Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Reaktor "Maria" popracuje jeszcze 10 lat

09-04-2015, ostatnia aktualizacja 09-04-2015 05:47

Narodowe Centrum Badań Jądrowych otrzymało nowe, dziesięcioletnie, pozwolenie na dalszą eksploatację badawczego reaktora jądrowego "Maria" - poinformował rzecznik NCBJ Marek Sieczkowski.

Budynek reaktora "Maria"
źródło: Wikipedia
Budynek reaktora "Maria"

Na początku kwietnia jedyny obecnie polski reaktor jądrowy „Maria", znajdujący się na terenie NCBJ w Świerku, otrzymał pozwolenie na kolejne 10 lat eksploatacji. "Po raz kolejny polski dozór jądrowy, Państwowa Agencja Atomistyki (PAA), potwierdza, że prace tu wykonywane są prowadzone nie tylko zgodnie z międzynarodowymi normami jakości, ale z najwyższymi standardami bezpieczeństwa i ochrony radiologicznej" - podkreślił rzecznik centrum.

Według aktualnych ocen technicznych reaktor "Maria" może być eksploatowany do 2020 r., a po modernizacji - do 2060 r.

"Od roku 2009, w którym wydano poprzednie pozwolenie, w naszym reaktorze zaszło wiele istotnych pozytywnych zmian" – podkreśla dyrektor Departamentu Energii Jądrowej w NCBJ, Grzegorz Krzysztoszek. "Przede wszystkim dzięki uczestniczeniu w programie Global Threat Reduction Initiative wymieniliśmy kluczowe elementy naszego reaktora. Po całym procesie przygotowań, niezbędnych modernizacji i testów dziś z powodzeniem pracujemy na paliwie niskowzbogaconym, tzn. o zawartości izotopu uranu 235 mniejszej niż 20 proc. Choć była to skomplikowana operacja, to nie tylko udało się nam zachować dotychczasowe parametry eksploatacyjne, ale zwiększyliśmy wydajność pracy do 4800 godzin rocznie. Daje nam to dużo większe możliwości prowadzenia badań czy produkcji radioizotopów" - dodał.

Choć radioizotopy w reaktorze "Maria" produkowane są od wielu lat, dopiero w 2010 r. nastąpił pod tym względem przełom. Wtedy to rozpoczęto napromienianie tarcz uranowych, z których pod wpływem bombardowania neutronami powstaje molibden-99, będący prekursorem technetu-99. O jego znaczeniu dla światowej medycyny nuklearnej świadczy fakt, że jest on wykorzystywany w 80 proc. wszystkich procedur w terapii onkologicznej. Polski reaktor jest jednym z kilku takich obiektów na świecie. Tylko przez jeden tydzień jego pracy mogą powstać leki dla 100 tys. pacjentów szpitali onkologicznych. W ubiegłym roku NCBJ osiągnął poziom 18 proc. światowych dostaw technetu-99. Naukowcy pracują nad zwiększeniem możliwości produkcyjnych i rozszerzeniem oferty.

Reaktor "Maria" służy nie tylko produkcji radioizotopów. Przede wszystkim jest on źródłem silnego strumienia neutronów. Właściwości tych mocno związanych w jądrach atomowych cząstek są niezwykle cenne dla fizyków. Obojętne elektrycznie ulegają wszystkim czterem znanym oddziaływaniom (silnym, elektromagnetycznym, słabym i grawitacji), a ponadto nie muszą pokonywać tzw. bariery kulombowskiej przy oddziaływaniu z materią.

Polski reaktor wykorzystywany jest do badań fizycznych z wykorzystaniem wiązek neutronów, modyfikacji materiałów oraz do badań związanych z terapią nowotworową BNCT. Najnowsze badania dotyczą wykorzystania wysokoenergetycznych neutronów na potrzeby badań materiałów konstrukcyjnych do reaktorów jądrowych IV generacji i termojądrowych.

Naukowcy ze Świerku pomagają również francuskim specjalistom ustalić precyzję obliczeń grzania promieniowaniem gamma w budowanym w Cadarache reaktorze badawczym Jules Horowitz Reactor (JHR). Reaktor "Maria" wykorzystywany jest też w zaawansowanych szkoleniach dla kadr na potrzeby energetyki, bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej. Służy również do szerzenia wiedzy wśród młodzieży. Co roku odwiedza go niemal 7 tys. osób.

PAP