r e k l a m a

O niepodległości w deszczu

Agnieszka Grotek , Izabela Kraj , Michał Grochala , Natalia Bet , Piotr Szymaniak 11-11-2009, ostatnia aktualizacja 12-11-2009 12:26

Warszawiacy pod parasolami wiwatowali na paradzie. Narodowcy i anarchiści starli się z policją. Były bójki w autobusach i tramwajach.

autor zdjęcia: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa
autor zdjęcia: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
autor zdjęcia: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa

Mimo fatalnej pogody kilkadziesiąt tysięcy warszawiaków zdecydowało się wyjść z domu i uczestniczyć w obchodach Święta Niepodległości.

Chłopaki w mundurach

– Fajne te nasze chłopaki. Mają klasę! – młoda dziewczyna stojąca w tłumie na Krakowskim Przedmieściu tak zrecenzowała maszerujące oddziały wojsk. Parada po oficjalnych uroczystościach Święta Niepodległości przeszła z pl. Piłsudskiego do Muzeum Wojska Polskiego. Oprócz autentycznych oddziałów wojsk, policji i służby więziennej (po raz pierwszy na paradzie) w deszczu maszerowało 350 pasjonatów historii z grup rekonstrukcyjnych. Krakowskim Przedmieściem sunęły też zabytkowe motory, wozy bojowe i rowerowy oddział zwiadowczy. W czarnym powozie z zakrytym dachem jechał sam Józef Piłsudski (w tej roli jak co roku Janusz Zakrzeński).

Frajda w samolocie

– Co pan ma na głowie? Co to za lufa? – pytanie Janiny Ejchart skierowane było do żołnierza przy checkpoincie – punkcie kontrolnym wzorowanym na tych, które są w Iraku.

Zamaskowany żołnierz odpowiadał ze śmiertelną powagą: – Ta lufa to kamera termowizyjna. Dzięki niej możemy widzieć w ciemności.– Wow, jaki wielki ten rosomak! – ekscytował się siedmioletni Jakub. Z wypiekami na twarzy zaglądał w zakamarki pojazdu przy gmachu giełdy.

Dorośli pasjonaci militariów i dzieci miały ogromną frajdę z ekspozycji w Muzeum Wojska Polskiego. Zakapturzeni, pod parasolami ustawiali się w kolejce do wejścia do kabiny czołgu czy samolotu.

Nie brakowało też chętnych do oglądania stałych ekspozycji w MWP. – 11 listopada to doskonała okazja do pokazania maluchom chociaż części naszej historii – mówiła Anita Lis, która przyjechała do stolicy z rodziną specjalnie na obchody.

Frekwencja na tegorocznym pikniku „Dotknij Niepodległości” nie dorównała 200 tysiącom z ubiegłego roku. Ale organizatorzy szacują, że i tak przez muzeum przewinęło się wczoraj kilkadziesiąt tysięcy osób.

Obchody uświetniło kilka koncertów. Bracia i JackKnife zagrali na dziedzińcu Muzeum Wojska Polskiego, Pustki w namiocie przy Krakowskim Przedmieściu. A w Muzeum Powstania Warszawskiego w Sali pod Liberatorem można było posłuchać pieśni patriotycznych w jazzowych aranżacjach.

„Wolnościowe“ zamieszki

Nie obyło się jednak bez bójek. Ulicami Warszawy przeszła manifestacja Obozu Narodowo-Radykalnego. Na Senatorskiej i Niecałej anarchiści próbowali zablokować przemarsz narodowców i starli się z policją.

– Kilka osób zostało zatrzymanych pod zarzutem napaści na funkcjonariuszy – mówi Marcin Szyndler, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Ostatecznie policja przekierowała trasę i narodowcy nie przechodzili przez Świętokrzyską, gdzie ok. 300-osobowa grupa w rytmach wybijanej na bębnach samby protestowała przeciwko rasistowskim, antysemickim i nacjonalistycznym treściom.

Po zakończeniu obydwu manifestacji do wieczora w różnych punktach miasta dochodziło do bójek. M.in. w autobusie linii 520 i tramwaju 35.

A na Pradze impreza

Bez awantur było tymczasem na Pradze, gdzie świętowanie zaczęło się już we wtorek wieczorem – imieninami ulicy 11 Listopada. Zagłębie klubowe przeżyło oblężenie większe niż w sylwestra. – Nie przyjeżdżaj! Nigdzie nie ma miejsca! – krzyczał ktoś do słuchawki telefonu po godz. 22. Każdy z klubów przygotował imprezę we własnym klimacie. W Hydrozagadce zagrał Łąki Łan, w Składzie Butelek m.in. Wojciech Waglewski. – Świętujemy po swojemu. Tak jak chcą to robić młodzi w XXI wieku – mówi Marcin Brzózka, szef Saturatora.

Na ścianie kamienicy przy ul. 11 Listopada powstało też niepodległościowe graffiti – efekt 10 puszek farby i 10 godzin malowania. – 11 listopada kojarzy się młodym ludziom z nadętym, nudnym, garniturowym świętem dla VIP-ów, a może być dniem bardziej radosnym – mówi Dariusz Paczkowski z grupy 3fala.art.pl, która wykonała graffiti.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy