r e k l a m a

Jak pachnie F1

Jacek Karolonek 15-06-2008, ostatnia aktualizacja 16-06-2008 10:53

Tysiące fanów najszybszych samochodów przyszło w sobotę na bemowskie lotnisko, by spotkać się z Robertem Kubicą i poczuć zapach palonych opon jego bolidu.

autor zdjęcia: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Pit Lane Park BMW Sauber F1 Team przez cały weekend gościł w Warszawie. Największe tłumy ściągnęły tam jednak w sobotę, kiedy miasteczko Formuły 1 odwiedził Robert Kubica.

Ci, którzy nie kupili wcześniej biletu, w sobotę nie mieli szans na wejście. Chyba że skorzystali z propozycji „koników”, którzy oferowali wejściówki po 50 – 60 zł (oficjalnie kosztowały 15 zł).

Do Polski Kubica przyleciał prosto z Barcelony, gdzie odbywał kilkudniowe testy. Krakowianin bez cienia zmęczenia przez cały dzień opowiadał kolejnym grupom fanów o swoich startach w F1 i oczywiście o zwycięskim wyścigu w Montrealu.

– Te ostatnie okrążenia zapamiętam do końca życia, robiłem wszystko, by wygrać – mówił. Na konferencji prasowej zdradził jednak, że nie był to dla niego największy życiowy sukces.

– Wyżej bym postawił mistrzostwo Włoch w kartingu, które zdobyłem w 1998 r. jako pierwszy zagraniczny kierowca – zwierzył się obecny lider wśród kierowców F1. – Jeżeli chcemy mieć w przyszłości dobrych kierowców, trzeba zacząć od szkolenia właśnie tych najmłodszych. Postawić na karting. Niestety, w Polsce niewiele robi się w tym kierunku.

Szczęśliwcy mogli nie tylko z bliska zobaczyć i posłuchać naszego mistrza, obejrzeć, jak na kilkusetmetrowym torze śmiga swoim bolidem i w chmurze dymu ze spalonych opon kręci „bączki”, ale też „od kuchni” poznać Formułę 1.

Atrakcji przygotowano tyle, że zaliczenie wszystkich w trakcie godzinnego pobytu w Pit Lane Parku (na tyle pozwalał bilet) było niemożliwe.Największe tłumy gromadziły się przy stanowisku, na którym można było spróbować swoich sił w wymianie opon w bolidzie. W tej konkurencji rywalizowały dwie 12-osobowe drużyny (po trzy osoby na koło).

– No trzymaj prosto tę wiertarkę! – ponaglał 16-letni Maciek kolegę, który nie radził sobie z pneumatycznym kluczem do odkręcania kół.Nielicznym udawało się zejść poniżej dziesięciu sekund (w prawdziwym pit stopie wymiana opon trwa niewiele ponad cztery sekundy).

Nie mniejszą popularnością cieszyły się komputerowe symulatory Formuły 1.– Nie wiem, czemu to tak ludzi przyciąga, przecież to zwykła gierka, którą można za darmo ściągnąć z Internetu – dziwił się w przerwie ochroniarz, który kilka minut wcześniej musiał walczyć ze sporym tłumem chętnych.

Życie Warszawy