Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zgoda na sprzedaż SPEC to kwestia zaufania

Izabela Kraj 15-01-2009, ostatnia aktualizacja 15-01-2009 07:45

Rozmowa: Jarosław Kochaniak, wiceprezydent miasta, w ratuszu odpowiada za nadzór nad spółkami, służbę zdrowia i eurofundusze. Rozmawiała Izabela Kraj.

Jarosław Kochaniak, wiceprezydent miasta
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Życie Warszawy
Jarosław Kochaniak, wiceprezydent miasta

Miasto ma aż 54 spółki, a zaczyna prywatyzację od jednej z największych. Dlaczego?

Jarosław Kochaniak: Nie jest to ani największa, ani najbardziej strategiczna spółka. SPEC z 720 mln zł kapitału jest największą spośród tych dziesięciu, które wybraliśmy do prywatyzacji. Znaczenie sprzedaży SPEC wynika więc ze skali firmy, pozycji na rynku i szans na największy zastrzyk gotówki do budżetu miasta.

W umowie koalicyjnej PO – Lewica z 2006 r. czytamy, że nie będzie prywatyzacji spółek o o specjalnym znaczeniu dla miasta, w tym SPEC. Więc...

Moim zdaniem, nie jest to strategiczna dla miasta spółka. Samorząd ma ustawowy obowiązek dostarczania wody i tym zajmuje się MPWiK. Jeśli chodzi o ciepło, to musimy tylko to planować i organizować.

„Kot w worku” – tak radni nazywają zaproponowany przez pana sposób prywatyzacji SPEC. Mają się zgodzić na jego sprzedaż, ale nie wiedzą, za ile i na jakich warunkach.

Gdybyśmy najpierw zlecili wykonanie analizy przedprywatyzacyjnej, ogłosili wyniki, a potem poprosili radnych o akceptację transakcji, musielibyśmy ujawnić także wycenę. Wtedy negocjacje byłyby fikcją. To musi pozostać tajemnicą. Radni poznają cenę dopiero po podpisaniu umowy z inwestorem.

Czyli kot i worek...

Powiedziałbym, że radni dają nam carte blanche i pewien kredyt zaufania.

Liczy pan, że PiS udzieli kredytu zaufania i będzie czekać, aż poda im pan podpisaną umowę za co najmniej 500 mln zł? „Nie” mówi też Lewica, a PO jeszcze w środę wieczorem nie wykluczała zdjęcia tego punktu z porządku obrad.

Nie będę się wdawał w politykę, ale liczę, że Rada Warszawy decyzję podejmie. A te 500 mln zł to absolutnie minimalna cena, określona tylko na podstawie wartości księgowej SPEC. W rokowaniach, po oficjalnej wycenie, spodziewamy się uzyskać dużo więcej. Jeśli nie, odstąpimy od sprzedaży.

Wycena w czasach kryzysu może być niekorzystna dla miasta?

To najlepszy czas na początek przygotowań. A koniunktura może się odwróci do czasu negocjacji.

A co zyskają warszawiacy?

Właściciela firmy, który będzie rozwijał spółkę, modernizował sieć, unowocześniał technologię, poprawiał jakość usług.

Za to będzie podnosił ceny za ciepło...

Podwyżki na pewno będą, ale nie radykalne. Wskazują na to nasze analizy prywatyzacji ciepłowni w innych miastach, np. we Wrocławiu, w Łodzi, Poznaniu. Poza tym, na straży cen ciepła stoi Urząd Regulacji Energetyki.

A Vattenfall jako właściciel STOEN właśnie podnosi ceny prądu wbrew decyzji URE. Kto wie, czy nie zrobi tak samo, gdy kupi SPEC?

Nie wiemy, czy to Vattenfall będzie nowym właścicielem. Poza tym sytuacja firm ciepłowniczych jest inna niż dostawców prądu, którym obiecano uwolnienie cen. Ciepła to nie dotyczy.

Dlaczego miasto nie zostawi sobie pakietu kontrolnego w SPEC zamiast zbywać 100 proc.?

Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że mieszany model własności prowadzi do konfliktów.

A dlaczego nie można prywatyzować SPEC przez giełdę?

Można. Ale byłby to proces dłuższy o co najmniej rok...

I nie zdążylibyście przed wyborami w 2010 roku?

Ważniejsze, że zbycie przez giełdę byłoby mniej opłacalne dla miasta. Nabywcom akcji giełdowych trzeba zazwyczaj sprzedawać je z dyskontem, czyli taniej. To oni odsprzedają je z zyskiem. Dlaczego więc miasto nie miałoby przejąć tego zysku?

A jeśli nie uda się ani sprzedać SPEC za pół miliarda, ani wyemitować obligacji za ponad miliard?

Wtedy będziemy mieli problem ze sfinansowaniem dużych inwestycji. I trzeba będzie szukać alternatyw. Ale to teoretyczny scenariusz.

Życie Warszawy