Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

50 razy Robert

Mirosław Żukowski 06-10-2017, ostatnia aktualizacja 06-10-2017 09:00

Polacy w Erywaniu z uśmiechem na ustach wykonali zadanie i zachowali prowadzenie w grupie. Trzy gole Roberta Lewandowskiego.

Robert Lewandowski w 25. minucie zdobywa trzeciego gola dla Polski.
źródło: EPA
Robert Lewandowski w 25. minucie zdobywa trzeciego gola dla Polski.

Ten mecz nie mógł zacząć się lepiej, po niespełna pół godzinie zespół Adama Nawałki prowadził 3:0, a Robert Lewandowski dzięki dwóm zdobytym bramkom został najlepszym strzelcem w historii reprezentacji.

Swojego pierwszego gola gwiazdor Bayernu strzelił po ostatnio popisowym zagraniu – z rzutu wolnego. Uderzył piłkę perfekcyjnie, bramkarz nie miał nic do powiedzenia.

Armenia była bezradna i zagubiona. Trzeciego gola straciła w sytuacji podwórkowej (po wolnym z pięciu metrów podyktowanym za podanie przez obrońcę piłki nogą do bramkarza, który tę piłkę złapał). Kto strzelał? Oczywiście Lewandowski.

Każdy, kto pamięta mecz z Armenią na Stadionie Narodowym i cudem wywalczone zwycięstwo 2:1 zadawał sobie pytanie: jak to było możliwe, przecież ten zespół, ze swoim asem Henrichem Mchitarjanem czy bez niego (w Warszawie nie grał), to zupełnie inna bajka niż Lewandowski i spółka.

Mecz odbywał się na więcej niż skromnym stadionie, przy prawie pustych trybunach, podobno dlatego, że bilety były za drogie dla przeciętnego Ormianina. Może to prawda, ale chyba jeszcze ważniejsze było to, że reprezentacja gospodarzy grała już tylko o honor.

Okazało się jednak, że – zgodnie z kaukaskim stereotypem – honor to w tych stronach poważna sprawa. Jeszcze przed przerwą Ormianie zdobyli gola po rzucie rożnym i odzyskali śmiałość. Przeprowadzili kilka groźnych akcji, mecz na kilkanaście minut przestał być zabawą w kotka i myszkę.

Już po przerwie entuzjazm gospodarzy definitywnie zgasił jednak Jakub Błaszczykowski po indywidualnej akcji i strzale, przy którym ormiański bramkarz zachował się tak, jakby chciał okazać swój szacunek wobec strzelca: nie rzucił się, tylko przyklęknął, a piłka przeszła obok. To był pierwszy gol Błaszczykowskiego w tych eliminacjach.

Robert Lewandowski po przerwie skorzystał z okazji, by w spotkaniu ze słabym rywalem jeszcze dalej uciec Włodzimierzowi Lubańskiemu w klasyfikacji najlepszych strzelców reprezentacji (ma na koncie 50 goli, Lubański – 48).

Polacy eliminacje do przyszłorocznego mundialu w Rosji zakończą w niedzielę meczem z Czarnogórą na Stadionie Narodowym. O tym, o jaką stawkę będzie toczyć się ta gra, decydowało spotkanie Czarnogóra – Dania (zakończyło się po zamknięciu tego wydania gazety).

Grupa E

Armenia – Polska 1:6 (1:3)

Bramki - dla Armenii: H. Hambardzumjan (39); dla Polski: K. Grosicki (2), R. Lewandowski (18, 25, 64), J. Błaszczykowski (58), R. Wolski (89).

Żółta kartka: D. Manoyan (Armenia).

Sędziował Matej Jug (Słowenia).

Armenia: Meliksetjan – Howhannisjan, Hambardzumjan, Woskanjan, Edigarjan – G. Malakjan – Kadimjan (62, E. Malakjan), Korjan (66, Manuczarjan), Mchitarjan, Adamjan (73, Manoyan) – Barsegjan.

Polska: Szczęsny – Piszczek, Glik, Pazdan (85, Cionek), Bereszyński – Błaszczykowski, Krychowiak, Linetty (59, Mączyński), Grosicki (72, Wolski) – Zieliński - Lewandowski.

Spotkania Czarnogóra – Dania i Rumunia – Kazachstan zaczęły się po zamknięciu tego wydania gazety.

Mecze do rozegrania

Niedziela: Polska - Czarnogóra (18.00, Polsat, Polsat Sport); Dania – Rumunia (18.00, Polsat Sport Extra); Kazachstan – Armenia (18.00).

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.zukowski@rp.pl

"Rzeczpospolita"