Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Na handlowe problemy – parasole

mk, Monika Górecka-Czuryłło 11-03-2008, ostatnia aktualizacja 11-03-2008 21:03

Miasto na razie walczy z nielegalnym handlem w trwającej od dwóch dni akcji „Zefir“. Tymczasem za kilka tygodni ma ruszyć program wyposażania handlarzy w specjalne parasole. Pomysł budzi jednak kontrowersje.

W ubiegłym roku urzędnicy zadecydowali, że uliczny handel będzie mógł być prowadzony tylko w wyznaczonych przez dzielnice miejscach i pod parasolami kupionymi przez handlowców od miasta. Lokalizację terenów pod stoiska dzielnice mają ustalić do połowy kwietnia.

– Żadnych parasoli na dodatkowe miejsca handlu nie potrzebujemy – twardo mówi burmistrz Mokotowa Robert Soszyński. – Mamy dwa bazarki przy Wałbrzyskiej i Puławskiej. Planujemy jeszcze dwa nowe, eleganckie. I handel za dwa, trzy lata z ulic zniknie.

Sceptycznie nastawione są też władze Ochoty. – Może wybierzemy jakieś dwa, trzy miejsca, np. w rejonie ul. Filtrowej. Będzie tam miejsce na 10, 12 parasoli – ostrożnie mówi burmistrz Wojciech Komorowski. – Ale czy to załatwi sprawę dzikiego handlu?

– W jednym miejscu będzie handel pod parasolami, a w innym ze stolików – dodaje burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski. Przyznaje, że jego dzielnica nie ustaliła jeszcze żadnych lokalizacji dla parasoli. – Jakoś bez entuzjazmu do nich podchodzimy – mówi.

W większości dzielnic trwają wstępne uzgodnienia w sprawie lokalizacji nowych punktów dla handlarzy. – Chcemy zaproponować te miejsca, w których ludzie już zwyczajowo handlują – mówi burmistrz Białołęki Jacek Kaznowski. – Wskazywanie im nowych, z dala od głównych ulic, mija się z celem. Ale liczby potrzebnych parasolek jeszcze nie znamy.

A Praga-Południe szacuje wstępnie, że potrzeba jej będzie ok. 150. – Ale wiele tylko sezonowo, np. na sprzedaż owoców przy ul. Wiatracznej czy Szembeka – mówi wiceburmistrz Adam Grzegrzółka. Dodaje, że dzielnica chce zaproponować handel pod parasolami w rejonie ronda Waszyngtona czy ul. Ostrobramskiej. – Ale to grunty przy samej ulicy, należące do Zarządu Dróg Miejskich. Z nim musimy uzgodnić lokalizację – mówi.

Podobny problem ma Praga-Północ. – Każdy by chciał handlować wzdłuż ul. Targowej. Ale wątpię, czy ZDM wyda na to zgodę – mówi Lidia Szymańska z Wydziału ds. Gospodarczych.

37 miejsc na ok. 50 parasoli szykuje wstępnie Śródmieście. Widzi na nich sprzedaż jedynie kwiatów, folderów, pamiąte kczy owoców. Inni burmistrzowie wskazują na kolejne trudności.

– Przecież parasol można podrobić. Skąd będzie wiadomo, że ktoś stoi pod miejskim? – pyta burmistrz Żoliborza Janusz Warakomski – Wszystko można podrobić – denerwuje się wiceprezydent Andrzej Jakubiak. – Ale to przecież nie powód, by nic nie robić. Wprowadzenie parasoli zlikwiduje część nielegalnego handlu. Będzie dla ludzi znakiem, że to początek końca bałaganu handlowego.

Kremowy parasol z logo miasta

Miasto zamówiło tysiąc parasoli. 800 sztuk dużych, o średnicy dwóch m, i 200 małych, o połowę mniejszych. Parasole będą w kolorze kremowym. Na każdym umieszczone zostanie logo miasta: błękitna syrenka. Zamówienie powinno być gotowe pod koniec kwietnia. W maju parasole pojawią się na ulicach Warszawy. Handlowiec będzie mógł sobie kupić parasol za 100 – 120 zł.

Życie Warszawy