r e k l a m a

Odpowiedzą za Tarasy

Izabela Kraj 30-12-2008, ostatnia aktualizacja 31-12-2008 13:24

Sąd nie umorzył oskarżeń o niegospodarność, ciążących od czterech lat na czterech byłych warszawskich samorządowcach. Sprawa dotyczy sprzedaży gruntu pod Złote Tarasy

autor: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa

Członkowie zarządu gminy Centrum z lat 2000 – 2002, kiedyś wpływowi samorządowcy koalicji SLD – PO, stawili się wczoraj w śródmiejskim sądzie rejonowym na pierwszej po czterech latach rozprawie. Były burmistrz Jan Wieteska (wówczas szef warszawskiego SLD) i jego zastępcy Wojciech Szymborski, Jerzy Guz i Bogdan Michalski od 2004 roku są oskarżeni o niedopełnienie obowiązków i „narażenie majątku miasta na szkodę dużych rozmiarów“.

Zdaniem prokuratury, dopuścili się przestępstwa, bo jako zarząd gminy zimą 2001 r. zgodzili się na wniesienie okazałej miejskiej działki w centrum aportem do spółki deweloperskiej z ING Real Estate, która zamierzała budować centrum Złote Tarasy. Według prokuratury (zawiadomionej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego), działka u zbiegu ul. Emilii Plater i Złotej została oddana Holendrom po zaniżonej o ok. 100 mln zł wartości oraz mimo nierozpatrzonych roszczeń spadkobierców przedwojennych właścicieli do tego terenu.

Wszyscy czterej urzędnicy wnioskowali o umorzenie ciążących na nich zarzutów. – Czekamy na tę rozprawę od czterech lat – mówił we wtorek Wojciech Szymborski. Przekonywał, że nie było przesłanek do oskarżeń, bo spadkobiercy dostali odszkodowania, a zarząd gminy wykonywał tylko uchwałę rady w sprawie aportu oraz zapisy umowy z Holendrami parafowanej przez ówczesnego prezydenta Marcina Święcickiego.

– Nie mogliśmy nie podjąć tej decyzji – tłumaczyli oskarżeni. – W analogicznej sprawie władze Szczecina, które nie wykonały umowy z inną firmą, są dziś skazane przez sąd za niegospodarność – dali przykład. Jan Wieteska dowodził, że miasto jednak zrobiło dobry interes na Złotych Tarasach. – Bo to dziś kilka tysięcy miejsc pracy, rocznie w kasie miasta kilka milionów z podatków. A udziały miasta w spółce, jeśli dziś samorząd zdecyduje się je sprzedać, mogą przynieść kolejne kilkaset milionów do budżetu – szacuje były burmistrz gminy Centrum.

Prokurator Janusz Wajda podtrzymał jednak zarzuty wobec czterech urzędników. A sąd wniosku oskarżonych nie uwzględnił i na umorzenie się nie zgodził. – Na obecnym etapie nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy zarzuty są bezpodstawne – stwierdził sędzia Jan Piwkowski.

Wszystko wskazuje na to, że pierwsza merytoryczna rozprawa, która pomoże odpowiedzieć na pytanie, czy urzędnicy są, czy nie są winni, odbędzie się najwcześniej za pół roku.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy