Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Wracali z wieczoru kawalerskiego. Zabili rowerzystkę

blik 06-10-2014, ostatnia aktualizacja 06-10-2014 19:58

Rozpędzona skoda potrąciła 65-rowerzystkę, która zmarła. Samochodem wracało dwóch mężczyzn z wieczoru kawalerskiego.

Zatrzymany kierowca skody, który spowodował śmiertelny wypadek
źródło: policja.pl
Zatrzymany kierowca skody, który spowodował śmiertelny wypadek

Do wypadku doszło w miejscowości Gadka pod Otwockiem na Mazowszu. Jadąca rowerem 65-letnia kobieta została potrącona przez rozpędzoną skodę. Samochodem kierował 34-letni mężczyzna, a pasażerem był 20-latek. Obaj wracali z wieczoru kawalerskiego.

Po zdarzeniu samochód na chwilę zatrzymał się przy ofierze, a potem odjechał z piskiem opon. Pomocy rannej udzielała piesza, która zobaczyła leżąca rowerzystkę. Niestety kobiety nie udało się uratować. Obrażenia zbyły zbyt rozległe.

Gdy policjanci pracowali na miejscu wypadku na komisariat trafił 34-letni mężczyzna, kierowca skody. – To ja jestem sprawcą wypadku. Byłem w szoku, dlatego uciekłem – powiedział. Mężczyzna miał prawie 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Policjanci zatrzymali także pasażera skody, 20-latka z gminy Kołbiel. On miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.

- Obaj, mimo, że byli nietrzeźwi po wieczorze kawalerskim zdecydowali się wracać do domu samochodem. Ta decyzja dla 65-letni kobiety okazała się wyrokiem śmierci – mówi Jarosław Sawicki, z otwockiej policji.

Kierowca samochodu już usłyszał zarzuty śmiertelnego spowodowania wypadku pod wpływem alkoholu i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Grozi mu za to 12 lat więzienia.

rp.pl