Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

r e k l a m a

Kibicowska mapa Polski

03-04-2004, ostatnia aktualizacja 03-04-2004 00:48

W sobotę na stadionie przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu zasiądzie 26,5 tys. sympatyków Lecha i Legii. Obie grupy od lat są ze sobą zwaśnione. Jednak większość kibiców ma też zawarte sojusze z innymi klubami.

Po czterech latach kibice Legii Warszawa znów mogą pojechać do Poznania. Długie czekanie jest efektem tego, że Lech przez dwa lata grał w II lidze, a także, że PZPN zabronił kibicom Legii wyjazdów na mecze poza Warszawę. Od dawna kibice Legii i Lecha nie pałają do siebie miłością. Niechęć spotęgowała jeszcze decyzja PZPN sprzed 11 lat, która pozbawiła Legię tytułu mistrza Polski, przyznając go przy stole Lechowi. Kibice poza "wojnami" mają jednak także "sztamy". Fani Lecha przyjaźnią się z sympatykami Arki i Cracovii. Legia od dawna "trzyma" z Olimpią Elbląg, Pogonią Szczecin i Zagłębiem Sosnowiec, a także holenderskim ADO Den Haag. To nie jedyna "zgoda" zagraniczna. Kibice GKS Katowice przyjaźnią się z czeskim Banikiem Ostrawa. Sympatycy Zagłębia Sosnowiec często wspomagają kibiców Legii, szczególnie w meczach rozgrywanych na Śląsku. Legijne delegacje wyruszają z kolei do Sosnowca. Kibice Legii jeżdżą nawet do Holandii, do Hagi, oglądać mecze ADO. Sympatie i antypatie mają różne podłoże. Wynikają m.in. z animozji między poszczególnymi miastami i regionami. Często są to też różnice kulturowe i narodowościowe. Wielu mieszkańców Śląska otwarcie przyznawało się do sympatii dla Niemiec, co nie zaskarbiło im sympatii kibiców spoza tego regionu. Nie od dziś wiadomo, że mieszkańcy Warszawy nie są lubiani przez mieszkańców reszty kraju. Dlatego zdarzało się, że nawet zwaśnione kluby z jednego miasta łączyły się przeciwko Legii. Warszawski klub przez wiele lat był też nielubiany w Polsce, gdyż ściągał wielu znanych piłkarzy, powołując ich do służby wojskowej. - Mamy sztamę z Zagłębiem, bo to ostatnie nieśląskie miasto - mówi kibic Legii. - Byli z nami pod jednym zaborem, rosyjskim. Ślązacy zaś pod niemieckim. Pogoń też trzyma z nami, bo nie lubią się z Lechem. Tak jak naszym Widzew. Elbląg ma wojnę z Trójmiastem, więc też trzyma z nami. A krakusy nienawidzą nas za, że król Zygmunt przeniósł stolicę do Warszawy - kończy nasz rozmówca. Na Śląsku też nie ma jedności. Kibice GKS wywiesili ostatnio transparent, na którym fan Ruchu Chorzów donosi policji na ich kolegę. Są także kluby osamotnione. Sympatycy Amiki Wronki czy Groclinu Grodzisk Wielkopolski nie przyjaźnią się z nikim. Są to nowe kluby z małych miasteczek, które dzięki pieniądzom sponsorów awansowały do I ligi. Kibicowska Polska jest mocno podzielona. Ważne jest jednak, aby niechęć kibiców nie przeradzała się w agresję. Polskie stadiony powinny być bezpieczne, wtedy zapełnią się do końca, a na trybunach będą mogły zasiąść całe rodziny. 03.04.2004 r.
__Archiwum__