r e k l a m a

Zerówka tylko w szkole

Paulina Głaczkowska 09-11-2008, ostatnia aktualizacja 10-11-2008 19:16

Ratusz upiera się, by wszystkie sześciolatki od przyszłego roku poszły do szkół. Rodzice się buntują. Zapowiadają interwencję w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

autor zdjęcia: Darek Golik
źródło: Fotorzepa

Od 1 września 2009 roku wszystkie warszawskie sześciolatki powinny realizować obowiązek szkolny lub obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego w szkołach – to fragment pisma, jakie w ubiegłym tygodniu Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent ds. oświaty, rozesłał do burmistrzów wszystkich dzielnic.

– Pismo jest potwierdzeniem polityki edukacyjnej miasta – mówi wiceprezydent Paszyński. – Wielokrotnie mówiłem, że trzeba przenieść sześciolatki do szkół, aby w przedszkolach zrobić miejsce dla trzylatków. Myślę, że 1 września 2009 r. jest realnym terminem, by wszystkie stołeczne dzieci w wieku sześciu lat mogły pójść do przygotowanych dla nich szkół.

Miejscy urzędnicy liczą, że przeprowadzka w Warszawie będzie łatwiejsza niż w innych miastach, bo są już dzielnice, gdzie wszystkie sześciolatki chodzą do szkolnych zerówek. Tak jest m.in. w Ursusie, we Włochach i na Białołęce.

Co na to dzielnice?

Teraz ratusz musi przyjrzeć się, jak jest w innych dzielnicach. – Dlatego poprosiłem burmistrzów o zrobienie przeglądu szkół i podstawówek – tłumaczy Paszyński.

Według szacunków Bemowa, na dostosowanie szkół potrzeba ponad 1,5 mln zł.
– Mamy placówki w lepszym i gorszym stanie – mówi Mariusz Początek, wiceburmistrz tej dzielnicy odpowiedzialny za oświatę. – Czeka nas więc spo ro pracy. Musimy dostosować toalety, wybudować place zabaw. Ale miejsce dla dzieci mamy – zapewnia.

Pieniądze liczy też Wilanów. – Myślę, że utworzenie nowego oddziału w szkole, gdzie do tej pory nie było zerówki, będzie kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych – szacuje Tomasz Ciorgoń, wiceburmistrz Wilanowa. – Nasz budżet jest ograniczony, więc liczymy na pieniądze z miasta – przyznaje.

Dzielnica będzie musiała zapewnić miejsce dla 190 maluchów. – Dziś mamy pięć oddziałów, jesteśmy w stanie utworzyć kolejne trzy. To powinno wystarczyć. Ale dzieci w naszej dzielnicy przybywa i bez budowy nowej szkoły będzie w kolejnych latach bardzo ciężko – tłumaczy burmistrz.

A co z naszym prawem?

Już dziś wiadomo, że w 20 podstawówkach ze 172 tego typu szkół przynajmniej na razie nie da się zorganizować zerówek. Tak jest m.in. w podstawówce przy ul. Juranda ze Spychowa, gdzie ze względu na brak odpowiedniej liczby sal dzieci muszą uczyć się na dwie zmiany.
– Pieniądze to jedno, ale na przeprowadzenie takiej rewolucji potrzeba czasu. Jeśli nawet ministerstwo dało samorządom trzy lata, to czemu stolica na siłę chce zrobić to w rok? – zastanawia się jeden z wysokich urzędników miejskich.

Pośpiech nie podoba się też rodzicom. Najbardziej martwi ich perspektywa zmianowego systemu nauki i zostawiania dzieci w świetlicach razem ze starszymi uczniami.

– Moja córka Gaja chodzi do przedszkola na Bemowie. Ma pięć lat. Myślałam, że będę mogła zdecydować, czy w wieku sześciu lat posłać ją do szkoły, czy zostawić w przedszkolu. Urzędnicy odbierają mi to prawo – mówi Paula Buler.

Wkrótce razem z innymi rodzicami zamierza interweniować u rzecznika praw dziecka i w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Nie pozwolę na to, by moje dziecko trafiło do nieprzystosowanej szkoły – mówi.

Dodaj swoją opinię...

Życie Warszawy