Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Kroczek do obwodnicy

Konrad Majszyk 13-01-2009, ostatnia aktualizacja 14-01-2009 14:25

Nieczytelny podpis minister Gęsickiej nie będzie już blokował wschodniej obwodnicy – uznał Naczelny Sąd Administracyjny. Ale z budową trasy na Euro 2012 nie zdążymy.

Oto proponowany pierścień dróg ekspresowych, który ma rozprowadzić ruch np. z auto- strady A2 i zapobiec jego wprowadzeniu do centrum. Dzisiaj trwa budowa jedynie pierwszego odcinka: z Konotopy do Trasy AK. Bez kolejnych dróg – w tym przez Wesołą – obwodnica nie będzie miała sensu. GDDKiA obiecywała, że cały pierścień będzie gotowy w... 2007 roku.
źródło: Życie Warszawy
Oto proponowany pierścień dróg ekspresowych, który ma rozprowadzić ruch np. z auto- strady A2 i zapobiec jego wprowadzeniu do centrum. Dzisiaj trwa budowa jedynie pierwszego odcinka: z Konotopy do Trasy AK. Bez kolejnych dróg – w tym przez Wesołą – obwodnica nie będzie miała sensu. GDDKiA obiecywała, że cały pierścień będzie gotowy w... 2007 roku.

Na rozprawę w NSA przyszedł taki tłum przeciwników i zwolenników trasy ekspresowej przez Wesołą, że rozprawę trzeba było w ostatniej chwili przenieść do większej sali. To właśnie tutaj skład orzekający pod przewodnictwem sędziego Andrzeja Jurkiewicza uchylił wyrok sądu niższej instancji w sprawie „gryzmołów pani minister”.

Zwolennicy budowy dróg odetchnęli. NSA nie podzielił wątpliwości Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Uznał wczoraj – odwrotnie niż WSA w kwietniu 2008 roku – że zamaszysty zawijas umieszczony pod postanowieniem w sprawie trasy ekspresowej przez Wesołą wyszedł spod ręki ówczesnej szefowej resortu rozwoju regionalnego Grażyny Gęsickiej. Tym samym odblokował przygotowania do budowy potrzebnej Warszawie trasy wartej ponad 1 mld zł.

Kolor i kształt pieczątki

Emocje na wypełnionej sali sądowej sięgały wczoraj zenitu.

– Jeśli zablokujemy inwestycję z powodu podpisu, to w następnej kolejności możemy zająć się np. pieczątką: czy jest właściwego koloru i kształtu, czy krzyżuje się z podpisem czy też może jest do niego równoległa – mówił przed wycelowanymi w siebie kamerami radca prawny z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego Kacper Sampławski, uzasadniając wniosek o kasację tamtego wyroku.

W odpowiedzi sędzia Jurkiewicz upomniał go, żeby powstrzymał popisy krasomówcze na potrzeby telewizji. Od tej pory mecenas Sampłowski rzeczowo i bez zbędnych emocji udowadniał, że WSA pod przewodnictwem sędziny Krystyny Napiórkowskiej popełnił w ubiegłym roku przy unieważnianiu decyzji Gęsickiej „szereg rażących błędów”. W sprawie podpisu nie wziął np. pod uwagę faktu, że Gęsicka wcześniej prezentowała dokument na konferencji prasowej (później wielokrotnie potwierdzała jego prawdziwość w mediach). Jak przekonywał, WSA skupił się wyłącznie na uchybieniach proceduralnych, nie odnosząc się w ogóle do najważniejszej sprawy: przebiegu obwodnicy.

Wesoła: twarde „nie”

Grażyny Olędzkiej i kilkunastu innych mieszkańców Wesołej to nie przekonało. Po kolei wnioskowali o oddalenie skargi kasacyjnej Ministerstwa Rozwoju, upatrując w tym szansy na oddalenie planowanej od lat obwodnicy od rodzinnej Wesołej. Według Eugeniusza Siwka ze stowarzyszenia Nie przez Miasto, trasa przetnie bezcenne przyrodniczo obszary i będzie katastrofą dla jego dzielnicy.

Po krótkiej naradzie NSA uchylił decyzję WSA i przekazał mu sprawę do ponownego rozpatrzenia. Ten nie może już więc dalej zasłaniać się nieczytelnymi „gryzmołami”, tylko w końcu odnieść się do przebiegu wschodniej obwodnicy. Na ustalenie tego porządku urzędnicy stracili dziewięć miesięcy (wcześniej w Ministerstwie Środowiska dwa lata). Teraz w sprawie wschodniej obwodnicy znowu musi zebrać się WSA, co potrwa kolejnych kilka miesięcy.

Nie ma już więc żadnych szans, żeby wschodnia obwodnica powstała przed Euro 2012, a tak obiecuje wciąż Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Dla tej drogi wciąż nie ma prawomocnej decyzji środowiskowej. A dopiero po zakończeniu tego etapu GDDKiA będzie mogła wystąpić o poprzedzającą budowę decyzję o realizacji inwestycji.

– Wygrał dziś zdrowy rozsądek, ale do rozpoczęcia budowy daleka droga – ocenia Robert Chwiałkowski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. – Jeśli przeciwnicy tej trasy nie odpuszczą, przygotowania mogą potrwać jeszcze nawet trzy lata. Do Euro 2012 może budowę uda się zacząć, ale nic poza tym – twierdzi.

A kolejne protesty i skargi przeciwników będą na pewno.

– Nie zrezygnujemy. Dla wschodniej obwodnicy nie ma miejsca w Wesołej – zapowiada Bohdan Szymański z Polskiego Klubu Ekologicznego w Wesołej.

Następna wpadka sądowa

Wczorajszy wyrok to kolejny w sprawie obwodnicy błąd WSA, który został skorygowany przez NSA. W ubiegłym roku WSA przyznał Łomiankom prawo do przeprowadzenia referendum w sprawie trasy S7 z Bemowa do Czosnowa. W listopadzie ubiegłego roku wyrok został uchylony.

Problemy ze wschodnią obwodnicą odbiją się na innej trasie. Budowa drogi przez Wesołą powinna być skoordynowana z powstawaniem odchodzącej od niej wylotówki w kierunku Białegostoku, czyli trasy Via Baltica. Obie przechodzą przez to samo miejsce – Drewnicę w Ząbkach. Jeśli budowa wschodniej obwodnicy się spóźni, powstanie inwestycyjne kuriozum: wylotówka na Białystok z „dziurą” w Drewnicy.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy