Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zrównali z ziemią praski zabytek

ar, Natalia Bet 05-05-2009, ostatnia aktualizacja 06-05-2009 22:53

Policja, straż miejska, dziennikarze i miłośnicy zabytków od godziny 6 rano bezradnie przyglądali się, jak prywatny inwestor nielegalnie burzy XIX-wieczną parowozownię na Pradze. Konserwator zabytków w trybie natychmiastowym wpisała budynek do rejestru. Mimo to, koparka wciąż pracowała.

autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

To pierwszy przypadek zastosowania przepisu o szybkiej ścieżce ustanowienia zabytku w Warszawie. Inwestor otrzyma też nakaz odtworzenia budynku. Po ogłoszeniu tej decyzji, około godz. 8.30 wykonawca wstrzymał prace, jednak tylko na kilkadziesiąt minut. Patrol policji przesłuchał kierownika budowy. Koparka wciąż rozjeżdżała jednak pozostałości cennej konstrukcji.

Przed 9.30 kilka osób postronnych wymusiło na policji interwencję. Jeden z policjantów nakazał operatorowi koparki wstrzymanie prac. Na razie skutecznie. Przed godz. 10 kierownikowi budowy wręczono pismo z klauzulą natychmiastowej wykonalności. Na wniosek mazowieckiej konserwator zabytków Barbary Jezierskiej pozostałości parowozowni oficjalnie stały zabytkiem. Mimo to, kiedy patrol policji opuścił plac budowy, koparka wznowiła pracę. Widząc to, gapie do tej pory stojący poza terenem parowozowni, przeszli przez płot, wtargnęli na plac budowy i zablokowali maszynę. Na miejsce wezwano kolejny radiowóz.

Kierownik budowy nie zrozumiał zakazu

Ciężki sprzęt wjechał na teren parowozowni przy Wileńskiej we wtorek wieczorem. Część unikalnej konstrukcji zrównano z ziemią.

O godz. 6 rano rozpoczęła się rozbiórka drugiej części parowozowni, oszczędzonej we wtorkowy wieczór.

Na miejscu pojawiła się policja, która jeszcze we wtorek zatrzymała wyburzanie. Dzień później funkcjonariusze nie interweniowali. Tłumaczyli, że mogą tylko asystować przy interwencji konserwatora zabytków. Wszystkiemu bezradnie przyglądali się miłośnicy zabytków ze Stowarzyszenia Nowa Praga. Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka, która przyjechała na miejsce na wieść o porannej rozbiórce, wydała robotnikom ustny nakaz wstrzymania prac, który w godzinach urzędowania, a więc o 8 rano, poparła nakazem pisemnym. Mimo to, rozbiórka trwała. Kierownik budowy Wojciech Replin na widok pisma od konserwatora powiedział, że nie rozumie pisma i odmówił wstrzymania prac.

- Wykonawca nie ma dziennika budowy, prace są nielegalne, nie możemy ich więc legalnie zatrzymać - powiedziała ŻW Nekanda-Trepka. W podobnym tonie wypowiadała się mazowiecka konserwator Barbara Jezierska, która po godz. 8 przyjechała na miejsce rozbiórki: - Nie możemy nic zrobić, nikt nie chce nam pomóc.

Jak dowiedziało się "Życie Warszawy", Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy i wicedyrektor Muzeum Warszawskiej Pragi jeszcze wczoraj skierował pismo do prokuratury. Co grozi inwestorowi? - Za wyburzenie zabytku grozi kara 5 tys. zł - mówi Michał Sokolnicki ze Stowarzyszenia Nowa Praga.

- Najgorsze w tym wszystkim jest to, że rozbiórka odbywa się bezprawnie, a nikt nie może nic zrobić - powiedział Sujecki. - Metalowa konstrukcja jest już zburzona. Nie da się jej odtworzyć.

Zaczęli po zmroku

Rozbiórkę zleciła firma Budrem, która dwa lata temu działkę przy ul. Wileńskiej 14 kupiła od PKP. Na jej terenie znajduje się ogromna parowozownia, która powstała w 1846 roku. – Na jej wyburzenie mamy zgodę wydaną w ubiegłym roku. Nie można przecież wszystkiego w Polsce bojkotować – mówi Zbigniew Popielski z Zakładu Budowlano-Remontowego Budrem.

Tymczasem mazowiecka konserwator zabytków Barbara Jezierska na początku kwietnia tego roku wszczęła postępowanie wpisania parowozowni do rejestru zabytków. – Na 11 maja zaplanowano wizję lokalną terenu. Prawdopodobnie to przyspieszyło rozbiórkę budynku – uważa Barbara Jezierska, która pojawiła się wczoraj na terenie rozbiórki. Na miejsce wezwana została policja.

Początkowo prace wstrzymano po kilku godzinach. Jednak straty są ogromne. Część zabytkowego budynku jeszcze we wtorek przestała istnieć. Co można zrobić w tej sytuacji? - Konserwator zabytków może dać nakaz odtworzenia budynku – tłumaczy Jezierska.

Miłośnicy zabytków miesiąc temu alarmowali, że parowozownia zagrożona jest wyburzeniem. Świadczyło o tym wycięcie z terenu zabytkowego kompleksu wszystkich drzew. – To znak, że wkrótce mogą tu wjechać buldożery – mówił wtedy Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy i wicedyrektor Muzeum Warszawskiej Pragi.

Praski obiekt to z najstarszych stołecznych obiektów architektury kolejowej. I jedna z niewielu zachowanych w Polsce rosyjskich parowozowni. Wyróżnia się niepowtarzalną konstrukcję słupów, która podtrzymuje budynek. - W Polsce zachowały się zaledwie trzy lub cztery takie obramowania - mówi Sujecki.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy