Odpowiedzą za Tarasy
Sąd nie umorzył oskarżeń o niegospodarność, ciążących od czterech lat na czterech byłych warszawskich samorządowcach. Sprawa dotyczy sprzedaży gruntu pod Złote Tarasy
Członkowie zarządu gminy Centrum z lat 2000 – 2002, kiedyś wpływowi samorządowcy koalicji SLD – PO, stawili się wczoraj w śródmiejskim sądzie rejonowym na pierwszej po czterech latach rozprawie. Były burmistrz Jan Wieteska (wówczas szef warszawskiego SLD) i jego zastępcy Wojciech Szymborski, Jerzy Guz i Bogdan Michalski od 2004 roku są oskarżeni o niedopełnienie obowiązków i „narażenie majątku miasta na szkodę dużych rozmiarów“.
Zdaniem prokuratury, dopuścili się przestępstwa, bo jako zarząd gminy zimą 2001 r. zgodzili się na wniesienie okazałej miejskiej działki w centrum aportem do spółki deweloperskiej z ING Real Estate, która zamierzała budować centrum Złote Tarasy. Według prokuratury (zawiadomionej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego), działka u zbiegu ul. Emilii Plater i Złotej została oddana Holendrom po zaniżonej o ok. 100 mln zł wartości oraz mimo nierozpatrzonych roszczeń spadkobierców przedwojennych właścicieli do tego terenu.
Wszyscy czterej urzędnicy wnioskowali o umorzenie ciążących na nich zarzutów. – Czekamy na tę rozprawę od czterech lat – mówił we wtorek Wojciech Szymborski. Przekonywał, że nie było przesłanek do oskarżeń, bo spadkobiercy dostali odszkodowania, a zarząd gminy wykonywał tylko uchwałę rady w sprawie aportu oraz zapisy umowy z Holendrami parafowanej przez ówczesnego prezydenta Marcina Święcickiego.
– Nie mogliśmy nie podjąć tej decyzji – tłumaczyli oskarżeni. – W analogicznej sprawie władze Szczecina, które nie wykonały umowy z inną firmą, są dziś skazane przez sąd za niegospodarność – dali przykład. Jan Wieteska dowodził, że miasto jednak zrobiło dobry interes na Złotych Tarasach. – Bo to dziś kilka tysięcy miejsc pracy, rocznie w kasie miasta kilka milionów z podatków. A udziały miasta w spółce, jeśli dziś samorząd zdecyduje się je sprzedać, mogą przynieść kolejne kilkaset milionów do budżetu – szacuje były burmistrz gminy Centrum.
Prokurator Janusz Wajda podtrzymał jednak zarzuty wobec czterech urzędników. A sąd wniosku oskarżonych nie uwzględnił i na umorzenie się nie zgodził. – Na obecnym etapie nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy zarzuty są bezpodstawne – stwierdził sędzia Jan Piwkowski.
Wszystko wskazuje na to, że pierwsza merytoryczna rozprawa, która pomoże odpowiedzieć na pytanie, czy urzędnicy są, czy nie są winni, odbędzie się najwcześniej za pół roku.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook