Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Polacy za drodzy dla klubów

Piotr Żelazny 08-02-2018, ostatnia aktualizacja 08-02-2018 09:54

Kluby znów masowo sprowadzały nieznanych zagranicznych graczy, ale kilka ciekawych transferów też było.

Nowi zawodnicy Legii – były kapitan Dinama Zagrzeb (z lewej) i były napastnik Arsenalu Londyn
autor: Rafał Oleksiewicz
źródło: reporter
Nowi zawodnicy Legii – były kapitan Dinama Zagrzeb (z lewej) i były napastnik Arsenalu Londyn

W przerwie zimowej polskie kluby wydały nieco ponad 3 miliony euro na nowych zawodników (dane strony transfermarkt.de). Niemal połowa tych wydatków przypadła na Legię Warszawa.

W zespole obrońców tytułu pojawiło się siedmiu nowych zawodników, w tym pięciu obcokrajowców. Pod tym względem Legia nie jest wyjątkowa – 16 drużyn ekstraklasy sprowadziło zimą 38 zawodników z obcymi paszportami. Wychodzi więc średnio 2,3 obcokrajowca na klub. Jedynym, który nie pozyskał żadnego gracza legitymującego się innym niż polskie obywatelstwem, jest Górnik Zabrze.

Największym wzmocnieniem Górnika jest brak osłabień. Kibice obawiali się, że po tak udanej rundzie beniaminek zacznie wyprzedaż najlepszych piłkarzy. Tymczasem w rundzie wiosennej znów zobaczymy tych, którzy tak spodobali się selekcjonerowi Adamowi Nawałce: Damian Kądzior, Rafał Kurzawa i czekający na marcowe powołanie do kadry Szymon Żurkowski wciąż są zawodnikami Górnika. Tym ostatnim, niezwykle utalentowanym, ponoć zimą interesowała się Fiorentina.

Górnik sprowadził dwóch zawodników z niższych lig: Bartosza Pikula z Zagłębia Sosnowiec oraz Daniela Smugę z Victorii Sulejówek, czyli z czwartego poziomu rozgrywek. Najważniejszym transferem jest jednak wypożyczenie młodzieżowego reprezentanta Polski Pawła Bochniewicza. To środkowy obrońca, urodzony w Dębicy, który w wieku 16 lat wyjechał do Włoch. Od 2014 roku jest zawodnikiem słynącego z pracy z młodzieżą Udinese Calcio, od początku tego sezonu został włączony do szerokiej kadry pierwszego zespołu, ale w lidze nie zagrał ani razu – dwukrotnie za to wystąpił w Pucharze Włoch, w tym 90 minut w przegranym 0:1 meczu z Napoli. Bochniewicz w młodzieżówce prowadzonej przez Czesława Michniewicza miał pewne miejsce w składzie i grał we wszystkich jesiennych meczach eliminacji ME. Jego partnerem na środku obrony był zawodnik Górnika – Mateusz Wieteska.

Bochniewicz nie jest jedynym Polakiem, który trafił do ligi po zagranicznym wojażu. Właściwie przy okazji każdego okna transferowego do ekstraklasy wracają weterani albo młodzi zawodnicy, którzy wyjechali jako dzieci na Zachód i teraz próbują udowodnić, że są już gotowi na dorosły futbol. Legia rozmawiała z Arsenalem i chciała sprowadzić na wypożyczenie Krystiana Bielika. Ostatecznie pozyskała innego młodego Polaka, z londyńskim klubem w CV – Mikołaja Kwietniewskiego, który od 13. roku życia był zawodnikiem Fulham.

Nie wiadomo, czy Kwietniewski zdoła się przebić do podstawowego składu pierwszego zespołu i nie był to kluczowy transfer Legii. Najwięcej uwagi przykuli Eduardo da Silva, Marko Vesović, Domagoj Antolić i francuski obrońca William Rémy. Do zespołu mistrza Polski dołączył też kolejny piłkarz z francuskiej Ligue 1. – Chris Philipps. Defensywny pomocnik 45 razy zagrał w reprezentacji Luksemburga, ale ostatnio przestał się mieścić w składzie ostatniej drużyny francuskiej ligi – FC Metz. Jesienią rozegrał 11 spotkań i w polskiej lidze powinien sobie poradzić. To pierwszy zawodnik z Luksemburga w naszej lidze.

Z kolei pierwszym Islandczykiem będzie Bödvar Bödvarsson, który został zawodnikiem Jagiellonii Białystok. 22-latek trzy razy wystąpił w reprezentacji Islandii, chociaż trzeba uczciwie przyznać, że były to mecze w ligowym składzie. Szanse Bödvarssona na wyjazd na mundial są niewielkie. Lewy obrońca FH Hafnarfjördur dwukrotnie był mistrzem kraju, raz zdobył puchar.

Jagiellonia dokonała ciekawych transferów, bo oprócz Islandczyka do Białegostoku zawita występujący ostatnio w Darmstadt Roman Bezjak. Napastnik, aktualny reprezentant Słowenii, zdobywał trofea w Bułgarii, gdzie był zawodnikiem Łudogorca Razgrad i w Chorwacji (grał w HNK Rijeka). Żeby jednak nie było zbyt kolorowo – ostatnio nie mieścił się w składzie Darmstadt – spadkowicza z Bundesligi.

Na papierze pięknie to wygląda – reprezentanci krajów, mistrzowie różnych lig, zdobywcy pucharów. Ale większość z tych 38 zawodników, którzy trafili do naszej ligi, to po prostu wersja oszczędnościowa. Polacy są za drodzy dla polskich drużyn. Kluby ekstraklasy dokonały tej zimy zaledwie 11 transferów między sobą. W większości oddawały piłkarzy, z którymi nie wiązały nadziei, jak choćby Legia, która wypożyczyła do Piasta Gliwice Tomasza Jodłowca i Jakuba Czerwińskiego, czy Lech, który oddał do Cracovii kompletny niewypał transferowy z lata – Denissa Rekelsa.

Najbardziej osłabiło się Zagłębie Lubin, które nie zdołało utrzymać Jakuba Świerczoka i Jarosława Jacha. Jeszcze w trakcie rundy zwolniony został trener Piotr Stokowiec i wydaje się, że tym samym klub z Lubina wypisał się z walki o puchary. Być może przekonamy się o tym już w piątek, gdy Zagłębie podejmie u siebie Legię. Ale to wcale nie jest pewne, wraca bowiem ekstraklasa, czyli nieprzewidywalność. ©℗

"Rzeczpospolita"