Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Nauka bez centrum

Michał Kozak 27-03-2008, ostatnia aktualizacja 28-03-2008 22:48

Czy naukowcy, którzy chcą poznać nowoczesne technologie, będą musieli wyjechać ze stolicy? Miasto straciło szansę na unijne 50 mln euro i Dolinę Krzemową na Siekierkach

Tu miał stanąć Park.... ale czy stanie?
autor: Kamiński Jakub
źródło: Fotorzepa
Tu miał stanąć Park.... ale czy stanie?

Park Technologiczny na Augustówce miał być wizytówką stołecznej nauki. Jednak jak się nieoficjalnie dowiadujemy, ratusz poważnie rozważa rezygnację z projektu.Pierwszym obiektem WPT miał być inkubator, w którym naukowcy mogliby wcielać w życie swoje pomysły tworząc np. mikrofirmy. Planowano tam też laboratoria firm i instytutów informatycznych, nano i biotechnologicznych. Podobne kompleksy już działają m.in. w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Gdyni a nawet w Bełchatowie.

Wartość WPT szacowano na 212 mln zł. 180 mln zł miało pochodzić z funduszy unijnych. Jednak z powodu opóźnień w przygotowaniu inwestycji, Warszawa praktycznie straciła szansę na dofinansowanie z UE. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zabrało stolicy przyrzeczone już pieniądze a projekt trafił na tzw. listę rezerwową.

– To dramat. Warszawska nauka potrzebuje nowych miejsc, w których kształcić się będą i pracować specjaliści nauk ścisłych – uważa prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, szef rady programowej Centrum Nauki Kopernik.

Budowa WPT miała się zacząć w 2007 roku, a zakończyć w 2015. – Jednak wciąż brakuje pozwoleń na budowę, decyzji lokalizacyjnej a ewentualna zmiana miejsca inwestycji z Łuku Siekierkowskiego na inne wiązałaby się z koniecznością zmian w już opracowanych dokumentach – tłumaczy Stanisław Krakowski z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

– Prawdę mówiąc to było do przewidzenia – przyznaje dyrektor biura Funduszy Europejskich Michał Olszewski. – Dostaliśmy ten projekt po poprzedniej ekipie w dość kiepskim stanie. Trzeba nad nim popracować. W końcu w grę wchodzi roczny budżet dwóch dzielnic – podlicza. Zapewnia, że kiedy projekt będzie poprawiony wystąpi do o ministerstwa o wpisanie WPT z powrotem na listę projektów do realizacji.

Decyzja przesądzająca o losach WPT zapaść ma w początku kwietnia. W miejskiej spółce Technoport która miała realizować projekt wierzą, że jeszcze nie wszystko stracone.– To że trafiliśmy na listę rezerwową, nie oznacza, że nie ma szansy na powrót na listę projektów, które dostaną fundusze. Weryfikacja następuje co pół roku. Staramy się o inwestora strategicznego – mówi prezes Technoportu Paweł Stelmaszczyk.

Rewolucja technologiczna nas ominie

Prof. Łukasz Turski Polska Akademia nauk; Fizyk, popularyzator nauki, współtwórca Centrum Nauki Kopernik

Czy Park Technologiczny to inwestycja potrzebna?

Łukasz Turski: Kiedy w początkach lat 90. wybuchła rewolucja telekomunikacyjno-informatyczna, mieliśmy wystarczającą ilość młodych kadr, świetnie wykształconych matematyków, informatyków. Dziś mamy w Polsce więcej telefonów komórkowych niż ludzi z wyższym wykształceniem. Przestaliśmy kształcić kadry niezbędne do tego, by przyjąć wyzwania przyszłej rewolucji technologicznej. WPT był szansą na stworzenie ośrodka intelektualnego, który sprosta temu zadaniu.

Cóż takiego może się wydarzyć?

Podam przykład. Dziś płacimy coraz więcej za prąd, bo emisja CO2 jest coraz kosztowniejsza. Niezbędne jest przestawienie gospodarki na energetykę jądrową. Tymczasem przestaliśmy kształcić specjalistów w tej dziedzinie. Dopiero w takich sytuacjach zaczynamy myśleć o bezpieczeństwie. Kiedy pojawią się nowe zagrożenia technologiczne, może nam zabraknąć ludzi, którzy będą w stanie sobie z nimi poradzić.

Takie placówki są drogie. Park miał kosztować 200 mln zł?

W skali kraju to niemal żadne pieniądze. A bez takich inwestycji specjaliści nie zostaną w Polsce. Nasz kraj jest za biedny, by jak USA ściągać ekspertów z zagranicy. I następna rewolucja technologiczna przejdzie nam koło nosa. I to z naszej, własnej winy. —Rozmawiał Michał Kozak

Skomentuj artykuł

Życie Warszawy