DRUKUJ

[ŻW] Grynberg wskazuje drogę

mp, Rafał Pasztelański 02-12-2006, ostatnia aktualizacja 02-12-2006 15:41

Przyznając się do współpracy z SB, Henryk Grynberg pokazał nową drogę rozliczenia się z brudami przeszłości – mówią zgodnie historycy IPN i pisarze.

Henryk Grynberg został w 1956 r. zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie Reporter. Choć był mało przydatnym informatorem, z listy agentów wykreślono go dopiero po 13 latach.

W raporcie archiwistów Służby Bezpieczeństwa, do którego dotarło ŻW (znajduje się on w IPN pod numerem 01429/6), zaznaczono, że pisarz został „pozyskany 11 października 1956 r. przez Wydział VII Dep. I K. d/s BP na zasadzie dobrowolności, pod ps. Reporter”. Departament I to peerelowski wywiad.

Służby specjalne uczyniły z mieszkania Grynberga „punkt adresowy”. W terminologii wywiadu oznaczało to, że na adres ówczesnego 20-letniego studenta dziennikarstwa miały przychodzić listy od działających za granicą agentów wywiadu. Dzięki temu szpiedzy mogli bezpiecznie wysyłać swoje raporty na adresy pozornie zwykłej osoby, niezwiązanej z peerelowskim reżimem. Z mieszkań tych pisma odbierali oficerowie SB lub wywiadu wojskowego. Właściciel PA nie wiedział, co jest w listach ani kto jest ich prawdziwym autorem. Na tego typu skrzynki kontaktowe wysyłał meldunki m.in. ks. Michał Czajkowski.

Z akt SB wynika, że Grynberg zdecydował się podjąć współpracę, ponieważ starał się o pozwolenie na wyjazd do Izraela. W dokumentach znalazło się także stwierdzenie, że TW „Reporter” przekazywał oficerom prowadzącym informacje o rodzinie i znajomych.

Według naszych ustaleń, „Reporter” nie był zbyt przydatnym agentem. Nie znaleziono żadnych dokumentów świadczących, by grając w Teatrze Żydowskim, donosił na kogokolwiek z kolegów. Służby specjalne liczyły przede wszystkim, że Grynberg będzie dla nich przydatny po wyjeździe do Izraela. Nie wiadomo, czy zachowały się jakieś notatki ze spotkań „Reportera” z oficerami wywiadu wojskowego.

Oficjalnie wywiad zrezygnował z prób skontaktowania się z Grynbergiem w 1967 r., kiedy pisarz wyjechał razem z zespołem Teatru Żydowskiego do USA i zdecydował się tam pozostać. Jednak „Reporter” jeszcze przez półtora roku figurował na liście agentów, po czym został z niej wykreślony z powodu braku możliwości wykorzystania.

Według danych IPN, w 1956 r. służby specjalne PRL pozyskały 19 941 tajnych współpracowników. W tym okresie szczególnym zainteresowaniem służb specjalnych cieszyli się studenci, pisarze, artyści. Wywiad PRL liczył, że wyjeżdżając za granicę, ludzie ci będą szczególnie przydatni.

W archiwach Instytutu znajdują się informacje o blisko 500 tys. agentów z lat 1944-1989. Wśród nieujawnionych dotąd nazwisk współpracowników SB są znani biskupi, aktorzy, pisarze, dziennikarze i sportowcy.

Przeczytaj wywiad z Henrykiem Grynbergiem

__Archiwum__