Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Rekord chłopaka z gitarą

Jacek Cieślak 17-07-2017, ostatnia aktualizacja 17-07-2017 09:12

Ed Sheeran zgromadzi podczas dwóch koncertów na PGE Stadionie Narodowym ponad 100 tysięcy fanów.

Ed Sheeran zaśpiewa na PGE Stadionie Narodowym 11 i 12 sierpnia 2018 roku.
źródło: AFP
Ed Sheeran zaśpiewa na PGE Stadionie Narodowym 11 i 12 sierpnia 2018 roku.

Nie legendy rocka – sir Paul McCartney, The Rolling Stones, U2 czy muzycy Pink Floyd – pobiją stadionowy rekord frekwencji w Polsce, tylko 26-letni Brytyjczyk, który debiutował w 2011 roku i ma na koncie trzy albumy łączące folk, muzykę niezależną i hip-hop. Najnowszy „Divide" od premiery w marcu rozszedł się w nakładzie 6,2 mln egz., co stawia Eda Sheerana w roli stuprocentowego pretendenta do tytułu fonograficznego króla roku, zaś w przyszłości głównego konkurenta Adele.

Również w Polsce płyta sprzedaje się znakomicie: fani kupili kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy w wysokiej cenie ponad 60 zł.

Ostrożny początek

Pozycja Sheerana umacniała się z płyty na płyty, a od początku jego fenomen polegał również na tym, że to bezpretensjonalny „chłopak z sąsiedztwa", nie gwiazdor w typie celebryty. W Ameryce przełomowym sukcesem koncertowym były trzy wyprzedane występy w nowojorskiej Madison Square Garden w 2013 roku, mieszczącej 18 tys. widzów, a w Anglii – wypełniony stadion Wembley (2015). Grając na gitarze i śpiewając swoje ballady trochę jak Bob Dylan, zarobił w tamtym roku prawie 60 mln dolarów.

Tegoroczne tournée zaczął ostrożnie, koncertując w halach. Wpływy za trzy występy w londyńskiej O2 Arena wyniosły 5,1 mln dolarów. Przed nim – Ameryka i Japonia, ale to tylko przygotowanie przed przyszłorocznym tournée. Plany zakładają m.in. po cztery koncerty na Wembley, Etihad Stadium w Manchesterze i Principality Stadium w Cardiff. Wtedy gra na własnym boisku, a w Londynie może licząc na przyjazd fanów ze świata.

Nie dziwią również dwa koncerty na Stade de France w Paryżu, ale sprzedanie w godzinę biletów na koncert na PGE Narodowym zaskoczyło wielu, tak jak informacja, że dodano drugi show. Tego jeszcze w Polsce nie było.

– Dla nas szybka sprzedaż biletów nie była zaskoczeniem – powiedziała „Rz" Joanna Muszyńska z Charm Music. – Trzy lata temu bukowaliśmy koncert Eda dla innego polskiego promotora i bilety na Torwar wyprzedały się w dwa dni. Od tamtego czasu jego pozycja znacznie się umocniła. W ostatnich miesiącach ludzie zasypywali nas prośbami o ponowne sprowadzenie Sheerana do Polski. Pokazuje to, jak rozwinęła się u nas branża muzyczna. Uczęszczanie na wydarzenia koncertowe nareszcie stało się integralnym elementem życia kulturalno-rozrywkowego. Nie bez znaczenia jest to, że bilety wyprzedały się na rok przed koncertami Eda Sheerana planowanymi na sierpień 2018 roku.

Warszawa znalazła się więc w ekskluzywnym klubie ledwie kilku europejskich metropolii, gdzie Sheeran zaśpiewa wieczór po wieczorze. Poza Paryżem stanie się to w Göteborgu, Zurychu, Monachium, Wiedniu i w stolicy Polski.

– Polska już od lat traktowana jest jako obowiązkowy punkt na trasach światowych gwiazd – mówi Joanna Muszyńska. – Nasz rynek stanowi dla nich istotny obszar promocyjny. Obserwując zainteresowanie występem Eda Sheerana na PGE Narodowym, z miejsca zaczęliśmy rozmowy z agentem o drugim koncercie, chcąc zaspokoić oczekiwania wszystkich fanów.

Branża z zaskoczeniami

Inni organizatorzy podkreślają, że to precedens.

– Chcieliśmy w przeszłości zorganizować dwa koncerty U2 na stadionie w Chorzowie, ale plany zespołu zakładały szybkie przemieszczanie się po Europie – mówi Marta Wnuczyńska z Live Nation. – Sądząc po tym, jak właściwie w kilka dni rozeszły się bilety na Metallikę, można powiedzieć, że sprzedałyby się bilety na dwa, trzy koncerty halowe tego zespołu, bo zawsze miał wielką rzeszę fanów w Polsce. To jednak co innego niż występ na stadionie, a co dopiero dwa. Z pewnością bezpieczniejsza jest formuła, jaką przyjęliśmy w przypadku Depeche Mode, że jeden koncert latem odbywa się na Stadionie Narodowym, zaś trzy kolejne zimą w halach. Liczba fanów będzie podobna jak podczas dwóch występów stadionowych, a prawdopodobieństwo sprzedaży zdecydowanie większe. Dwa koncerty Eda Sheerana na Narodowym to jednak zaskoczenie.

– Koncerty to branża, która nawet osobom z dużym doświadczeniem przynosi liczne zaskoczenia, bo nigdy do końca nie wiadomo, na co i jak szybko sprzedadzą się bilety, a Ed Sheeran jest tego najlepszym dowodem – uważa Janusz Stefański z MJM Prestige i przypomina, jak Live Nation zaskoczyło wszystkich, sprzedając bilety na disneyowski show „Violetta Live" na Narodowym oraz w Tauron Arenie i dwukrotnie w Atlas Arenie.

– Dlatego mogę spokojnie postawić tezę, że pewniejsza jest szybka sprzedaż biletów na gwiazdy młodszych odbiorców muzyki – dodaje Janusz Stefański. – Ci fani reagują żywiołowo, bo chcą zobaczyć swojego idola i nie kalkulują jak starsi, czy mają pieniądze albo urlop, nie muszą też zostawić dzieci lub zorganizować opieki dla nich. Nie bez znaczenia są reakcje łańcuchowe młodych odbiorców, którzy są świetnie zorganizowani w mediach społecznościowych. To daje natychmiastowe rezultaty, a bilety na legendy rocka rozchodzą się dłużej, ich ostateczny efekt sprzedaży znany jest nawet po kilku miesiącach.

Janusz Stefański uważa też, że gdyby pokusić się o wytypowanie innych artystów, którzy mogliby zapełnić dwa razy Stadion Narodowy, byłaby wśród nich inna młodzieżowa gwiazda, czyli Taylor Swift. – Sądząc po naszych doświadczeniach z koncertem Justina Biebera – dodaje – mógłbym osiągnąć podobny efekt, tak jak Justin Timberlake czy Eminem. To jednak zawsze do końca będzie zagadką.

– Równie szybko jak Sheeran PGE Narodowy mogłaby wyprzedać Adele, jedna z najbardziej pożądanych koncertowo artystek na całym świecie – pointuje Joanna Muszyńska z Charm Music.

"Rzeczpospolita"