Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zabrali jej dzieci, bo jest chora na raka

Jacek Przybylski 16-05-2011, ostatnia aktualizacja 16-05-2011 21:22

 

Gdy sędzia Nancy Gordon ogłaszała wyrok, Alaina Giordano z Durham w Karolinie Północnej nie mogła uwierzyć własnym uszom. 15 czerwca 11-letnia Sofia i pięcioletni Bud mają przeprowadzić się do Chicago, gdzie mieszka jej były mąż.

Dla kobiety, która od grudnia 2007 roku walczy z rakiem piersi, wyrok był niezwykle okrutny. Chicago jest bowiem oddalone o niemal 1400 kilometrów, nie będzie więc mogła często odwiedzać dzieci. Przeprowadzka oznaczałaby z kolei przerwanie terapii w miejscowym szpitalu, co mogłoby doprowadzić do szybkiej śmierci kobiety. Nie mówiąc o tym, że pozbawiona dzieci matka może stracić motywację do walki z rakiem. – To dzięki nim jestem silna – tłumaczy.
Sędzia argumentowała jednak, że nie wiadomo, jak rozwinie się choroba i czy chora będzie w stanie zapewnić dzieciom bezpieczeństwo oraz środki utrzymania. Powołując się na opinię psychologów sędzia Nancy Gordon podkreślała też, że „dzieci, które mają rodzica chorego na raka, potrzebują więcej kontaktu z rodzicem zdrowym“.

– To niebezpieczny wyrok dla mnie i moich dzieci, ale także dla ludzi na całym świecie, którzy chorują na raka – przekonuje Alaina Giordano. Od kilku tygodni zbiera pieniądze na adwokata, który pomoże jej odzyskać dzieci.
Ken Snyder, były mąż kobiety, tłumaczył przed sądem, że Alaina jest tak chora (ma przerzuty), że lekarze nie potrafią nawet określić, ile jeszcze zostało jej życia. On zaś jest nie tylko zdrowy, ale w przeciwieństwie do swojej byłej bezrobotnej żony ma stałą pracę. W wywiadzie dla telewizji NBC Alaina Giordano przekonywała z kolei, że mąż jest tak bardzo zajęty karierą zawodową, że będzie najwyżej „weekendowym ojcem“. Profil na Facebooku, który wspiera jej walkę, poparło 18 tys. osób. Petycję do gubernatora zatytułowaną „Nie pozwól, by sędzia zabrał dzieci Alainy Giordano tylko dlatego, że ma raka“, podpisało w Internecie ponad 75 tys. osób..

Życie Warszawy

Najczęściej czytane