Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tuba Kremla nie od razu zniknie z eteru

Witold Ferfecki 09-07-2015, ostatnia aktualizacja 09-07-2015 16:29

Radio, które traci koncesję za prokremlowskie audycje, chce bronić się w sądzie. W czasie walki nie przestanie sączyć rosyjskiej propagandy.

autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa

Rozgłośnia nazywa się Radio Hobby i nadaje z Legionowa pod Warszawą. O jego audycjach, emitowanych codziennie między 21 a 22, pisaliśmy już w styczniu. Są nadawane po polsku, choć z rosyjskim akcentem. Spikerzy m.in. oskarżają Polaków o fałszowanie historii, a ukraińskie władze o niszczenie kraju.

Skąd się wzięły w Radiu Hobby? W 2011 r. zawarło ono umowę z rozgłośnią Głos Rosji, która pod koniec listopada weszła w skład kremlowskiego projektu medialnego Sputnik. – Radiem zarządzam od lipca ubiegłego roku, a umowę przejąłem z dobrodziejstwem inwentarza. Przewiduje wysokie kary za jej zerwanie – mówił w styczniu Piotr Fogler, ówczesny prezes rozgłośni, a obecnie jej współpracownik.

Jednak zdaniem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji koncesja nie może być przedmiotem transakcji, a radiu nie wolno wyzbywać się wpływu na treść swoich programów. Dlatego w ubiegłym tygodniu 
wszczęła postępowanie o cofnięcie koncesji Radiu Hobby.

Piotr Fogler decyzję uważa za kuriozalną. – Korespondowałem z KRRiT i spytałem, czy gdybyśmy mieli audycję BBC, też byłby problem. W kuluarowej rozmowie zasugerowano mi, że to sprawa polityczna – mówi. – Nie jestem entuzjastą Radia Sputnik, ale chciałbym, by prawo było szanowane, a KRRiT nie podejmowała skrajnie różnych decyzji – dodaje.

W przeszłości KRRiT, badając audycje radia, nie dopatrzyła się bowiem złamania prawa. Jeszcze w styczniu rzeczniczka KRRiT Katarzyna Twardowska mówiła, że radio może emitować „audycje i inne przekazy niepochodzące od koncesjonariusza", które nie przekraczają jednej trzeciej dobowego czasu programu.

Skąd zmiana zdania? Rzeczniczka informuje, że tym razem Rada dopatrzyła się złamania ustawy, a nie koncesji. Foglera to nie przekonuje. – Jeśli trzeba będzie, skierujemy sprawę do sądu – twierdzi.

Specjalista od prawa telekomunikacyjnego prof. Stanisław Piątek ocenia, że szanse w sądzie będą zależeć od szczegółów koncesji. – Koncesje radiowe, szczególnie lokalne, się różnią. Dopiero w świetle zapisów koncesji można odwoływać się do ustawy – mówi.

Na razie pewne jest więc tylko to, że Radio Sputnik nie od razu zniknie z eteru. – Po decyzji KRRiT przysługuje wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Potem Rada ma miesiąc lub dwa na ponowną decyzję. Następnie jest 30 dni na skargę do sądu administracyjnego, który może wstrzymać wykonanie decyzji KRRiT. Ogółem to dobre kilka miesięcy – wylicza prof. Piątek.

Jednak jeśli Sputnik przestanie nadawać z Legionowa, wciąż będzie można słuchać go na satelicie i w internecie. Od lutego działa bowiem polskojęzyczny portal informacyjny projektu.

Rzeczpospolita