r e k l a m a

Dziki billboard wyrzucony z Traktu

Konrad Majszyk 20-11-2008, ostatnia aktualizacja 21-11-2008 20:02

Firma AMS usunęła z Al. Ujazdowskich oburzającą reklamę. – To była celowa prowokacja – mówią szefowie AMS. Urzędnicy: – To nieprawda.

Oto dwie twarze firmy AMS. Na górnym zdjęciu estetyczny nowoczesny kiosk na Krakowskim Przedmieściu. Na dole reklamowy śmietnik na skrzyżowaniu ul. Powstańców Śląskich i Konarskiego. Ta „schizofrenia” potrwa, dopóki nie pojawią się regulacje prawne, które pozwolą samorządom dyktować reguły ustawiania reklam i bezwzględnie karać tych, którzy je łamią
autor zdjęcia: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Oto dwie twarze firmy AMS. Na górnym zdjęciu estetyczny nowoczesny kiosk na Krakowskim Przedmieściu. Na dole reklamowy śmietnik na skrzyżowaniu ul. Powstańców Śląskich i Konarskiego. Ta „schizofrenia” potrwa, dopóki nie pojawią się regulacje prawne, które pozwolą samorządom dyktować reguły ustawiania reklam i bezwzględnie karać tych, którzy je łamią
autor zdjęcia: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Od nieoczekiwanego filmu zaczęła się wczorajsza konferencja branży reklamowej „Bramy Kraju” zorganizowana przez firmę AMS. Na początku zobaczyliśmy billboard zasłaniający XIX-wieczny pałacyk Lesserów i oburzonych przechodniów – to były zdjęcia z lipca. Po chwili na ekranie pojawił się ten sam billboard ze sloganem: „Czy to dobre miejsce dla reklamy?”.

A potem była już scenka sprzed kilku dni: robotnicy demontujący kontrowersyjną tablicę.

Na mównicy w hotelu Radisson pojawił się prezes AMS Piotr Parnowski: – Postawienie tego nośnika było prowokacją. Chcieliśmy wywołać debatę na temat miejsca reklamy w przestrzeni publicznej – oznajmił.

Ratowanie wizerunku

Jeszcze w lipcu przedstawiciele AMS wcale nie zamierzali demontować billboardu, mimo że wzywała do tego m.in. Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków. Wiceprezes spółki Marek Kuzaka powiedział wtedy „ŻW”: – Jeśli billboard zostanie zdjęty, będzie to zamach na prywatną własność.

Skąd ta zaskakująca zmiana?

– To ze strony AMS raczej działanie wtórne i próba ratowania wizerunku już po fakcie – ocenia naczelnik Wydziału Estetyki Miasta Tomasz Gamdzyk. W kuluarach usłyszeliśmy też opinię: – Jeśli AMS bierze się za porządkowanie miejskiego krajobrazu, to równie dobrze PZPN mógłby objąć patronat nad akcją antykorupcyjną.

Nie brakowało jednak opinii, że po kilku wpadkach AMS chce zmienić wizerunek: firma usunęła w końcu dwa billboardy ze skweru przy ul. Wiejskiej, obok pomnika Polskiego Państwa Podziemnego (to efekt nacisku parlamentarzystów, do których dotarli przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy AK).

Wczoraj AMS zaprezentował na Krakowskim Przedmieściu pierwszy z nowych kiosków i słupów reklamowych wymyślonych specjalnie dla tego miejsca. AMS wygrał miejski przetarg, wyłożył 900 tys. zł na budowę nośników według dostarczonego projektu, a teraz przez siedem lat będzie zarabiał na umieszczanych tam reklamach.

Z Barcelony nad Wisłę

Tymczasem Ricardo Bareira z Instytutu Architektury Krajobrazu Barcelony pokazywał wczoraj, w jaki sposób udało się zlikwidować reklamowy chaos w stolicy Katalonii. Lokalne władze podzieliły miasto na obszary, w których obowiązują restrykcyjne przepisy. Zgodę na zasłonięcie elewacji wydaje się w trybie nadzwyczajnym i tylko w zamian za remont budynku.

Władze Warszawy przygotowały projekt analogicznych zmian w prawie budowlanym i w ustawie o planowaniu przestrzennym. Na razie utknął on na etapie uzgodnień w Ministerstwie Infrastruktury.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy