Dzikie billboardy przy pomniku AK
Billboardy firmy AMS stoją obok pomnika Polskiego Państwa Podziemnego i AK mimo nakazów rozbiórki. Powstańcy są oburzeni. Konserwator zabytków także.
Podświetlane reklamy na betonowych łapach sąsiadują z miejscem pamięci polskich bohaterów w 64. rocznicę Powstania Warszawskiego.
O sprawie poinformował nas czytelnik. Stwierdził, że to „estetyczne barbarzyństwo”.
– Kto wpadł na pomysł ustawienia tutaj tablic?! – oburza się również wiceszef Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Bolesław Hozakowski. – To jest symbol narodowy, miejsce święte, pomnik poświęcony przez Jana Pawła II.
Wtórują mu miejscy urzędnicy – tablice AMS stoją bez ich zgody. – Te reklamy powinny natychmiast zniknąć – mówi stołeczny konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka. – Cała ul. Wiejska jest wpisana do rejestru zabytków. Nie można tu stawiać niczego bez zgody konserwatora. A ja się na coś takiego nie zgodziłam – podkreśla.
– To jest obraza boska. Wszędzie wcisną swoją reklamę – mówi naczelnik Andrzej Michalski z Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej w Śródmieściu. – Jesteśmy bezbronni wobec machiny kancelarii prawniczych pracujących dla branży reklamowej.
Michalski przyznaje, że mieszkańcy zasypywali go skargami w sprawie billboardów obok pomnika. Jego urząd zgłosił sprawę do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, który nakazał rozbiórkę billboardów. Od tej decyzji odwołał się w imieniu AMS wynajęty przez nich radca prawny. Bez skutku – mazowiecki nadzór budowlany podtrzymał decyzję. Mimo to... reklamy stoją. Dlaczego? Wiceprezes AMS Marek Kuzaka nie odbierał wczoraj komórki.
Nieoficjalnie urzędnicy przyznają: – Nadzór budowlany jest nieskuteczny. Jedyna ich odpowiedź brzmi: „nie da się”. Firmy reklamowe to wykorzystują.
85-letni powstaniec Bolesław Hozakowski pamięta Warszawę jeszcze sprzed 1939 roku. – To był drugi Paryż, architektoniczna perełka. Po Powstaniu Warszawskim stolica już nigdy nie wróciła do swojej świetności. Nie wiem, dlaczego obrzydzamy ją dodatkowo wszędobylskimi tablicami, i to w miejscach świętych.
Ratusz szykuje bat na reklamiarzy
AMS w lipcu ustawił billboard w Al. Ujazdowskich – obok XIX-wiecznego pałacyku Lesserów. Pod naciskiem opinii publicznej Związek Kombatantów RP wypowiedział tę umowę. Stołeczny konserwator zabytków powiedziała nam, że jeszcze w sierpniu będzie gotowy nakaz jej usunięcia. Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk zapowiada, że w ciągu czterech tygodni władze miasta skończą projekt nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym, który ma uniemożliwić zaśmiecanie miasta reklamami.
Wybrane opinie czytelników:Piotr: Wstyd dla Warszawy. Smutek dla powstańców. Kto tych państwa od bilbordów przywiózł do Warszawy? I jak? w przyczepce z ziemniakami? Hołota. Szybciej z tym nowym prawem, szybciej.
dziadek: Toż cała Warszawa jest jednym wielkim śmietniskiem reklamowym, pełnym nachalnych i aroganckich obrzydlistw, reklamujących kolejne “cudowne” majtki, telefoniki, pigułki, kredyciki. Weźcie przykład z Paryża, tam jest ograniczenie WIELKOŚCI reklam i to dość drastyczne, bodajże do 8 m2, a egzekucja prawa w Polsce wobec wszechpotężnego krętactwa prawników jest żałosna.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook