Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Pilecki wzorem ochotników

Wiktor Ferefecki 13-03-2018, ostatnia aktualizacja 13-03-2018 10:56

Wybitni patroni, wzniosła symbolika. Czy MON nie przesadza z honorowaniem terytorialsów?

Resort obrony tłumaczy, że chce budować etos Wojsk Obrony Terytorialnej (na zdjęciu przysięga w jednej z brygad)  na wartościach bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego.
źródło: WOT
Resort obrony tłumaczy, że chce budować etos Wojsk Obrony Terytorialnej (na zdjęciu przysięga w jednej z brygad) na wartościach bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego.

Rotmistrz Witold Pilecki to jeden z największych bohaterów nie tylko II wojny światowej, ale też całej polskiej historii. Na ochotnika zgłosił się do Auschwitz, w którym budował struktury konspiracyjne, po czym spektakularnie uciekł z obozu. Walczył w powstaniu warszawskim, a po wojnie został zamordowany przez komunistów. Od 28 lutego jest patronem jednostki wojskowej – powstającej na Mazowszu 6. Brygady Obrony Terytorialnej.

Inne tworzące się brygady „terytorialsów" otrzymały równie godnych patronów. Patronem innej jednostki mazowieckiej został sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. Rój, a brygady warmińsko-mazurskiej: kpt. Gracjan Klaudiusz Fróg, ps. Szczerbiec. Pierwszy walczył z komunistami przez sześć lat po zakończeniu II wojny światowej, drugi jeszcze za życia stał się żywą legendą partyzantki ścierającej się z Niemcami.

Wybór MON, szczególnie w odniesieniu do Pileckiego, chwali Michał Tyrpa, prezes Fundacji Pardis Judaeorum, która od dziesięciu lat prowadzi akcję „Przypomnijmy o Rotmistrzu". – Choć byłem sceptyczny odnośnie do awansowania Pileckiego na stopień pułkownika, tej decyzji mogę tylko przyklasnąć. Mówimy o wojskach, które składają się z ochotników, a trudno o bardziej spektakularny przykład wolontariatu niż zgłoszenie się do Auschwitz – zauważa. – Poza tym od lat zabiegaliśmy o przybliżanie tej postaci w Wojsku Polskim – dodaje.

Zupełnie inną opinię ma były minister obrony Tomasz Siemoniak z PO. – Tak święte w polskiej historii postaci są używane nie po to, by wskazać na wagę przedsięwzięcia, tylko po to, by ratować ten projekt w propagandowy sposób. Po latach trudno będzie przecież rozwiązać brygadę noszącą imię Pileckiego – mówi.

Jego zdaniem o tym, że w Wojskach Obrony Terytorialnej dzieje się źle, świadczy poniedziałkowa publikacja „Rzeczpospolitej". Napisaliśmy, że krytycznie WOT ocenia Fundacja Stratpoints, na czele której stoi były dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Mirosław Różański. W opracowaniu dla Biura Analiz Sejmowych eksperci fundacji wątpią, czy WOT do 2019 r. osiągnie stan 53 tys. żołnierzy. Wskazują, że hamulcem rozwoju tej formacji może być brak odpowiedniej bazy szkoleniowej w powiatach.

– Wolałbym, aby myślenie o i tradycjach i patronach pojawiło się po kilku latach osiągnięć brygad, a nie na samym początku – dodaje Siemoniak.

A decyzje szefa MON Mariusza Błaszczaka z końca lutego nie są pierwszymi, które dowartościowały WOT. Brygady, które uformowały się we wschodniej Polsce, już wcześniej dostały za patronów płk. Łukasza Cieplińskiego ps. Pług, mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora i płk. Władysława Liniarskiego ps. Mścisław. To jedne z najjaśniejszych gwiazd w panteonie polskich Żołnierzy Wyklętych.

Jeszcze większe znaczenie symboliczne ma decyzja byłego ministra obrony Antoniego Macierewicza z czerwca ubiegłego roku o przejęciu przez dowództwo WOT dziedzictwa tradycji Komendy Głównej AK. We wrześniu ubiegłego roku pisaliśmy z kolei, że w oficjalnej symbolice Wojsk Obrony Terytorialnej znajdzie się znak Polski Walczącej, zwany popularnie kotwicą powstańczą.

Wniosek o użyciu „kotwicy" zaakceptowały władze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Jednak rzecznik związku Tadeusz Filipkowski mówił, że tej decyzji „towarzyszyły dyskusje" wśród kombatantów. – Jesteśmy ostrożni w nadmiernym upowszechnianiu znaku Polski Walczącej, bo on obecnie jest powszechnie nadużywany – zaznaczał.

A wkrótce Wojska Obrony Terytorialnej czekają kolejne decyzje dotykające sfery symboliki. Oddział mediów Ministerstwa Obrony Narodowej informuje, że trwa „procedura wyboru patronów kolejnych siedmiu brygad Obrony Terytorialnej, których formowanie rozpoczęło się 15 stycznia".

Dodaje, że w ocenie MON symbolika przyznawana Wojskom Obrony Terytorialnej jest właściwa i pasuje do charakteru tej formacji. „Dziedziczenie przez Dowództwo oraz Brygady Obrony Terytorialnej tradycji struktur centralnych i terenowych Armii Krajowej wynika ze specyfiki działania obydwu formacji czyli prowadzenia swoich działań blisko społeczeństwa" – podkreśla resort. I dodaje, że „MON widzi potrzebę budowania etosu WOT na wartościach bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego".

"Rzeczpospolita"