r e k l a m a

Nie chcą nocnych lotów

Maciej Czerski 29-04-2009, ostatnia aktualizacja 30-04-2009 14:53

Mieszkańcy obszarów leżących w bezpośredniej bliskości lotniska zwrócą się dziś do sądu, by ten zakazał nocnych lotów na Okęciu. Wszystko przez nadmierny hałas samolotów.

autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa

Skoro musimy znosić permanentny huk samolotów w ciągu dnia, to przynajmniej chcemy mieć ciszę w nocy – mówi Ewa Szulc ze Stowarzyszenia Mieszkańców Obszaru Ograniczonego Użytkowania, którego członkowie złożą dziś skargę na Porty Lotnicze do sądu rejonowego Warszawa-Mokotów.

Mniej lotów?

Wniosek mieszkańców Włoch zawiera oprócz zakazania nocnych operacji na Okęciu, ograniczenie liczby startujących i lądujących samolotów w ogóle. – Chcemy, by maksymalnie było to dziesięć samolotów z jednego kierunku na godzinę – wyjaśnia Ewa Szulc. – Ale, by liczba tych operacji nie przekraczała 320 w ciągu 16 godzin.

Stowarzyszenie będzie też domagać się od przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze takiej organizacji lotów, która zapewni odpowiedni poziom hałasu na terenach zamieszkanych w okolicach lotniska, czyli 60 decybeli w dzień i 50 nocą.

PPL odpiera zarzuty. – Spełniamy wszystkie normy co do przestrzegania dopuszczalnych poziomów hałasu. A w Polsce są one naprawdę wyśrubowane – zapewnia Jakub Mielniczuk, rzecznik PPL. – Na lotnisku Okęcie cały czas prowadzimy monitoring natężenia dźwięku. Mamy siedem punktów jego pomiaru i inwestujemy w kolejne trzy. W nocy hałas jest kilkakrotnie niższy niż w dzień.

Rzecznik PPL zapewnia też, że skutecznym narzędziem do walki z hałasem generowanym przez samoloty są opłaty lotniskowe. – Opłaty za nocne operacje są trzy razy wyższe niż pozostałe – mówi Mielniczuk.

Ich wysokość zależy też od modelu samolotów. Za start lub lądowanie starszą maszyną przewoźnik zapłaci więcej, ze względu na to, że ta generuje większy hałas.

– Wbrew pozorom różnice między poszczególnymi maszynami są bardzo duże. Np. trzy samoloty typu Ił-62 potrafią wygenerować tyle hałasu co 20 embraerów – mówi Jakub Mielniczuk.

Odszkodowań brak

Stowarzyszenie wspomaga też mieszkańców, którzy walczą z PPL o odszkodowania za mieszkanie w strefie ograniczonego użytkowania. Nie dość, że port lotniczy jest tak uciążliwym sąsiadem, że natężenie hałasu jest tam większe niż w innych częściach miasta, to po wprowadzeniu przez wojewodę Obszaru Ograniczanego Użytkowania nie mogą tam funkcjonować np. szkoły czy przedszkola. – W rezultacie wartość nieruchomości spadała nawet trzykrotnie – mówią mieszkańcy.

Członkowie stowarzyszenia złożyli jak dotąd 17 wniosków o odszkodowania. – Na razie sąd rozpatrzył jeden wniosek mieszkańca OOU. Roszczenia zostały oddalone – mówi Jakub Mielniczuk.

W pozostałych przypadkach sąd jeszcze nie ogłosił werdyktu.

– To, że sąd odrzucił czyjś wniosek, niczego nie zmienia. Wiemy, że zdarzają się mieszkańcy, którzy niedawno się tu sprawdzili, a teraz próbują wyłudzić od PPL odszkodowanie. Większości jednak z nas odszkodowania się należą i udowodnimy to w sądzie – zapowiada Barabara Szulc.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy