r e k l a m a

Mimo jej niechęci liczył, że go pokocha

Janina Blikowska 05-01-2009, ostatnia aktualizacja 06-01-2009 11:50

– Prosiłam, by dał mi spokój, ale był coraz bardziej natarczywy. Do pracy wozili mnie znajomi – opowiadała dentystka, którą nękał pacjent. On tłumaczył: – Chciałem tylko porozmawiać.

Przez dwie godziny Andżelika Krupska opowiadała w sądzie o koszmarze dwóch ostatnich lat. O tym, jak poznała zasiadającego dziś na ławie oskarżonych Sebastiana W. – Robiłam mu ekstrakcję. Była trudna, musiał dokończyć ją inny lekarz. W gabinecie było wiele osób, a ja nie byłam szczególnie miła – wspominała.

Następnego dnia wrócił do przychodni w Wojewódzkim Centrum Stomatologii. Bała się, że popełniła błąd. Odetchnęła z ulgą, że „on się tylko zakochał”. Później zmieniła zdanie.

W dniu ściągania szwów Sebastian W. przyszedł do gabinetu już o godz. 8 rano. Spędził tam kilka godzin z transparentem, na którym wyznawał miłość dentystce.

Gdy ochrona wyprosiła go, stanął z transparentem na moście Śląsko-Dąbrowskim tak, by było go widać z WCS. – Na dobre przeraziłam się tydzień później, gdy okleił moimi zdjęciami cały budynek i windę. Dopisał na nich, że mnie kocha, że jestem oziębła – mówiła.

To wtedy postanowiła powiadomić o tym policję. Na dwóch komisariatach odesłano ją z kwitkiem. – Radzono mi, aby swoje sprawy załatwiła z oskarżonym przy kawie – mówiła lekarka.

Do pracy i z pracy jeździła ze znajomymi bądź rodziną. Gdy była sama, zawsze spotykała „wielbiciela”. – Zaczepiał mnie w drodze do domu, do pracy, na szkoleniach. Ukradł listę z ich spisem. Zagadywał, próbował pocałować, nieraz przewrócił na ziemię – opowiadała kobieta.

Sebastian W. zaprzeczał: – Żadnej listy nie ukradłem. Spisałem terminy szkoleń z listy, która leżała na stoliku. Nie nagabywałem jej. Próbowałem porozmawiać. A ona mnie wyklinała. Używała słów na „k” na „ch”  tłumaczył.Dlaczego więc wciąż interesował się kobietą? – Liczyłem, że się zmieni – tłumaczył.

Sąd nie zgodził się na uchylenie jego aresztu. Kolejna rozprawa w piątek.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy