Z wysypiska znikają „awaryjne” śmieci
Śmierdząca góra odpadów przy kompostowni Radiowo zmalała. MPO deklaruje, że śmieci codziennie na bieżąco będą rozdrabniane.
Wystarczyły dwa dni awarii rozdrabniarki, a przed kompostownią na Radiowie należącą do Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania wyrosły wielkie śmierdzące hałdy.
I nie chodzi o rekultywowaną gigantyczną górę odpadów, na której MPO chce budować stok narciarski, a nową zwałkę tuż przy hali zakładu przy ul. Kampinoskiej.
Poinformowani przez mieszkańców napisaliśmy o tym w ubiegłym tygodniu. Rzecznik MPO zapewniała, że do niedzieli zwałka będzie rozładowana. Sprawdziliśmy. Rzeczywiście, góra odpadów zmalała, ale nie zniknęła. Ale, jak stwierdzają przedstawiciele MPO, nie zniknie całkowicie. Bo nie jest to „zjawisko wyjątkowe".
– Codziennie przyjeżdżają tu nowe śmieci, które na bieżąco są już rozdrabniane i przetwarzane. Wyjątkiem były dni przestoju z powodu awarii – wyjaśnia rzecznik MPO Joanna Mroczek.
Codziennie do zakładu na Radiowie trafia do 500 ton odpadków, rozdrabniarka jest w stanie w ciągu doby przetworzyć do 700 ton. Pod warunkiem, że cały czas pracuje.
Dopóki MPO nie kupiło tego urządzenia, śmieci niemal bezpośrednio z ciężarówek trafiały do hali pod dachem. Nie zalegały na zewnątrz. Teraz jednak są najpierw wyrzucane z samochodów bezpośrednio na plac, później przechodzą przez maszynę, która je tnie na mniejsze, i dopiero w kontenerach wjeżdżają do hali. Dlatego niestety w najbliższej okolicy śmierdzi.
Urządzenie do zmniejszania śmieci powoduje jednak, że sprawniej pracuje cała instalacja przetwarzania odpadów komunalnych w kompost (to jedna z niewielu w Polsce tego typu). – W ciągu kilku miesięcy postaramy się ten uciążliwy zapachowo proces przenieść do zadaszonej nowej hali – zapowiada rzecznik.
Na Radiowie składowane są też śmieci o dużych gabarytach, stare meble czy sprzęty domowe. W październiku wybuchł tam pożar. Ostatnio MPO zaczęło też robić porządki w tej części składowiska. – Była kontrola Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, który ocenił, że odpady metalowe trzeba odzyskać. Reszta spalenizny pojedzie na wysypisko – stwierdza Joanna Mroczek.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook