r e k l a m a

Bajka się nie kończy

Maciej Miłosz 03-11-2008, ostatnia aktualizacja 04-11-2008 17:55

Jak byłam mała, wszyscy nazywali mnie Bajka. Stąd nazwa kawiarni – mówi pierwsza szefowa lokalu przy Nowym Świecie. Wiadomo, że kawiarnia zostanie do końca roku.

Gdy powstała Bajka, kawę sprzedawaliśmy przez kilka godzin dziennie, bo była reglamentowana – wspomina Barbara Wiśniewska, pierwsza szefowa lokalu
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Gdy powstała Bajka, kawę sprzedawaliśmy przez kilka godzin dziennie, bo była reglamentowana – wspomina Barbara Wiśniewska, pierwsza szefowa lokalu

Oplanach zamknięcia lokalu przy Nowym Świecie napisaliśmy w czwartkowym „ŻW”. Obecna szefowa kawiarni Jadwiga Mercha dopiero w piątek po południu dowiedziała się, że właściciel, który niedawno odzyskał kamienicę, zgodził się przedłużyć jej umowę najmu lokalu do końca roku. – Myślałam, że to już koniec, dlatego nie zamawiałam więcej towaru. Piwko będziemy mieć dopiero po południu – opowiada nam w poniedziałkowy poranek. – Co będzie dalej, nie wiadomo – mówi.

Bajka to jedna z najstarszych warszawskich kawiarni. – Zaczęliśmy działać w 1951 r. – wspomina pierwsza kierowniczka lokalu Barbara Wiśniewska, która po czwartkowej publikacji zadzwoniła do naszej redakcji. – Byłam ładnym dzieckiem i nazywali mnie Bajunia, Bajeczka, potem mówili do mnie Bajka – opowiada.

Stąd też wzięła się nazwa lokalu. – Na początku wnętrze nie było tak eleganckie jak teraz. Kawę sprzedawaliśmy tylko przez kilka godzin dziennie – mieliśmy problemy z zaopatrzeniem, towary były reglamentowane – opowiada pani Barbara.

Trakt Królewski zawdzięcza jej też nazwę innego lokalu. – To było ponad 50 lat temu. Staliśmy na Nowym Świecie z dyrektorami WZG – (Warszawskich Zakładów Gastronomicznych – przyp. red.) i jeden z nich powiedział: „pani taka amatorska dziewczyna, to niech będzie Amatorska” – opowiada. Tak powstała nazwa miejsca, które w historii miasta jest równie ważne jak Bajka. To właśnie tu błądził bohater kryminałów Marcina Świetlickiego – legendarny „Mistrz”.

Jednak wydaje się, że los tych lokali jest w naszym mieście przesądzony. Ponad rok temu z rogu Koziej i Miodowej zniknął bar kawowy Poziomka. – Jest mi strasznie żal, że władze miasta nie chronią miejsc, które są historią Warszawy – narzeka restauratorka Magda Gessler. – Wiadomo, że zawsze wygra w końcu ten, kto daje więcej, ale przecież po coś płacimy podatki. Miasto mogłoby takim lokalom obniżać czynsz.

W przypadku Bajki takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę – miasto nie jest właścicielem kamienicy, w której mieści się Bajka, tak więc nie ma wpływu na wysokość czynszu.

Jednak zanim znikną ostatnie kawiarnie „z klimatem” zachęcamy czytelników: podzielcie się z nami historiami z Bajki, Amatorskiej, Poziomki, Piotrusia i innych. Najciekawsze będziemy publikować. Wspomnienia prosimy przesyłać na adres: mmilosz@zw.com.pl. Czekamy też pod nr. tel. 022 622 75 88.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy