r e k l a m a

Mrówki: bez pracy zginiemy

Anna Wittenberg 28-08-2008, ostatnia aktualizacja 29-08-2008 11:11

„Mortkowicza – nasza przyszłość” – z takim hasłem pojawili się na sesji rady miasta pracownicy Ekonu. Niepełnosprawni nie dostali działki pod nową sortownię.

autor zdjęcia: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

– Kiedy 12 czerwca stołeczni radni przyznali nam w dzierżawę teren przy ul. Mortkowicza, wpadliśmy w euforię. Myśleliśmy, że półtora roku walki o miejsca pracy dla niepełnosprawnych przyniosło skutek. Tymczasem zaczynamy od nowa, bo wojewoda dopatrzył się błędów w uchwale i cofnął postanowienie radnych – mówi załamana Elżbieta Gołębiewska, prezes Ekonu.

Co to oznacza dla „mrówek” – jak potocznie warszawiacy nazywają członków stowarzyszenia? 30 czerwca wygasła umowa najmu terenu przy ul. Kłobuckiej, na którym funkcjonowała sortownia surowców, zatrudniająca 400 osób chorych psychicznie.

– Dopóki nie postawimy nowej sortowni, będziemy porządkować tereny zielone należące do miasta. Ta praca też daje moim podopiecznym satysfakcję, ale jest sezonowa. W zimie nie znajdziemy już dla nich zajęcia, więc znów będą się czuli niepotrzebni i zmarnują się wszystkie pozytywne efekty naszej terapii poprzez pracę – przekonuje Gołębiewska.

Podczas wczorajszej sesji rady miasta obecni na sali niepełnosprawni złożyli petycję, w której prosili radnych o pomoc w rozwiązaniu sytuacji. – Uchwała musi zostać dopracowana tak, by nie budziła żadnych wątpliwości wojewody. Postaramy się to zrobić jak najszybciej – obiecała przewodnicząca Rady Ewa Malinowska-Grupińska (PO).

Dodaj swoją opinię...

Życie Warszawy