r e k l a m a

W nocy na Bródnie polopiryny nie dostaniesz

Monika Górecka-Czuryłło 17-10-2008, ostatnia aktualizacja 18-10-2008 14:31

W jedynej całodobowej aptece na Bródnie nie kupimy już nocą leków. – Taki dyżur się nie opłaca – rozkłada ręce właściciel. – Nic na to nie poradzimy – mówią urzędnicy.

Apteka przy ul. Kondratowicza nie jest już całodobowa. Żeby w nocy kupić leki, mieszkańcy muszą pokonać siedem kilometrów
autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa
Apteka przy ul. Kondratowicza nie jest już całodobowa. Żeby w nocy kupić leki, mieszkańcy muszą pokonać siedem kilometrów

Od 40 lat mieszkam na Bródnie. Apteka przy ul. Kondratowicza zawsze była czynna całą dobę – opowiada nasz czytelnik. – W środku nocy, po wizycie na dyżurze u lekarza, można było przyjść po zapisane leki. Teraz kartka na drzwiach odsyła nas na rondo Starzyńskiego. Jak ktoś nie ma samochodu, to zostaje nocny autobus albo godzinny spacer.

Od października apteka jest czynna do północy. – Szkoda, bo ludzie się przyzwyczaili i nawet w środku nocy przychodzili. To nie były tłumy. Ale przecież jesteśmy po to, by każdemu w potrzebie pomagać – mówi szefowa placówki Anna Chmielecka.

Apteka należy do Państwowych Zakładów Farmaceutycznych Cefarm. – Kiedyś apteki miały misję, dyżurowały. A teraz rachunek ekonomiczny mówi sam za siebie. Nie opłaca się utrzymywać nocnego dyżuru – przyznaje prezes zarządu Cefarmu Tomasz Rybacki.

O likwidacji nocnego dyżuru poinformował on władze dzielnicy, Nadzór Farmaceutyczny i Izbę Aptekarską. Ale żadna z tych instytucji nie poczuwa się do odpowiedzialności za to, że potencjalni klienci będą nocą szukać polopiryny w aptece odległej o kilka kilometrów. – My dyżurów nie ustalamy. Robią to apteki z miastem – słyszymy w Nadzorze Farmaceutycznym.

– Z naszych danych wynika, że nocą do aptek przychodzi tylko kilka osób – mówi szefowa Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie Alina Fornal. – Nie warto opłacać pracownika, zwłaszcza że musi to być osoba doświadczona. Dodaje, że w Warszawie jest dużo aptek całodobowych, zwłaszcza w Śródmieściu.

Ratusz też na godziny otwarcia aptek wpływu nie ma. Zwyczajowo wspólnie ustala dyżury ze środowiskiem aptekarskim. – Ale zmusić nikogo do niczego nie możemy – mówi lekarz miasta Paweł Siennicki. Przyznaje, że dwa miesiące temu wysłał pismo do przedstawicieli środowiska aptekarskiego z prośbą o ustalenie grafiku dyżurów. Odpowiedzi nie dostał. – Więc nawet lista, która jest na miejskiej stronie internetowej, może być nieaktualna – przyznaje.

A burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski zapewnia, że jeśli okaże się, że brak nocnego dyżuru to duża niedogodność dla mieszkańców, to ogłosi konkurs na prowadzenie takiej usługi. – Chętni się znajdą – przypuszcza.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy