r e k l a m a

Żoliborskie wiadukty – tramwajowa szansa

Konrad Majszyk 28-11-2008, ostatnia aktualizacja 29-11-2008 17:23

Remont torów na ul. Mickiewicza i budowę trasy tramwajowej wzdłuż ul. Maczka proponuje Żoliborz. Pierwszej inwestycji może pomóc zamknięty wiadukt na Andersa, a drugą pokrzyżować ten remontowany na Powązkowskiej.

źródło: Życie Warszawy
autor: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa

Wiadukt na ul. Andersa zostanie otwarty dla komunikacji miejskiej najwcześniej za dwa lata. I to jedyny czas, kiedy można wyremontować tory między ul. Zajączka a pętlą przy Potockiej bez dodatkowych utrudnień dla pasażerów – zaproponował szef żoliborskiej komisji planowania Grzegorz Hlebowicz.

Grzeszni tramwajarze

W Tramwajach Warszawskich nikt na ten pomysł wcześniej nie wpadł, mimo że wiadukt obok Dworca Gdańskiego jest zamknięty dla komunikacji miejskiej od dwóch tygodni.

Prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos powiedział „ŻW”, że dopiero po propozycji radnych Żoliborza zamierza zlecić zbadanie stanu torów. Bez tego przybyłyby co prawda nowe tory, ale tylko od ul. Międzyparkowej do Zajączka (w ramach odbudowy sypiącego się wiaduktu). A zamknięty jest kilkakrotnie dłuższy odcinek: przez pl. Inwalidów i Wilsona do Potockiej.– Pomysł remontu całego zamkniętego odcinka wydaje się sensowny. Piłka jest jednak po stronie tramwajarzy – mówi rzecznik miejskiego koordynatora remontów Tomasz Kunert.

– Grzechem byłoby tej okazji nie wykorzystać. Jeśli potwierdzi się zły stan torowiska, naprawimy je w ramach corocznych napraw eksploatacyjnych – mówi Krzysztof Karos.

Szkodliwa konkurencja?

Władze Żoliborza idą za ciosem i lansują też pomysł budowy zupełnie nowej linii tramwajowej łączącej rondo „Radosława”– wzdłuż ul. Powązkowskiej i Maczka – z Powstańców Śląskich. W niedzielę o godz. 12 na pętli naprzeciwko Hali Marymonckiej odbędzie się w tej sprawie narada z udziałem przedstawicieli władz miasta i dzielnicy.

Ratusz jest jej niechętny. Według ekspertyzy wykonanej dla Biura Komunikacji przez firmę TransEko, nowa trasa stwarzałaby niepotrzebną konkurencję dla torów na Broniewskiego. Liczba pasażerów na Broniewskiego miałaby spaść po zbudowaniu nowej linii z 7,7 do 3,5 tys. na godzinę.Na Żoliborzu zawrzało. – Z takim podejściem niczego nigdy nie zbudujemy. Miejscy urzędnicy wyspecjalizowali się w szukaniu naukowych analiz na to, że czegoś się zrobić nie da – mówi ostro Hlebowicz.

Według władz dzielnicy, dane są niedoszacowane i nie uwzględniają np. pnących się w górę osiedli Żoliborza Południowego. Przeciwko tej inwestycji przemawia jednak przede wszystkim inny argument – pomysł jest mocno spóźniony. W grudniu czeka nas półmetek odbudowy wiaduktu na Powązkowskiej. W tym projekcie nie ma zaś rezerwy dla linii tramwajowej.

Teoretycznie nowy wiadukt można by próbować dostosować do potrzeb tramwaju, np. dobudowując równoległy obiekt albo zwężając przejazd dla aut. Jak usłyszeliśmy od drogowców, to kwestia „tylko” pieniędzy, których miastu zaczyna na ważne inwestycje brakować. Inne utrudnienie: wiadukty można by poprawiać dopiero po trzech latach od otwarcia (po upływie okresu rękojmi dla firmy Skanska).

Radni z Żoliborza chcą, żeby do tego czasu wpisać tramwaj do tzw. studium zagospodarowania, a później planu miejscowego. To miałoby stanowić gwarancję, że korytarz dla tramwaju nie zostanie zabudowany.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy