r e k l a m a

Podwyżki bez końca i bez referendum

Izabela Kraj 16-06-2011, ostatnia aktualizacja 17-06-2011 19:25

Platforma w stolicy podnosi kolejne opłaty. PiS zbiera podpisy za referendum przeciw drożyźnie. Prawnik: – To zmarnowana energia. Takie referendum będzie niezgodne z prawem.

autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa

Za dwa tygodnie drożeją o 30 proc. woda i ścieki. Od 16 sierpnia idą w górę ceny biletów komunikacji miejskiej. Od września – zgodnie z wczorajszą decyzją Rady Warszawy – część rodziców będzie płacić o 150 proc. więcej za pobyt dzieci w żłobkach i przedszkolach.

Po wakacjach radni zamierzają dalej sięgnąć do kieszeni warszawiaków i podnieść opłatę za przekształcenie użytkowania wieczystego we własność.

Natomiast na razie zrezygnowano z 900-procentowych podwyżek abonamentu za płatne parkowanie w centrum miasta. Nawet PO w Radzie Warszawy uznała, że to zbyt dużo. Ale wzrost taryf to kwestia czasu.

Bo drożeje wszystko

Prezydent Warszawy wyjaśnia, że tak skomasowany wzrost miejskich opłat to efekt zmniejszenia wpływów z podatków do budżetu miasta oraz spowolnienia gospodarczego.

– Podwyżki być muszą, bo drożeje wszystko, a rozpoczęte inwestycje trzeba kontynuować. Nie zatrzymamy przecież budowy II linii metra – stwierdza Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Mieszkańcy protestują i pozornie  wygrywają. Bo urzędnicy przyjmują taktykę proponowania najpierw gigantycznej skali podwyżek, a później schodzenia do niższego pułapu.

– Działa żydowska zasada: sprowadź do domu kozę, a potem ją zabierz – komentuje radny SLD Andrzej Golimont.

Czy jest jednak jakiś sposób, by zatrzymać ten samorządowy trend sięgania coraz głębiej do kieszeni warszawiaków? – Jedynym sposobem jest udział w referendum i zamrożenie opłat.  Jeśli tak zdecydują warszawiacy, ratusz będzie musiał się podporządkować – ocenia szef PiS w radzie miasta Maciej Wąsik.

Wniosek do poprawki

PiS wspólnie z NSZZ „S" i Warszawską Wspólnotą Samorządową zbierają podpisy pod referendum (potrzeba 140 tys.). Wczoraj jednak ratusz odmówił zarejestrowania zawiadomienia o zamiarze przeprowadzenia referendum z powodu błędów formalnych. Wnioskodawcy muszą teraz napisać je jeszcze raz i złożyć w urzędzie.

Warszawiacy mieliby odpowiedzieć nie tylko na pytanie o prywatyzację SPEC-u, ale też: czy opłaty za bilety komunikacji miejskiej, wodę i ścieki oraz żłobki i przedszkola powinny być zamrożone do końca kadencji na poziomie z 2010 r.?

W powodzenie tej inicjatywy nie wierzą stołeczni urzędnicy.

– Pytania o zamrożenie podwyżek są takie, jakbyśmy ustalali, czy wszyscy chcą być młodzi, piękni i bogaci. Jasne, że tak, ale co z tego? – pyta wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.

Kategoryczną opinię w tej sprawie ma prawnik miasta prof. Adam Jaroszyński. Jego zdaniem, nawet jeśli uda się zebrać podpisy, para pójdzie w gwizdek. – To zmarnowana energia. Rada nie może podjąć decyzji o referendum dotyczącym zamrożenia opłat, bo byłoby ono niezgodne z prawem. Nie wolno organizować referendum w sprawach, które już zostały przesądzone uchwałami rady – stwierdza prof. Jaroszyński.

Dla PiS to totalne zaskoczenie. Wąsik: – Nieprawda! Mamy inne opinie prawne.

– Referendum w sprawie podwyżek rada miasta może organizować bez przeszkód, jeśli zostanie zebrana odpowiednia ilość podpisów – twierdzi tymczasem radca prawny prof. Piotr Pogonowski. – Opinia, że nie może być referendum, gdy jest już uchwała, nie znajduje odzwierciedlenia w konstytucji i ustawie o referendum – ocenia.

Zapowiada się więc prawny spór o to, czy w ogóle w sprawie przegłosowanych przez radnych podwyżek mieszkańcy mogą teraz głosować.

 

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy