Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Azjatyckie patologie odkryte

Grażyna Zawadka 08-07-2015, ostatnia aktualizacja 08-07-2015 17:34

Po prześwietleniu kilkunastu firm z Wólki Kosowskiej kontrolerzy namierzyli fikcyjne faktury na 310 mln zł.

Centrum w Wólce istnieje od 1994 r. Po raz pierwszy fiskus skontrolował je na taką skalę
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Centrum w Wólce istnieje od 1994 r. Po raz pierwszy fiskus skontrolował je na taką skalę

Gigantyczne nadużycia wykryła Kontrola Skarbowa w firmach z Azji działających w centrum handlowym w Wólce Kosowskiej pod Warszawą. Fiskus urządził na nie nalot, szukając ukrytych zysków. Wstępne wyniki akcji „Klon" – jak ją nazwano – potwierdziły, że skala nieprawidłowości przy transakcjach sięga tu setek milionów złotych – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Wystraszeni kontrolą

Centrum w Wólce to wielkie skupisko firm, których właściciele pochodzą głównie z Chin i Wietnamu. Tworzą hermetyczne środowisko, z kontrolą którego państwo długo sobie nie radziło. Panowało jednak przekonanie, że wielu działających tam przedsiębiorców nie płaci podatków, dzięki czemu mogą sprzedawać towar taniej.

– Takie „zagłębia" zniekształcają konkurencję, dlatego organy skarbowe powinny zwalczać patologie przy użyciu wszelkich dostępnych metod – mówi Jacek Brzozowski, doradca prezydenta Pracodawców RP.

Poprzedzająca akcję w Wólce analiza Kontroli Skarbowej, jaką opisaliśmy w kwietniu, wskazywała, że firmy z Azji tam działające mają ogromne obroty, ale płacą symboliczne podatki. Nieopodatkowane zyski z handlu towarami szmuglują zaś za granicę w gotówce. Kontrola potwierdziła wnioski autorów analizy.

Fiskus prześwietla działalność 205 firm, których właścicielami są Azjaci, a wobec 16 kontrolę już zakończono. Wnioski są alarmujące: w tych kilkunastu sfinalizowanych sprawach ujawniono, że kwota niezapłaconych podatków sięga 37 mln zł, i że przedsiębiorcy wystawiali na masową skalę faktury dokumentujące fikcyjne transakcje oraz ukrywali obroty.

Kontrolerzy wykryli już 6,4 tys. tzw. pustych faktur o wartości (netto) 310 mln zł.

– Prawie co druga faktura wprowadzona do obiegu przez firmy handlujące towarami azjatyckimi nie odzwierciedla prawdziwego przebiegu transakcji – twierdzi nasz rozmówca z Kontroli Skarbowej.

Niezależnie od badania ksiąg w azjatyckim centrum w czerwcu doraźne inspekcje prowadziły tzw. grupy realizacyjne Kontroli Skarbowej. Efekty: w busach odkryto podróbki za 2,5 mln zł, głównie odzież, perfumy, buty. Właściciele towaru nie są znani, bo na widok urzędników porzucali pojazdy i uciekali.

Obecność inspektorów fiskusa wystraszyła też tych, którzy kupują tańszy, bo nieopodatkowany towar. Zwykle do Wólki przyjeżdża dziennie 1,5 tys. busów po zaopatrzenie. Podczas kontroli ruch zmalał do 40. Spadła też liczba paczek wysyłanych z azjatyckiego centrum do kontrahentów.

Obecność skarbówki zdyscyplinowała handlowców: wystawiali więcej faktur, u miejscowego sprzedawcy druków akcydensowych wykupili całe zapasy.

Niezależnie od nacji

Wiceminister finansów Agnieszka Królikowska mówi, że skala nieprawidłowości ujawnionych w azjatyckim centrum budzi niepokój.

– Jednak dostrzegalne efekty kompleksowych działań o kryptonimie „Klon" wskazują, że Kontrola Skarbowa skutecznie rozpracowała mechanizmy przestępstw podatkowych – podkreśla. Jednocześnie zastrzega: – W żadnej mierze nasze działania nie są wymierzone w jakąkolwiek grupę etniczną czy narodową. Naszym celem są i będą wyłącznie oszuści podatkowi, niezależnie od nacji.

Kontrola firm z Azji to wyzwanie. Powód? Mają często siedziby w wirtualnych biurach, prezesi są trudno dostępni i twierdzą, że nie mówią po polsku.

Właścicieli firm, które unikały podatków, czekają sprawy karnoskarbowe, a jeśli fałszowali księgi – także prokuratorskie. Grożą im wysokie grzywny.

Jaka duża jest szara strefa firm z Azji? Nie wiadomo. Fiskus, analizując te z Wólki, podliczył, że ok. 180 firm w 2014 r. osiągnęło 2 mld zł obrotów, a zapłaciły podatki w wysokości 0,3 promila.

– Cała szara strefa w gospodarce, według szacunków, jest oceniana na 400 mld zł rocznie – mówi Jacek Brzozowski.

Królikowska przekonuje, że służby skarbowe „systematycznie wykrywają i eliminują z obrotu gospodarczego oszustów unikających opodatkowania i zagrażających przez to finansowemu bezpieczeństwu państwa oraz interesom uczciwych przedsiębiorców i konsumentów".

PiS twierdzi jednak, że można to robić znacznie lepiej. Eksperci partii Jarosława Kaczyńskiego wyliczyli ostatnio, że uszczelnienie systemu podatkowego dałoby 52 mld zł. Oszacowali to na podstawie danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który ocenia, że Polska traci na unikaniu podatków 3,1 proc. PKB rocznie.

Rzeczpospolita