Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jak pogodzić metro z muzeum Kereza

Aleksandra Pinkas, Konrad Majszyk 12-10-2009, ostatnia aktualizacja 13-10-2009 13:45

Czy drugą linię metra zbudują Włosi z Turkami, czy Chińczycy? Dzisiaj ma zdecydować o tym sąd. Nie wiadomo, czy umowę uda się podpisać, zanim oferty się nie przedawnią.

Christian Kerez
autor: Marcin Łobaczewski
źródło: Fotorzepa
Christian Kerez

O godz. 10 w V Wydziale Odwoławczym sądu okręgowego ruszy dziś proces, którego stawką jest kontrakt wart co najmniej 4,1 mld zł. To już ostatni etap wyniszczającej wojny o umowę na centralny odcinek drugiej linii metra między rondem Daszyńskiego i Dworcem Wileńskim.

Pozwy zamiast budowy

Przetarg wygrało w kwietniu konsorcjum włoskiego Astaldi i tureckiego Gulermak z najniższą ofertą – 4,1 mld zł. W lipcu werdykt potwierdziła Krajowa Izba Odwoławcza. Mimo to dwaj drożsi oferenci – China Overseas Engineering Group z Państwa Środka (4,5 mld zł) i należący do Hiszpanów Mostostal Warszawa (5 mld zł) – złożyli skargi do sądu okręgowego.

Podczas niejawnego posiedzenia we wrześniu sędziowie postanowili odrzucić hiszpańską skargę. Dzisiaj sąd odniesie się do zarzutów Chińczyków, którzy próbują udowodnić włosko-tureckiemu konkurentowi poświadczenie nieprawdy w dokumentacji przetargowej i na tej podstawie wykluczyć go z postępowania (chodzi o pochwalenie się przed komisją przetargową nieukończonymi stacjami w Stambule).

Podczas tego postępowania każdy dzień jest już na wagę złota. Dlaczego? Złożone w przetargu oferty przedawnią się 15 listopada. Na razie ważność oferty przedłużyli tylko Chińczycy (China Overseas do końca marca 2010 roku przedłużyło gwarancje bankowe i odnowiło umowy z kontrahentami).

Astaldi i Gulermak tego nie zrobiło. Jeśli Metro Warszawskie nie podpisze umowy, zanim oferty się przedawnią może dojść do kolejnej powtórki przetargu. Dla Warszawy oznaczałoby to koniec marzeń o drugiej linii.

Dalsze opóźnianie budowy przybliża prawdopodobieństwo utraty rekordowej dotacji z UE na drugą linię – 2,7 mld zł. Żeby pieniądze nie przepadły, trzeba je wykorzystać do końca 2013 roku. Czyli na trzeci przetarg nie ma już czasu.

Muzeum nad metrem

Na wyrok sądu z niecierpliwością czekają też urzędnicy odpowiedzialni za budowę Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które do 2014 roku ma stanąć na pl. Defilad (w miejscu hali KDT). Dokładnie pod MSN ma przebiegać łącznik między I a II linią metra.

– Obie inwestycje powinny być ze sobą idealnie skoordynowane. Inwestorzy muszą współpracować, a nie wchodzić sobie w paradę – mówi dyrektor  Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta Paweł Barański. 

W ciągu najbliższych dni dyr. Barański ma się w tej sprawie spotkać z wiceprezydentem Jackiem Wojciechowiczem. Pod koniec miesiąca Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta podpisze aneks do umowy na dodatkowe prace w Muzeum Sztuki Nowoczesnej ze szwajcarskim architektem Christianem Kerezem.

Kolejny problem to rozbiórka hali KDT, która zajmuje teren w miejscu muzeum i nad drugą linią. Pierwszy przetarg na rozbiórkę blaszaka nie wypalił. Pod koniec października planowane jest otwarcie ofert w drugim przetargu. Czy się uda? Jak mówią nieoficjalnie urzędnicy, miasto będzie raczej rozbierać halę własnymi siłami.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy