r e k l a m a

Szkoły i przedszkola mogą stracić grunt

Paulina Głaczkowska , WIT 21-11-2008, ostatnia aktualizacja 22-11-2008 11:22

Spadkobiercy upominają się o działki, na których stoją placówki oświatowe. – A to blokuje nam wszelkie inwestycje – mówią urzędnicy i szykują się do negocjacji z byłymi właścicielami.

O teren pod przedszkolem przy ul. Olszewskiej upomnieli się dawni właściciele
autor zdjęcia: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
O teren pod przedszkolem przy ul. Olszewskiej upomnieli się dawni właściciele

Wkrótce mokotowscy urzędnicy rozpoczną rozmowy ze spadkobiercami części działki przy ul. Olszewskiej, na której stoi Przedszkole Miejskie nr 108. Jeśli sprawę uda się rozwiązać, dzielnica będzie miała jeden problem z głowy. W kolejce czekają kolejne takie grunty, o które upominają się byli właściciele.

Kupić czy wymienić?

Na razie dzielnica sprawdziła ok. 370 tys. mkw. terenów, na których stoją szkoły i przedszkola. Okazuje się, że roszczenia są aż do 90 tys. mkw. działek. Ale może być ich więcej, bo do zweryfikowania zostało jeszcze ok. 500 tys. mkw. gruntów. – Jeżeli będą się pojawiały roszczenia, to każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie. Pod uwagę bierzemy różne rozwiązania, w tym nie tylko wykup, ale np. wymianę działki na inną – mówi Jacek Dzierżanowski, rzecznik dzielnicy.

Radosław Sosnowski – radny Prawa i Sprawiedliwości, z inicjatywy którego Mokotów policzył tereny oświatowe – uważa, że pieniądze na ich wykup powinny być zabezpieczone w budżecie dzielnicy.

– W którymś momencie trzeba będzie w końcu zadecydować o wykupie działek. Są tam przecież placówki, w których uczą się dzieci – mówi radny.

Nie tylko na Mokotowie szkoły i przedszkola mają problemy z byłymi właścicielami gruntów. Na Pradze-Północ roszczenia są do czterech terenów.

– Nieuregulowana kwestia własnościowa utrudnia nam np. wybudowanie hali przy Szkole Podstawowej nr 73 przy ul. Białostockiej – tłumaczy Artur Buczyński, wiceburmistrz dzielnicy.

Urzędnicy zdecydowali jednak, że obiekt powstanie, ale będzie to hala tymczasowa.

– Oczywiście nie rozwiązuje to problemu własności terenu, ale myślę, że jest to lepsze wyjście z sytuacji, niż gdybyśmy mieli zrezygnować zupełnie z budowy – mówi Buczyński.

Na Pradze-Południe problem dotyczy Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich przy ul. Majdańskiej. – W tym roku chcieliśmy zrobić nowe boisko. Sprawdziliśmy stan prawny gruntu i okazało się, że są wobec niego roszczenia. Na razie wstrzymaliśmy inwestycję i zastanawiamy się, co z tym fantem zrobić – wyjaśnia Jarosław Kercz, wiceburmistrz dzielnicy.

Działki w rękach dzielnic

Ile w stolicy jest podobnych spraw z gruntami, na których stoją placówki oświatowe?

– Ratusz nie prowadzi takiej ewidencji. To sprawa poszczególnych dzielnic. To od burmistrzów zależy, co zrobić z gruntem, do którego są roszczenia. Jeśli mają pieniądze, mogą go wykupić, ale mogą też zdecydować o przeniesieniu szkoły w inne miejsce – tłumaczy Marcin Bajko, dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami.

Ile mógłby kosztować wykup terenów szkolnych od byłych właścicieli?– To zależy od bardzo wielu czynników – np. czy okolica, w której stoi szkoła, ma plany zagospodarowania przestrzennego, czy można postawić tam wysokościowiec, bo to podbija cenę działki – wyjaśnia Jakub Rudnicki, zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami.

Do wykupu budynku szkolnego przymierza się Bemowo. – Przy ul. Budy było kiedyś przedszkole, później istniała tam zerówka – mówi Mariusz Początek, wiceburmistrz dzielnicy. – Teraz dzieci już się tam nie uczą, bo lokal jest w opłakanym stanie, a bez dogadania się z właścicielami nie możemy zrobić gruntownego remontu. Bardzo zależy nam na tej sprawie – zaznacza.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy