r e k l a m a

Koniec walki o parowozownię

Natalia Bet 24-07-2010, ostatnia aktualizacja 26-07-2010 12:38

Praska parowozownia zmieniła się w górę gruzu. Nakaz natychmiastowej rozbiórki budynku wydali urzędnicy. XIX-wieczny obiekt już nie istnieje. – Zgłosimy sprawę do prokuratury – mówią obrońcy zabytków.

*Na miejscu XIX-wiecznej parowozowni deweloper ma zamiar postawić m.in. centrum handlowe
autor: Szymon Łaszewski
źródło: Fotorzepa
*Na miejscu XIX-wiecznej parowozowni deweloper ma zamiar postawić m.in. centrum handlowe
autor: Szymon Łaszewski
źródło: Fotorzepa
autor: Szymon Łaszewski
źródło: Fotorzepa

Nic już nie zostało z XIX-wiecznej parowozowni przy ul. Wileńskiej na Pradze-Północ. W sobotę rano na teren obiektu wjechały buldożery, które zburzyły budynek do końca.

Deweloper: mamy pozwolenie

Rano na miejscu pojawił się zastępca stołecznej konserwator zabytków Artur Zbiegieni. Wręczył przedstawicielom firmy rozbiórkowej decyzję o wstrzymaniu prac. Jednak wyburzanie trwało dalej.

– Mamy nakaz natychmiastowej rozbiórki. Nie mam go przy sobie, ale jest w naszym biurze w Wyszkowie – tłumaczył Marek Sierocki, kierownik rozbiórki.

Zgoda na rozbiórkę budynku została wydana przez Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w czwartek 22 lipca, dwa dni przed rozpoczęciem prac. Powód? Zły stan techniczny i brak możliwości odbudowy parowozowni. Miesiąc temu wojewódzki sąd administracyjny stwierdził, że parowozownia nie jest zabytkiem.

Budynek zniknął w weekend w ciągu kilku godzin. Gdy na terenie działki działał ciężki sprzęt, inni pracownicy wywozili na złom konstrukcję słupów, które podtrzymywały parowozownię.

Obrońcy parowozowni: odwołać urzędników

Na teren rozbiórki przez cały dzień przyjeżdżali warszawiacy z całego miasta. – Gdy usłyszałem o tym, co się dzieje, natychmiast wsiadłem na rower i przyjechałem na Pragę – mówił Jan Piotrowski z Mokotowa. – Nie wierzę w to, co widzę. Nie wierzę, że nie udało się uratować tego budynku – łapał się za głowę.

Na miejscu pojawił się także Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy, który przez ostatni rok zaciekle walczył o rekonstrukcję parowozowni. Wielokrotnie interweniował w sprawie zabezpieczenia terenu.

– Wyrok sądu jeszcze się nie uprawomocnił, a już trwa wyburzanie? Dlaczego inwestor nie dał szansy na odwołanie się? Znajdziemy osobę, która podpisała się pod nakazem rozbiórki. Sprawę skieruję do prokuratury – skomentował.

Tymczasem społecznicy zajmujący się ochroną zabytków biorą pod uwagę wystąpienie do prezydent miasta z żądaniem zwolnienia urzędników, którzy podpisali dokumenty umożliwiające zburzenie parowozowni.

Planują także wystąpić do premiera o odwołanie p.o. generalnego konserwatora zabytków, a do prezydent Warszawy o zdymisjonowanie stołecznej konserwator zabytków.

– Teraz to od nas zależy, czy to będzie ostatni zabytek w Warszawie zburzony przez inwestora przy pomocy urzędników – mówi Antoni T. Dąbrowski ze Związku Stowarzyszeń Praskich.

Parowozownia z połowy XIX wieku była jednym z najstarszych obiektów architektury kolejowej w Warszawie. Znawcy zabytków zwracali uwagę na niepowtarzalną konstrukcję słupów budynku. Dziś w Polsce zachowały się zaledwie dwa takie obramowania.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy



-->