A Waldorff wciąż czeka
Znów pewnie Jerzy Waldorff zbierze najwięcej pieniędzy w kweście na Powązki. Ale ulicy w stolicy doczekać się nie może.
Tak było, gdy żył. I tak jest od dziewięciu lat, odkąd spoczywa w grobie na Powązkach. 1 i 2 listopada skrzynka przy jego nagrobku zawsze zapełnia się po brzegi banknotami na ratowanie zabytkowych pomników. Bo autorytet tego społecznika, publicysty i krytyka wciąż działa. Ale stołeczni urzędnicy od dziewięciu lat nie znaleźli godnego, reprezentatywnego miejsca dla upamiętnienia Jerzego Waldorffa.
Skwer z szaletem
Gdy już kilka miesięcy po jego śmierci z inicjatywy „ŻW” na murze budynku, w którym mieszkał, odsłanialiśmy pamiątkową tablicę, Irena Kwiatkowska westchnęła: „Oby na tym tylko się nie skończyło”. Wykrakała.
Starania o ulicę lub plac stołeczni radni najpierw zbyli, każąc czekać pięć lat od śmierci (taki jest przepis nadawania nazw w stolicy), a potem stracili serce do sprawy.
Komitet Opieki nad Starymi Powązkami, którym kieruje były prezydent Warszawy Marcin Święcicki, rozpoczął wędrówkę po urzędach. Ale tylko burmistrz Woli zaproponował cztery miejsca: skwerki przy Powązkowskiej i nowe osiedle przy Piaskowej.
– Trudno je uznać za poważne i godne Waldorffa, bo to mało reprezentacyjne skrawki nieuporządkowanego terenu. A na jednym ze skwerków dominantę stanowi publiczny szalet – mówi Marcin Święcicki. Próbował też w Wilanowie, ale tam... odesłano go na Wolę.
A kiedy ostatnio sprawą upamiętnienia Waldorffa zajmowała się miejska Komisja ds. Nazewnictwa Ulic?
– Nie pamiętam – przyznaje jej szefowa Mariola Rabczon (PO). – Z tymi reprezentacyjnymi miejscami mamy problem. Wszystkie są zajęte, nowych nie przybywa. Czeka na nie wielu zasłużonych ludzi.
Może na 10. rocznicę
Dariusz Klimaszewski (SLD) z tej samej komisji też proponuje czekać... nawet kilka lat. – Najbardziej godnym miejscem dla uczczenia Jerzego Waldorffa byłoby centrum Warszawy. W przyszłym roku, gdy znów będziemy dyskutować o planie ścisłego centrum, moglibyśmy już zarezerwować dla Waldorffa którąś z ulic, która powstanie po zabudowie okolic placu Defilad – sugeruje.
Za rok, 29 grudnia, minie dziesięć lat od śmierci Waldorffa i 35 od założenia Komitetu Powązkowskiego. Czy coś się zmieni?
– Mam nadzieję. Może prezydent Warszawy sama tym razem wyjdzie z inicjatywą. Albo warszawiacy zaproponują jakieś godne miejsce, któremu mógłby patronować Honorowy Obywatel Warszawy i człowiek, który ocalił od zniszczenia i zapomnienia setki zabytkowych grobów – liczy Święcicki.
„ŻW” ma już propozycję: przy Powązkach powstaje przedłużenie trasy AK, roboczo nazwane trasą S8. Może więc Trasa Jerzego Waldorffa?
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Licencjonowanie
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook