r e k l a m a

Szlakiem pieniędzy przez Mazowsze

Maciej Miłosz , Piotr Szymaniak 22-07-2008, ostatnia aktualizacja 23-07-2008 11:26

Koncepcja Zielonego Szlaku Rowerowego Mazowsza od trzech lat jest „wdrażana” w województwie. Ale nigdzie nie powstał nawet kilometr trasy. A gminy płacą...

Pomysł baz rowerowych krytycy określają jako utopijny. Jednocześnie jest to jeden z niewielu autorskich pomysłów zawartych w koncepcji
źródło: Życie Warszawy
Pomysł baz rowerowych krytycy określają jako utopijny. Jednocześnie jest to jeden z niewielu autorskich pomysłów zawartych w koncepcji
Co tak naprawdę sprzedaje fundacja Velopoland? Eksperci twierdzą, że autorskich pomysłów jest jak na lekarstwo
źródło: Życie Warszawy
Co tak naprawdę sprzedaje fundacja Velopoland? Eksperci twierdzą, że autorskich pomysłów jest jak na lekarstwo

Fundacja Velopoland nie jest znana w środowisku rowerowym. Tymczasem jej prezes, Marek Zamana, jeździ po Mazowszu i chwali się, że kolejne gminy przystępują do jego projektu. Według niego, jest ich już 160. Za przystąpienie do Zielonego Szlaku gminy mają płacić od kilku do kilkudziesięciu tys. zł. Tak samo jak w Warszawie umowy podpisywane są z firmą żony Zamany – M&G Consulting Marketing.

– Pan Marek Zamana przedstawił mi umowę, z której wynikało, że gmina ma dokładnie wyznaczyć teren pod ścieżki rowerowe, a on przystawi swoje pieczątki – wyjaśnia wójt gminy Izabelin Witold Malarowski. – Zawsze sprawdzam, czy to, co kupuję, ma walor użytkowy. Koncepcji Zielonego Szlaku nie da się wdrożyć, bo jest zbyt ogólna.

Dla wójtów i burmistrzów Marek Zamana organizuje spotkania, na których przedstawia ogólne założenia rowerostrad przebiegających przez Mazowsze. Potem samorządy wspólnie z lokalnymi oddziałami Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego opracowują przebieg ścieżek, a fundacja Velopoland podpina to pod swój projekt.

– W grudniu ubiegłego roku zapłaciliśmy 27 tys. zł za wykonanie koncepcji i wpisanie jej w układ ścieżek dla całego województwa – mówi Robert Szymaniak z Urzędu Miasta i Gminy w Ciechanowie. Urzędnicy narzekają, że od tamtego momentu nic się nie posunęło. Podobnie w Otwocku, gdzie trzy lata temu za koncepcję miasto zapłaciło firmie pani Zamany ok. 4 tys. zł. – Od kilku miesięcy nie mamy żadnych wiadomości od pana Zamany – poinformowała nas Marta Szymańska z otwockiego urzędu miasta.

Co na to twórcy koncepcji? – Czekamy, aż ruszą programy unijne, z których będziemy czerpać dotacje – mówi Teresa Zamana z M&G Consulting Marketing. – Żadnej gminy na pewno nie zostawimy na lodzie.

Życie Warszawy