Prezes i jeden lekarz musieli wystarczyć za wszystkich
W Warszawie i okolicach było w piątek zaledwie dwóch lekarzy, którzy mogli usprawiedliwić nieobecność w sądzie. Piątek był pierwszym dniem obowiązywania przepisów o lekarzach sądowych.
Od 1 lutego tylko wyznaczony przez sąd lekarz może usprawiedliwić świadkom, oskarżonym, ale też adwokatom bądź pełnomocnikom nieobecność na rozprawie. W pierwszym dniu obowiązywania przepisów wiadomo już, że będą one zmienione. Brakuje bowiem kandydatów na lekarzy sądowych. Warszawskie sądy potrzebują ponad tysiąca medyków, a na razie jest ich dziewięciu. Dyżurują tylko po kilka godzin w określone dni tygodnia. W piątek sądy okręgowe w stolicy i podległe im rejonowe w Legionowie, Nowym Dworze Mazowieckim, Otwocku i Wołominie miały do dyspozycji dwóch lekarzy. Ciekawostka: jeden z nich to dr Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. W piątek miał jednak nawał pracy w Izbie, i w gabinecie był dopiero wieczorem. Drugi lekarz dr Wiesław Czynowski dyżurował w swoim gabinecie przy Żelaznej między godz. 10 a 14, a później od godz. 17 do 20. Wydał kilka usprawiedliwień (za każde zarobi 80 zł brutto). – Głównie byli to chorzy adwokaci – mówi. Ci, którzy nie mogli być w piątek w sądzie ze względu na stan zdrowia, a nie mogli odszukać lekarza (ich listy są dostępne na stronie www. warszawa.so.gov.pl), nie muszą obawiać się grzywny bądź innych konsekwencji. – Prezes sądu uznał, że petent nie może ponosić pełnej odpowiedzialności za brak lekarzy – mówi Maciej Gieroś z Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia Sławomir Różycki z Ministerstwa Sprawiedliwości poinformował ŻW, że w najbliższym czasie nastąpi zmiana przepisów. Resort chce, by to prezesi sądów podejmowali decyzje o tym, jacy lekarze mogą wystawiać usprawiedliwienia.



DRUKUJ
WYŚLIJ
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
