r e k l a m a

Paragon ważniejszy niż bilet do teatru

Izabela Kraj 29-01-2009, ostatnia aktualizacja 30-01-2009 13:15

Jeśli kupujesz bilet do teatru, nie zgub paragonu! Bez niego, nawet jeśli spektakl zostanie odwołany, teatr nie zwróci ci pieniędzy.

Odwołany spektakl to kłopot dla widza i teatru. Na zdjęciu „Napis“ w Teatrze Współczesnym
autor: Jagielak Adam
źródło: Fotorzepa
Odwołany spektakl to kłopot dla widza i teatru. Na zdjęciu „Napis“ w Teatrze Współczesnym

Taki przypadek spotkał właśnie radnego miasta Jakuba Oparę w Teatrze Współczesnym. – Kupiłem bilety na „Napis”. Ale spektakl w dniach 20 – 22 stycznia został odwołany z powodu choroby aktora – mówi Opara. – Teatr odmówił jednak przyjęcia biletów z powrotem i oddania za nie pieniędzy. Nie mogłem go też zamienić na inny termin. Skandal – kwituje.

Pani w kasie poza biletem zażądała paragonu. A on go nie miał. Wyrzucił, bo bilety kupił w prezencie rodzicom. – Nie dam im przecież prezentu ze świstkiem z kasy. I kto pilnuje dziś paragonów? – pyta.

Niestety, takie jest prawo. – Przyzwyczajamy widzów, że ze względu na przepisy fiskalne bilet jest towarem jak wszystko inne i można go zwrócić tylko z dowodem zakupu, czyli paragonem. Jego brak utrudnia nam rozliczenia z Izbą Skarbową – mówi Maria Żurek, koordynator pracy artystycznej w Teatrze Współczesnym.

Wiele teatrów spina obie kartki ze sobą. – Bilet jest też umową teatru z widzem. My zobowiązujemy się grać, widz – zachować kwit do dnia spektaklu. Są na ten temat informacje, także na bilecie – mówi Żurek. A jeśli ktoś kupuje go na prezent? Może poprosić w kasie o wypisanie specjalnego zaproszenia, na którym nie ma ceny. Bilet i paragon osoba kupująca zachowuje wtedy dla siebie do ewentualnej reklamacji.

Większość warszawskich teatrów pilnuje tych przepisów, choć czasem „przymykają oko”. Np. w Powszechnym, gdzie w grudniu odwołano 11 przedstawień, bo aktorów zmogła grypa, słyszymy: – Nie powinniśmy przyjmować zwrotów bez paragonu, ale staramy się być elastyczni. W Ateneum jest podobnie.

W Kwadracie: – Nie trzeba mieć paragonu, aby zwrócić bilet do kasy w przypadku odwołania spektaklu – mówi koordynator w tym teatrze Justyna Kleszcz. Np. gdy w grudniu odwołano sztukę „O co biega?”, teatr grał zastępczo „Dwie morgi utrapienia”. Tylko jeden widz ze 176 zwrócił bilet.

Po przygodzie w Teatrze Współczesnym radny Jakub Opara chce interweniować na forum samorządu i poznać skalę zjawiska. Jest m.in. członkiem komisji kultury w Radzie Warszawy.

– Poproszę ratusz o wyliczenie, ile teatry mogły już „wyłudzić”, nie zwracając pieniędzy za bilety – zapowiada.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy