r e k l a m a

Opłata za publiczny szalet: sprawa rangi prezydenckiej

Agata Sabała , Konrad Majszyk , Monika Górecka-Czuryłło 18-11-2008, ostatnia aktualizacja 19-11-2008 22:21

Skorzystanie z toalety na skwerze Hoovera będzie kosztowało złotówkę. Tak zarządziła Hanna Gronkiewicz-Waltz. A Śródmieście szykuje dzielnicową „mapę potrzeb”.

Skwer Hoovera. Cennikiem w tej toalecie zainteresowali się najwyżsi urzędnicy w ratuszu
autor zdjęcia: Magda Starowieyska
źródło: Życie Warszawy
Skwer Hoovera. Cennikiem w tej toalecie zainteresowali się najwyżsi urzędnicy w ratuszu

Ustalam wysokość opłaty za korzystanie z szaletu publicznego usytuowanego w obiekcie na terenie skweru Hoovera w Warszawie (...) w kwocie 1,00 zł (jeden złoty)” – czytamy w zarządzeniu podpisanym własnoręcznie przez prezydent miasta.

Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie powinna się zajmować poważniejszymi sprawami niż cennik w sławojce?

Toaletowa moc urzędu

– Sprawa wygląda być może absurdalnie, ale wprowadzenie opłaty publicznej wymaga właśnie takiego trybu – mówi rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. – Poza tym przebudowa Krakowskiego Przedmieścia była od A do Z pod osobistym nadzorem prezydent Warszawy – twierdzi.

Skwer Hoovera 5 grudnia zostanie otwarty po remoncie kosztującym 22 mln zł. Toaleta ruszy dopiero wiosną przyszłego roku – razem z kawiarnią, restauracją i galerią artystyczną.

Czy publiczna toaleta nie powinna być bezpłatna? – Złotówka to nie fortuna. Ta cena nie powinna nikogo odstraszać – mówi Paweł Kołodziejski z Zarządu Terenów Publicznych.

Z deficytem toalet na Trakcie Królewskim władze nie potrafią poradzić sobie od lat. Zrobiliśmy wczoraj rekonesans w okolicach skweru Hoovera i pl. Zamkowego.

W restauracji Piec na drzwiach toalety znaleźliśmy kartkę: „Płatna 3 zł, dla gości gratis“. W Coffee Heaven wejścia bronił napis: „Dla gości żetony u obsługi”. Literatka liczyła sobie za udostępnienie toalety 2 zł. W Pizzy Hut usłyszeliśmy:
– Toaleta jest tylko dla gości. Obok jest szalet publiczny.

A toaleta publiczna za ścianą ma cennik: 1 albo 2 zł (w zależności od zakresu usługi). Opłatę przed wejściem pobiera tzw. babcia klozetowa. Za to bez problemu można wejść za potrzebą do Giovanniego, Traktu i restauracji Staromiejskiej.

Mapa potrzeb dzielnicy

W ubiegłej kadencji Rada Śródmieścia uchwaliła obniżkę czynszu dla restauratorów, którzy zgodzą się na bezpłatny dostęp do toalet w lokalach (ze specjalną informacją w widocznym miejscu w lokalu). Proste? Niby tak, ale wyszło jak zwykle.

– Upust wyniósł 40 zł miesięcznie. Usługa była uciążliwa, a ulga żadna. Zrezygnowałam – mówi właścicielka Messalki Urszula Galecka. Teraz pobiera 5 zł, „bo woda podrożała”.

Toaletowe umowy z miastem podpisało zaledwie 10 restauratorów w całym Śródmieściu. Dzielnica przygotowuje kolejny „szaletowy projekt”.

– Wystąpiliśmy do Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami, żeby opracował mapę potrzeb w dzielnicy. Musi też policzyć, o ile mniej zarobi dzielnica, jeśli da najemcom z ogólnodostępną toaletą upust np. pięcioprocentowy – mówi radny Grzegorz Walkiewicz.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy