają kurzą sylwetkę i kurze łapy. O tym, że są to orły, świadczy jedynie duży i zakrzywiony dziób.

Nowe spojrzenie na ptaki przynosi renesans - np. Jan van Eyck (1390-1441), który na "Ołtarzu Gandawskim" wyjątkowo umiejętnie odtworzył jaskółki w locie. - Jestem pewien, że malarz ten oglądał latające dymówki, bo ich sylwetki są prawdziwe. Takiego ułożenia skrzydeł nie można sobie wyobrazić i namalować, nie widząc wcześniej tego ptaka w locie - ocenił ornitolog.

Mistrzem w malowaniu ptaków nie był na pewno Leonardo da Vinci (1452-1519). - Szkicował ptaki, nie dbając w ogóle o cechy gatunku, aby dociec w jaki sposób unoszą się w powietrzu. Nie miał tylko odpowiednich narzędzi. Lot ptaków da się bowiem dobrze oglądać dopiero przez lornetkę, a ta weszła do powszechnego użytku podczas I wojny światowej - wyjaśnił Cofta.

Da Vinci jest np. autorem kilku rysunków i obrazów przedstawiających Ledę i towarzyszącego jej łabędzia. Zdaniem gdańskiego ornitologa, ptak ten w wykonaniu włoskiego twórcy ma niemalże "smoczą głowę" i "skrzydła anielskie" i gdyby nie wiedza o tym greckim micie można by pomyśleć, że to bardziej gęś. Leonardo nie widział żywego łabędzia, a za wzór posłużyły mu obrazy dawniejszych malarzy.

Prawdziwy rozkwit malarstwa z ptakami, który nastąpił w XVII wieku, zawdzięczamy malarzom flamandzkim i holenderskim. Ptaki przez nich malowane są w różnych konfiguracjach, np. na targu, w spiżarni, na kuchennym stole, a także w parku lub na wiejskim podwórku.

Wśród artystów, którzy uwieczniali wówczas na swych płótnach ptaki, był też Rubens. Jak się jednak okazuje, był w tej dziedzinie amatorem. - Jest np. jego obraz dziecka, które trzyma w dłoni ptaszka na sznureczku. Możliwe, że to jakaś papuga, ale nawet do niej trudno to porównać. Postać ptaka jest tu malowana o kilka artystycznych klas niżej niż portret. (...) Całkiem też możliwe, że to dziecko pozowało z ptaszkiem, który ciągle ruszał się, a malarzowi nie chciało się wziąć go do ręki i naszkicować - powiedział Cofta.

Na innym obrazie Rubensa "Diana wracająca z polowania" widać całą masę różnego rodzaju bardzo dokładnie namalowanych ptaków. - Tyle tylko, że nie malował ich Rubens, ale jego współpracownik Frans Snyders, (...) który znał się akurat na tym jako mało kto - wyjaśnił Cofta.

Do martwych natur z ptakami wracają chętnie w impresjonistycznym stylu wybitni twórcy tego kierunku jak Paul Gauguin, Claude Monet i August Renoir. W XX wieku w charakterystyczny dla siebie sposób np. gołębie maluje Pablo Picasso.

Zapytany o arcydzieło malarskie z udziałem ptaka bez chwili wahania wymienia obraz "Portret Roberta Chesemana" (1533) Hansa Holbeina Młodszego, który był nadwornym malarzem króla Henryka VIII. - Mężczyzna trzyma na ręku białozora - północnego sokoła, występującego m.in. w Szkocji, Norwegii i Islandii. Sokół jest tak namalowany, jak nikt nie namalował ptaka aż do XX wieku - to wręcz fotograficzna wierność. Widać, że ten ptak jest żywy, trójwymiarowy; każde z piór ma swój cień. Ten białozór jest absolutnie mistrzowski, zapiera wprost dech w piersiach - podkreślił Cofta.

PAP

Najczęściej czytane