Dzika reklama nie zniknie tak szybko z Alej Ujazdowskich
Billboard zasłania pałacyk Lesserów. Jeśli właściciel go nie zdemontuje, zrobimy to za niego i obciążymy kosztami – ostrzega ratusz.
Reklama stanęła na rogu Pięknej i Alej w poniedziałek. Stołeczny Konserwator Zabytków, Ewa Nekanda-Trepka, mówi, że konstrukcja została wbita w ziemię nielegalnie.
– To skandal. Trakt Królewski jest pod ochroną, a ja nie wydawałam na nią zgody – zapewnia konserwator.
Wczoraj firma AMS, do której należy nośnik i Związek Kombatantów RP, który w pałacyku ma swoją siedzibę, otrzymali podpisaną przez konserwatora prośbę o zdemontowanie reklamy w ciągu siedmiu dni. Żadna ze stron nie zamierza jednak tego robić. – Mamy ważną umowę z AMS, która wzięła na siebie uzyskanie potrzebnych zgód – mówi Jan Wierzyński, dyrektor biura związku.
Także AMS nie kwapi się do demontażu swojej konstrukcji. – Mam opinię prawnika, że reklama została postawiona zgodnie z prawem – twierdzi wiceprezes AMS Marek Kuzaka. Uważa, że billboard jako obiekt nietrwale związany z gruntem wymagał jedynie zgłoszenia w urzędzie miasta.
Firmy reklamowe – takie jak AMS, Clear Channel, Gigaboard, Ströer, News Outdor – wykorzystują lukę prawną i zgłaszają zamiar postawienia reklamy na prywatnym terenie przez pośredników działających w innych krajach. Urzędnicy nie mają szans zdążyć z doręczeniem odmowy w ciągu ustawowych 14 dni.
– Nawet jeśli takie zgłoszenie jest w urzędzie, reklama powinna zostać zdemontowana ze względu na brak opinii konserwatora zabytków – uważa Marcin Ochmański z Biura Prasowego urzędu miasta.
Ratusz grozi, że jeśli AMS się nie podporządkuje, urzędnicy sami zdejmą reklamę ustawioną na dziko. Wcześniej firma może odwołać się od nakazu zdjęcia reklamy do Generalnego Konserwatora Zabytków. A do czasu wydania przez niego decyzji billboard będzie przynosił działającemu na granicy prawa właścicielowi dochody.
Reklama na Trakcie Królewskim to kolejna samowolka firm reklamowych, które coraz bardziej szokują warszawiaków swoimi pomysłami (w październiku ub. r. gigantyczny billboard ustawiono na betonowej łapie obok zabytkowego budynku LO im. Batorego).
Wczoraj wieczorem straży miejskiej udało się złapać na gorącym uczynku mężczyznę, który bez pozwoleń montował wielkoformatową reklamę na elewacji dawnej siedziby Banku Polskiego przy ul. Bielańskiej. Funkcjonariuszy zaalarmowała Ewa Nekanda-Trepka. Okazało się, że zatrzymany reklamiarz działał na zlecenie AMS.
– Tym razem udało się go zatrzymać. Gdyby jednak reklama zawisła, procedura jej zdjęcia mogłaby się ciągnąć miesiącami – mówi konserwator.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON