Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Maroszek już w kraju

Marek Kozubal 04-04-2014, ostatnia aktualizacja 04-04-2014 21:32

Przedwojenny karabin samopowtarzalny wz. 38 "Maroszek" będzie eksponowany w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Karabin samopowtarzalny Maroszka
źródło: MSZ
Karabin samopowtarzalny Maroszka

Broń jest już w Polsce. Formalnie znajdzie się na wyposażeniu Muzeum Historii Polski. Placówka ta nie ma jednak własnej galerii, dlatego karabin będzie można oglądać w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Nabytek ma olbrzymią wartość historyczną. Jest w doskonałym stanie. Ten odzyskany ma numer 1019.

Karabin wrócił do kraju dzięki Ministerstwu Spraw Zagranicznych. W lutym ubiegłego roku amerykański kolekcjoner wystawił broń na aukcji internetowej. Ambasada Polski w USA poprosiła Amerykanów o pomoc w jego odzyskaniu. Agenci federalni zarekwirowali broń, a sądowy spór o karabin zakończył się polubownie. Kolekcjoner otrzymał 25 tys. dolarów. Jak twierdzi resort spraw zagranicznych, to „zwrot kosztów nabycia i konserwacji" broni.

Karabin ten to broń niezwykle rzadka, jedna z pierwszych na świecie konstrukcji samopowtarzalnych, umożliwiających oddanie dziesięciu strzałów bez przeładowywania. Był on tak zaprojektowany, że przy produkcji można było wykorzystywać niektóre elementy podstawowej broni używanej wówczas w Wojsku Polskim, czyli karabinka piechoty wz. 29. W karabinie inż. Józefa Maroszka wykorzystywano tę samą amunicję, podobne przyrządy celownicze i magazynek. Co ciekawe choć inżynier Maroszek był cywilem, równocześnie był strzelcem wyborowym. Dlatego sam testował karabin.

Prace nad karabinem rozpoczęły się w II połowie lat 30. XX wieku. W 1938 r. prototyp został przetestowany, a latem 1939 r. wyprodukowano tzw. serię informacyjną ok. 150 sztuk. Wybuch wojny uniemożliwił produkcję seryjną.

Jak twierdza historycy do dzisiaj zachowało się jedynie kilka sztuk tej broni. Większość została przejęta przez Niemców po kampanii wrześniowej i prawdopodobnie trafiła do magazynów broni, gdzie była składowana przez okres wojny. W 1945 r., kiedy przejmowano niemieckie magazyny zdarzało się, że jakiś żołnierz zabierał egzemplarz jako trofeum. I tak najprawdopodobniej ten karabin trafił do Stanów Zjednoczonych.

W zbiorach polskich jedyny niekompletny egzemplarz karabina jest w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Pozostałe znajdują się w Centralnym Muzeum Sił Zbrojnych w Moskwie, w National Firearms Museum w amerykańskim Fairfax oraz trzy egzemplarze w kolekcjach prywatnych (dwa w USA i jeden w Niemczech).

Kilkanaście dni temu rondo w dzielnicy Wesoła otrzymało imię tego konstruktora broni. Przed wojną właśnie tam mieszkał. Teraz zmarły w 1985 r. inżynier stał się patronem ronda przy skrzyżowaniu ulic Jana Pawła II i Gościniec. Z propozycją taką wyszli sami mieszkańcy.

Józef Maroszek skonstruował przed wojną nie tylko nowoczesny karabin samopowtarzalny. Jego dziełem jest także słynny karabin przeciwpancerny wzór 35 „Ur".

rp.pl