Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Nie jestem po to, by panować nad stolicą

Izabela Kraj 11-11-2008, ostatnia aktualizacja 12-11-2008 09:12

Z Hanną Gronkiewicz-Waltz rozmawia Izabela Kraj.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz
autor: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz

Dlaczego nigdzie w Internecie nie ma pani programu wyborczego?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie ma? Ja mam go cały czas.

No ja też mam. Ale chodzi o zwykłych ludzi, którzy nie kolekcjonują materiałów wyborczych, a chcieliby sprawdzić jak realizuje pani zobowiązania wyborcze.

Przypomnę go wiec przy kolejnych wyborach. Sama się rozliczę i będę rozliczana.

Już się pani do tych wyborów przymierza?

Od początku się przymierzałam. Przecież w 2006 roku przedstawiałam program na dwie kadencje.

Były tam np. takie dość egzotyczne pomysły jak np. muzeum figur woskowych...

Być może egzotyczne, ale nie wiedziałam, że zastanę w szufladach tylko projekty muzeów. A poważnie: były kluczowe jak Most Północny i takie mniej kluczowe. I dlatego przedstawiłam program na osiem lat, nie cztery.

Po dwóch latach w ratusz czuje Pani, że rzeczywiście panuje nad tym, co się w mieście dzieje?

Jestem od zarządzania, nie od panowania. Mam dobrze dobrane kadry i to zespół ma panować nad całością, nie jeden człowiek.

Nie obawia się pani że będzie kojarzona głownie z podwyżkami? Z jednej strony droższe bilety, czynsze, woda i ścieki. Z drugiej wysokie nagrody dla urzędników.

Jeśli chcemy mieć dobrą wodę i nie wrzucać nieczystości do Wisły, musimy w to zainwestować. Jeśli chcemy mieć nowoczesne autobusy i administrację, musimy inwestować. Mam nadzieję, że warszawiacy zauważą nowe autobusy, remonty budynków komunalnych, czystą wodę w kranach lepszą pracę urzędników.

Jakiś sukces w tym roku?

Węzeł Młociny zbudowany w 9 i pół miesiąca. I dokończenie I linii metra, czyli cztery stacje w dwa lata.

Trochę propagandowy ten sukces. Zawsze się mówiło, że te ostatnie stacje na Bielanach, budowane odkrywkowo powstaną szybciej.

Zawsze się mówiło! Kiedyś słyszałam, że w 2010 metro dojedzie na Pragę, że będą już trzy linie.

Paweł Piskorski zapowiadał trzy linie metra do 2015 roku w partnerstwie publiczno-prywatnym...

Niechby chociaż pół zbudował! Za jego czasów powstały dwie stacje metra. Na razie sprzątam po nim umowy ppp w sprawie Złotych Tarasów, Ronda Wasa i innych. W budowaniu Piskorski nie był lepszy od Lecha Kaczyńskiego, był za to mniej transparentny.

Poproszę o rozwinięcie tej tezy...

Dwa przykłady. Kiedy Piskorski przyszedł do ratusza, most Świętokrzyski już od półtora roku był budowany. I gdyby Marcin Święcicki nie poświęcił kadencji na negocjacje i wykupy gruntów pod trasę Siekierkowską, za Piskorskiego nie mogłaby powstawać. Sztuką jest przygotować inwestycję. A wszyscy mówią że to Piskorski budował mosty! To dopiero jest propaganda sukcesu.

Warszawiacy oczekiwaliby, żeby o II linii też już przestano mówić, a zaczęto budować. Jest szansa w tej kadencji? Czy kolejne lata będą zmarnowane?

Jest duża szansa, że zaczniemy budowę, ale okaże się to 15 lutego, gdy otworzymy oferty w nowym przetargu.

A jeśli się okaże, że konsorcja znów zażądają 6 miliardów?

Jestem przekonana, że tym razem oferty będą niższe.

Skąd to przekonanie?

Miałam wrażenie że w poprzednim przetargu konsorcja próbują miasto i sytuację maksymalnie wykorzystać. Istniało chyba w tym środowisku jakieś przeświadczenie, że my nie odważymy się tego przetargu unieważnić. Wtedy nie było kryzysu, był za to magiczny termin 2012 r. Teraz jest trudniejsza sytuacja na rynku, nie ma tzw. bata w postaci Euro 2012, bo termin został trochę wydłużony. Firmy muszą brać uwagę, że w ciężkich czasach samorząd to dobry, stabilny klient. Będzie taniej.

Skoro jesteśmy przy metrze, to od razu rozliczę panią z ubiegłorocznych zobowiązań. Oprócz tego, że do dziś miał być wybrany wykonawca II nitki metra zapewniała pani też: „Zacznie się budowa Centrum Nauki Kopernik i Muzeum Historii Żydów...”

Budowa „Kopernika” ruszyła w wakacje. Za kilka tygodni będzie wykonawca muzeum.

„... Będzie już trwała rozbudowa oczyszczalni Czajka...”.

Trwa rozbiórka budynków i przygotowanie zaplecza.

„... będzie wybrany wykonawca dwóch mostów...”

Wykonawca Północnego ma być znany pod koniec roku. Most Krasińskiego rzeczywiście się opóźnił, ale głownie dlatego, że uwzględniamy protesty mieszkańców Żoliborza. Wiosną przedstawimy ostateczny projekt i będziemy mogli wybierać wykonawcę.

No i stadion Legii miał się zacząć...

Z tego się wywiążę. Dziś podpiszemy umowę z wykonawcą, kilka dni później wbijamy pierwszą łopatę.

Ale za jaką cenę: prawie pół miliarda złotych. Nie boi się pani, że za kilka lat będzie musiała się tłumaczyć w prokuraturze z transakcji w sprawie Legii?

Przypominam, że umowę podpisał w imieniu miasta komisarz Marcinkiewicz z PiS. My ją renegocjowaliśmy. Przypominam, że miasto inwestuje w swój majątek a stawki dzierżawy są najwyższe w Polsce. Nie sądzę, by można było podważyć tak przejrzystą inwestycję. Pozytywną opinię wydał już UOiKiK a Urząd Zamówień Publicznych nie miał zastrzeżeń do przetargu.

UOKiK sugerował sprawdzenie, czy stawki czynszów w umowie dzierżawy stadionu są rynkowe. PiS chciał by sprawdziła to Komisja Europejska.

Są one 100 razy wyższe niż np. w Poznaniu, wynoszą prawie 4 miliony złotych rocznie. Gdyby z jakiegoś powodu Komisja Europejska podważyła naszą umowę, to zakwestionowałaby całą piłkarską ekstraklasę.

To jak z tym układem z ITI, o którym mówi PiS? Jest?

PiS znalazł układ nawet w PiS: Kaczmarek – Kornatowski – Krauze. To PiS myśli układami, ma obsesję na ich punkcie. W PO takich obsesji nie ma.

Ale w TVN bywa pani najczęściej.

W porównaniu z innymi politykami różnych opcji wypadam blado.

W ubiegłym tygodniu widziałam panią dwukrotnie.

Raz z powodu wyborów w USA, a drugi raz z powodu orderów, żeby zrelacjonować, jak to w szafie znalazłam worek foliowy z państwowymi orderami, które formalnie zostały przyznane i których nie wręczył Lech Kaczyński.

I zawiadomiła pani prokuraturę. Czy to trochę nie złośliwość?

Naprawdę pani tego nie czuje? Istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa. Te krzyże zasługi przyznał ludziom Aleksander Kwaśniewski i obowiązkiem Lecha Kaczyńskiego było je wręczyć. Ale jego otoczenie nie doprowadziło do tego. Ktoś wrzucił je do worka i do kąta w szafie. Ordery odnaleźliśmy podczas remontu.

Celowe działanie, czy wpadka?

To oceni prokuratura. Ale widocznie nie na rękę było Lechowi Kaczyńskiemu wręczanie odznaczeń tym, kogo wskazał prezydent Kwaśniewski. Arbitralność wygrała z zasadą kontynuacji władzy.

A jakieś Pani wpadki w tym roku?

Każdy je ma.

Np. zdanie w telewizji, że Warszawa nie jest zakorkowana?

To może trochę niefortunne, ale nieco wyjęte z kontekstu. Przecież nie mówiłam, że nie ma korków. Mówiłam, że Warszawa nie jest totalnie zakorkowana. Badania wykazały, że gorzej niż u nas jest w Krakowie czy Gdańsku. Tam średnia prędkość poruszania się po ulicach jest niższa.

Wróćmy do podsumowania. Ostatnia obietnica na 2008 rok – emisja obligacji. Też nie spełniona. I to nie ze względu na sytuacje rynkową tylko blokadę ze strony resortu finansów.

Obie kwestie miały na to wpływ. Z obligacjami tak jest, że jak się ich nie wyemituje do końca września, to potem raczej się tego nie robi. Rzeczywiście prosiliśmy Ministra Finansów, by kupujący te papiery nie musieli płacić podatku, tzw. withholding tax. Doczekaliśmy się potwierdzenia naszych racji i zapowiedzi, że minister wyda odpowiednie rozporządzenie.

Na tym zwlekaniu Warszawa coś straciła?

Generalnie wyszło na dobre. Nie wypuściliśmy obligacji na czas kryzysu. Przeczekamy i nie stracimy. Obecnie najtańszy pieniądz na rynku to kredyty, na przykład z EBI. Jesteśmy wiarygodni, nie mamy problemów z pożyczaniem pieniędzy.

W jakiej tak naprawdę sytuacji finansowej jest miasto: bardzo dobrej, dobrej, średniej, złej?

Między dobrą a średnią. Bankructwo nam nie grozi. Planujemy ambitnie ale ostrożnie.

To czemu ciągle słyszę o cięciu inwestycji. W połowie roku z planu wyleciało pół miliarda, 270 mln przeskoczyło na przyszły rok. W budżecie na 2009 roku też mniej.

W planie do 2012 r. chcieliśmy przeznaczyć 15,3 mld zł na inwestycje. Teraz zostanie ok. 14 mld. I tak mimo przesunięć co roku będziemy inwestować po ok. 3 mld zł. Przez dwa lata już wydaliśmy 4 mld zł, więcej niż PiS przez całą kadencję.

Ale Pałac Saski tak daleko przesunęliście, że go w realnej perspektywie już nie widać.

Chyba lepiej, że nie chcemy budować urzędnikom pałaców, wybieramy drogi i mosty.

Muzeum Sztuki chyba też nie chce pani budować. Nie spieszy wam się, by porozumieć z projektantem.

To nie tak. W tym miesiącu Christian Kerez przyjeżdża do Warszawy, będziemy rozmawiać. Prace budowlane mają się rozpocząć w przyszłej kadencji więc mamy czas. Najpierw musi rozstrzygnąć się kwestia budowy metra i KDT.

MSN miało być pierwszą inwestycja przy PKiN. A już dwa lata poprawiacie plan zagospodarowania centrum przyjęty zprzez PiS. I bez efektów.

Naszą koncepcję otoczenia placu Defilad przedstawimy jeszcze w tym roku.


I będa w niej cztery wieżowce od strony ul. Emilii Plater czy trzy?

Trzy od strony E. Plater, czwarty od al. Jerozolimskich.

Ile planów zagospodarowania przybyło?

Rok temu było 17 proc. miasta. Dziś jest 18,8 %,. Na przełomie roku przekroczymy 20%.

Co z prywatyzacją spółek?

Do końca kadencji chcemy sprywatyzować SPEC, MPT, kilka mniejszych spółek.

A dlaczego nawet w zarządzie cmentarzy komunalnych czy spółce MPUK są działacze Platformy Obywatelskiej? Magdalena Rogozińska i Krzysztof Pyzara z ochockiej PO, Robert Knorr z Bielan.

Naprawdę w moim otoczeniu nie ma wielu ludzi z partii. Jeden wiceprezydent na czterech jest w PO, kluczowi dyrektorzy są bezpartyjni.

A jak długo jeszcze w ratuszu prawie wszyscy dyrektorzy i wicedyrektorzy będą tylko pełniącymi obowiązki? To cecha charakterystyczna dla pani rządów. Tak już będzie do końca kadencji?

A w czym to przeszkadza? Takie są na razie przepisy, że osoby z zewnątrz, bez doświadczenia w samorządzie nie mogą być dyrektorami. Mam nadzieję, że przepisy, które to regulują zmienią się. Ogłaszamy konkursy sukcesywnie, ale nie zawsze udaje się je rozstrzygnąć. Tak jak w przypadku konkursu na szefa Biura Obsługi Inwestorów. Dwa nie przyniosły rozstrzygnięcia. Gdy wybraliśmy najlepszego z kandydatów, spoza Warszawy, nie zdecydował się przyjechać.

I dyrektor od funduszy europejskich jest teraz jednocześnie p.o. dyrektorem od inwestorów. Naprawdę nie było w całym urzędzie odpowiedniej osoby, żeby nie dublować dyrektorskich funkcji?

W tej chwili nie było. Nie chodzi o to tylko, żeby dyrektor był, ale żeby dobrze sprawował swoją funkcję. Michał Olszewski jest sprawny a funkcję w BOI pełni tymczasowo.

Dostanie pewnie wysoką premię, skoro nie pobiera dwóch pensji. Komu z urzędników w tym roku przyznała pani najwyższą nagrodę i za co?

Nie odpowiem na to pytanie. Nie chcę konfliktować pracowników.

Jeszcze jedno musze wyjaśnić. Ponoć gdy była pani za granicą, strażnicy miejscy mieli zwracać uwagę na pani dom w Wawrze?

Do nikogo nie dzwoniłam z takim poleceniem.

Zażądała pani potem wyjaśnień?

Nie. Jeśli ktoś w Straży zachował się nadgorliwie, to już wie, że nie powinien tak robić.

I na koniec tradycyjnie poproszę o wymienienie, z czego za rok będziemy mogli Panią rozliczyć? Co będzie? Co się zmieni?

Ruszy kilka kluczowych inwestycji drogowych np. Most Północny, wschodnia część obwodnicy Śródmieścia. Będziemy rewitalizować ul. Francuską. Zaczniemy montaż bezprzewodowego Internetu. Powstanie kilkanaście nowych boisk sportowych dla dzieci.

Życie Warszawy