r e k l a m a

Lokale za bezcen dla wybranych

Piotr Szymaniak 05-10-2011, ostatnia aktualizacja 06-10-2011 07:12

Kawalerka na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej za 400 zł miesięcznie, dom pod Warszawą za 406 zł. Za takie pieniądze można wynająć lokale od urzędu miasta w Otwocku.

W ogłoszeniu prasowym o dzierżawie tego domu opisano go jako zabudowaną nieruchomość gruntową. Bez ceny, bez powierzchni
autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa
W ogłoszeniu prasowym o dzierżawie tego domu opisano go jako zabudowaną nieruchomość gruntową. Bez ceny, bez powierzchni

Takich okazji nie ma nigdzie – oburza się otwocki radny Bartłomiej Kozłowski (PO). Odkrył  sprawę nieruchomości, które miasto wydzierżawia po cenach odbiegających od rynkowych.

I tak urząd miasta w Otwocku, do którego należy 27-metrowe mieszkanie w punktowcu przy ul. Świętokrzyskiej 35 w Warszawie, wynajmuje je za jedyne 400 zł netto. – I to po podwyżce, bo wcześniej była to kwota 330 zł netto. Z tym że umowa została tak sporządzona, że do opłaty za wynajem wliczone zostały opłaty eksploatacyjne, z wyjątkiem elektryczności i telefonu – dodaje radny.

165 zł zysku na czysto

– Wszystko odbyło się zgodnie z prawem – zapewnia Piotr Stefański, wiceburmistrz Otwocka.

– Miesięczne opłaty eksploatacyjne, do których wlicza się zaliczka na CO, podgrzanie wody, odpis na fundusz remontowy, wywóz nieczystości, zaliczka opłaty za wodę, zaliczka opłaty za wodę techniczną oraz sieć zbiorczą, podatek od nieruchomości i opłata za windę wynoszą 324,36 zł – wylicza Marta Woźniak, rzeczniczka urzędu Otwocka. – Natomiast umowa opiewa na kwotę 488 zł brutto – dodaje.

Na czysto więc do kasy miasta trafia 164,64 zł.

Sprawdziliśmy kilkanaście ofert wynajmu lokali w tej okolicy o takim samym i podobnym metrażu. Średnie ceny w zależności od standardu mieszkania wahają się od 1800 do 2150 zł.

Czy wynajmując kawalerkę po tak niskiej cenie, prezydent Otwocka nie działał na szkodę miasta? – Przeprowadzone procedury odbyły się zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami oraz przepisami Kodeksu cywilnego i nie stanowią działania na szkodę gminy – nie ma wątpliwości rzeczniczka otwockiego magistratu i dodaje: – Nie ma pewności, że jesteśmy jedynym właścicielem lokalu. Wystąpiliśmy do sądu o ujawnienie wszystkich praw do niego. Z powodu ostrożności procesowej i ewentualności zwrotu kosztów wynajmu lokalu nie zdecydowaliśmy się na wynajęcie go na wolnym rynku.

O możliwości wynajęcia mieszkania w centrum Warszawy informowało jedynie zarządzenie prezydenta. – Dziwne tylko, że ogłoszenie ukazało się w miesięczniku wydawanym przez „Gazetę Otwocką" o zasięgu miejskim, a najemcą jest... młody człowiek z Piotrkowa Trybunalskiego – mnoży wątpliwości Bartłomiej Kozłowski.

Otwock wzbogacił się o kawalerkę przy Świętokrzyskiej,  przejmując spadek po zmarłej mieszkance, po której nikt nie dziedziczył. W skład masy spadkowej wchodziły także inne nieruchomości, m.in. dom o powierzchni 150 mkw. stojący na ponad 1600-metrowej działce przy ul. Suchej 8 w Otwocku. I też został wynajęty. – Za jego wynajęcie córka radnej Doroty Mądrej (Komitet Wyborczy Wyborców Otwock Tworzymy Wspólnie) płaci 406 zł miesięcznie. Wcześniej  dom wynajmowała firma Pol-Aqua za 2,6 tys. zł. Zrobiła remont za 35 tys. zł, co odliczyła  sobie od czynszu. Córka pani radnej za dom po remoncie płaci sześć razy mniej – alarmuje radny.

Ogłoszenie bez ceny

Urzędnicy bronią się, że oferta córki radnej była jedyna, i dodają, iż ogłoszenia ukazały się w prasie lokalnej i ogólnopolskiej. – Oczywiście, że cena nas nie satysfakcjonuje, ale jedynie tę kwotę udało się wynegocjować. Są to jednak jakieś przychody dla miasta. Gdyby nie zgłosił się żaden oferent, ponosiłoby ono miesięcznie kilkutysięczne koszty za ochronę nieruchomości – wyjaśnia Marta Woźniak.

Kłopot w tym, że w  ogłoszeniu prasowym podano jedynie adres, bez danych na temat o powierzchni działki, domu czy ceny. Była w nim jedynie informacja, że ze szczegółami można się zapoznać w urzędzie miasta.

– Gdyby ludzie wiedzieli, jaka jest cena wywoławcza, podczas ewentualnego przetargu w auli urzędu zabrakłoby miejsc dla chętnych – mówią niektórzy radni.

Miasta zgodnie z prawem przejmują nieruchomości po zmarłych mieszkańcach, po których nikt nie dziedziczy.

– W stolicy przekazywane są dzielnicom i trafiają do zasobów lokalowych na mieszkania socjalne i komunalne– mówi Agnieszka Kłąb z ratusza. – Te, które mają spółdzielcze prawo własnościowe, są sprzedawane w drodze przetargów.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy