r e k l a m a

Rewolucji jurt nie będzie

Piotr Kościński 02-07-2008, ostatnia aktualizacja 03-07-2008 14:57

Pięciu ludzi zabitych, ponad trzystu rannych – to efekt starć opozycyjnych demonstrantów z milicją w Ułan Bator.

autor zdjęcia: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa

Ułan Bator patrolowali wczoraj uz-brojeni żołnierze. Siedziba rządzącej postkomunistycznej Mongolskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej została częściowo spalona. Spłonęła też część Pałacu Kultury, mieszczącego między innymi galerię sztuki współczesnej, a także teatr. Na ulicach pozostały wraki samochodów.

Według chińskiej agencji Xinhua, aresztowanych zostało 708 osób, ale źródła nieoficjalne mówią nawet o tysiącu. W antyrządowych demonstracjach we wtorek brało udział, według sprzecznych danych, od trzech do ośmiu tysięcy ludzi. Stan wyjątkowy wprowadzony przez prezydenta Nambaryna Enchbajara na cztery dni może zostać przedłużony.

– Mamy informacje, że pewne grupy zorganizują wielkie demonstracje pod koniec obowiązywania specjalnych przepisów. Rząd będzie przeciwdziałał takim działaniom – podkreślił szef MSW Cendijn Monch-Orgił.

W Mongolii zabroniono sprzedaży alkoholu, zamknięto wszystkie niepaństwowe media. Obowiązuje godzina policyjna, a w centrum Ułan Bator – zakaz ruchu pojazdów. Zaś na ulicach miasta znajduje się około dziesięciu czołgów.

Do wczorajszego wieczora nie były jeszcze znane oficjalne wyniki wyborów. Nieoficjalnie wiadomo, że rządzący postkomuniści mogą uzyskać 46 z 76 mandatów, a opozycyjni demokraci zaledwie 26. Opozycja twierdzi, że obecne głosowanie zostało sfałszowane. Władze miały wykorzystać martwe dusze oraz kupować głosy. Jedno z ugrupowań opozycyjnych, Partia Obywatelska, żąda przeliczenia głosów w dwóch okręgach w Ułan Bator.

Zainteresowanie wydarzeniami w Mongolii wykazuje Rosja. Tamtejsze media są pełne doniesień o przebiegu wydarzeń, z ulgą twierdząc, iż „rewolucja jurt“ (taką nazwę proponowała podobno mongolska opozycja) już się zakończyła.

Życie Warszawy