r e k l a m a

Dzikie billboardy przy pomniku AK

Konrad Majszyk 05-08-2008, ostatnia aktualizacja 05-08-2008 22:07

Billboardy firmy AMS stoją obok pomnika Polskiego Państwa Podziemnego i AK mimo nakazów rozbiórki. Powstańcy są oburzeni. Konserwator zabytków także.

źródło: Życie Warszawy

Podświetlane reklamy na betonowych łapach sąsiadują z miejscem pamięci polskich bohaterów w 64. rocznicę Powstania Warszawskiego.

O sprawie poinformował nas czytelnik. Stwierdził, że to „estetyczne barbarzyństwo”.

– Kto wpadł na pomysł ustawienia tutaj tablic?! – oburza się również wiceszef Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Bolesław Hozakowski. – To jest symbol narodowy, miejsce święte, pomnik poświęcony przez Jana Pawła II.

Wtórują mu miejscy urzędnicy – tablice AMS stoją bez ich zgody. – Te reklamy powinny natychmiast zniknąć – mówi stołeczny konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka. – Cała ul. Wiejska jest wpisana do rejestru zabytków. Nie można tu stawiać niczego bez zgody konserwatora. A ja się na coś takiego nie zgodziłam – podkreśla.

– To jest obraza boska. Wszędzie wcisną swoją reklamę – mówi naczelnik Andrzej Michalski z Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej w Śródmieściu. – Jesteśmy bezbronni wobec machiny kancelarii prawniczych pracujących dla branży reklamowej.

Michalski przyznaje, że mieszkańcy zasypywali go skargami w sprawie billboardów obok pomnika. Jego urząd zgłosił sprawę do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, który nakazał rozbiórkę billboardów. Od tej decyzji odwołał się w imieniu AMS wynajęty przez nich radca prawny. Bez skutku – mazowiecki nadzór budowlany podtrzymał decyzję. Mimo to... reklamy stoją. Dlaczego? Wiceprezes AMS Marek Kuzaka nie odbierał wczoraj komórki.

Nieoficjalnie urzędnicy przyznają: – Nadzór budowlany jest nieskuteczny. Jedyna ich odpowiedź brzmi: „nie da się”. Firmy reklamowe to wykorzystują.

85-letni powstaniec Bolesław Hozakowski pamięta Warszawę jeszcze sprzed 1939 roku. – To był drugi Paryż, architektoniczna perełka. Po Powstaniu Warszawskim stolica już nigdy nie wróciła do swojej świetności. Nie wiem, dlaczego obrzydzamy ją dodatkowo wszędobylskimi tablicami, i to w miejscach świętych.

Ratusz szykuje bat na reklamiarzy

AMS w lipcu ustawił billboard w Al. Ujazdowskich – obok XIX-wiecznego pałacyku Lesserów. Pod naciskiem opinii publicznej Związek Kombatantów RP wypowiedział tę umowę. Stołeczny konserwator zabytków powiedziała nam, że jeszcze w sierpniu będzie gotowy nakaz jej usunięcia. Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk zapowiada, że w ciągu czterech tygodni władze miasta skończą projekt nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym, który ma uniemożliwić zaśmiecanie miasta reklamami.

Wybrane opinie czytelników:

Piotr: Wstyd dla Warszawy. Smutek dla powstańców. Kto tych państwa od bilbordów przywiózł do Warszawy? I jak? w przyczepce z ziemniakami? Hołota. Szybciej z tym nowym prawem, szybciej.

dziadek: Toż cała Warszawa jest jednym wielkim śmietniskiem reklamowym, pełnym nachalnych i aroganckich obrzydlistw, reklamujących kolejne “cudowne” majtki, telefoniki, pigułki, kredyciki. Weźcie przykład z Paryża, tam jest ograniczenie WIELKOŚCI reklam i to dość drastyczne, bodajże do 8 m2, a egzekucja prawa w Polsce wobec wszechpotężnego krętactwa prawników jest żałosna.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy