Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Cierpliwość władz miasta do Christiana Kereza przeciągnięta do połowy roku

Izabela Kraj 01-02-2012, ostatnia aktualizacja 01-02-2012 01:58

Jest nowy „ostateczny" termin, do którego projektant Muzeum Sztuki Nowoczesnej ma dostarczyć urzędnikom gotowy projekt budowlany

Prezydent Warszawy po dyskusji ze współpracownikami zdecydowała wczoraj, że nie zerwie kontraktu ze szwajcarskim architektem Christianem Kerezem. Na razie.

Projektant Muzeum Sztuki Nowoczesnej dostał kolejny, dodatkowy czas – do końca czerwca – na przedstawienie poprawionej wersji projektu technicznego budynku na pl. Defilad. Poprzedni „ostateczny" termin to miał być 29 lutego.

Co przekonało stołecznych urzędników, że tym razem jednak architekt się wywiąże z kontraktu, którego nie realizuje od blisko trzech lat? – To wynik ostatniego spotkania wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza i nowego polskiego pełnomocnika Kereza – wyjaśnia rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk.

Kerez przesłał do urzędu pismo (pt. „Oferta"), w którym   zgodził się w ramach honorarium (27 mln zł) wykonać w projekcie wszystko, za co wcześniej żądał dodatkowych pieniędzy i nie chciał płacić naliczonych już kar (blisko 1,6 mln zł). Ale znów poprosił o dodatkowe... 12 miesięcy. Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała, że tyle cierpliwości już w mieście nie ma. Pozwoliła na pięć miesięcy. – I to już naprawdę ostatni raz – potwierdza rzecznik ratusza. – Kerez dostał ten czas, bo jednak zależy nam na budowie MSN, chcemy tę inwestycję uratować, a szansę daje fakt, że teraz wszystkim zajmie się polska pracownia.

To już trzeci polski partner Kereza w ciągu czterech lat przygotowań do tej inwestycji.  Jednak urzędnicy zapewniają, że kolejna „obsuwa" oznacza zerwanie umowy z winy Kereza i obciążenie go karą w wysokości 20 proc. kontraktu.

I ta deklaracja ma tyczyć się całego dalszego harmonogramu prac. – To zabezpieczenie na wypadek, gdyby architekt dotrzymał czerwcowego terminu, ale później chciał przez rok negocjować inne zapisy – zwraca uwagę Paweł Barański, dyrektor Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta, który nadzoruje inwestycję. Zatem w czerwcu projekt, pozwolenie na budowę – styczeń 2013 r., pierwsza łopata w 2014 r., a finał w 2017 r.

A jeśli jednak nie? Są wyjścia awaryjne: przejęcie projektu od Kereza do realizacji przez kogoś innego lub rozpoczęcie procedury od nowa.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane