Ryba w roli głównej
Doozo, ul. Bracka 18, tel. 022 353 89 56, czynne od poniedziałku do soboty w godz. od 12 do 23; można płacić kartą. Informacje dodatkowe: • parking – nie • klimatyzacja – tak • sektor dla palących – tak • karta win – nie • menu dla dzieci – tak • Internet bezprzewodowy – tak.
Doozo to najmłodszy sushi bar w Warszawie. Powstał na miejscu dawnego Kebabu przy Brackiej. Jest śródmiejski w stylu, modniarski, ale smaczny, w sam raz na szybki lunch.
Debiutant ma zaledwie tydzień, ale jak na raczkującą knajpkę jest całkiem nieźle przygotowany do walki na gastronomicznym rynku Warszawy. Można tu zamówić standardowe gatunki ryb, sushi mani są doświadczonymi kucharzami, ryż gotują nieźle (ziarno jest krótkie, lekko kwaśne, spoiste), a cała załoga robi przyjazne wrażenie. Zamiast rozprawiać się ze stereotypami na temat sushi, eksperymentować, po prostu sklejają tutaj ryż z rybą.
Klubowe wnętrza jako scenografia do dobrego jedzenia nigdy nie wzbudzały mojego zaufania. Doozo przy swojej nowoczesnej formule jest jednak sympatycznie kameralne, na górze ma przyjemną antresolę, a nawet ekskluzywną, osobną salkę na osiem osób. Jako lokal na śródmiejskie spotkania w porze lunchu może się sprawdzić. Wnętrze jasne, przyprawione dodatkami w kolorze różu, tapety mają tu kwieciste wzory, a blaty połyskliwe, białe faktury. W narożniku baru pulsują teledyski.
Karta jest standardowa. Są w niej dorada, ryba maślana, łosoś, węgorz, halibut, krewetki, mięso kraba, tuńczyk i małże św. Jakuba. Z ciepłych dań tempury, zupy i szaszłyki. W miso shiru gotowanej na sfermentowanej paście sojowej pływają kawałki tofu, a zupa na kokosowym mleku ma w sobie drobinki trawy cytrynowej i jest doprawiona krewetkami i dużą ilością imbiru. Grube gunkan maki i smukłe nigiri itamae san skleja z prędkością odrzutową.
W tatarze z tuńczyka brakuje mi jajka, jest za suchy. Szkoda też, że nie podano podgrzewanego, mokrego ręcznika (oshibori), w który mogłabym wytrzeć ręce.
Tutejsze sticki (gorące szaszłyki) na bambusowe szpadki nadziewane mają krewetki, warzywa, tofu, ryby albo wołowinę zawijaną w plasterki cienkiego boczku, co kto chce. Potem całość jest zgrillowana i podawana na ciepło wraz z sosami. Zawiesistym, słodko-kwaśnym na mące kukurydzianej z kawałeczkami czuszki, i brunatnym, słodkim sosem z mirin i sosem sojowym.
Podczas wizyty w Doozo cały czas jemy i gawędzimy z kucharzem i obsługą. Tym razem wsłuchuję się w historie o sushi maniaku, który dzień w dzień przez trzy miesiące codziennie jadł sashimi. Gawędzimy o rodzajach lodówek, w których przechowuje się surowe ryby, rzadkich gatunkach, których próbowaliśmy w Europie i poza nią, sposobach krojenia ryb, gotowania i wachlowania ryżu. Rozprawiamy o asymetrii, kolorach i kaligrafii talerza z sushi. Wreszcie o indywidualnym smaku kucharza, który ostatecznie decyduje o smaku garstki ryby z ryżem.
Chociaż tysiące kilometrów dzielą nas od najbliższego oceanu, w poszukiwaniu najprostszej formy jedzenia porzuciliśmy rodzime przekąski – solonego dorsza i śledzika z kieliszeczkiem wódki. Przerzuciliśmy się na tuńczyka i śliwkowe wino. Surowa ryba wciąż rządzi.
Śródmiejski lunch
miso 8 zł
nigiri z łososiem 14 zł
gunkan z tuńczykiem 26 zł
maki z krewetką w tempurze 21 zł
sticks z krewetek – 2 sztuki 32 zł
sałatka z wodorostów wakame 12 zł
rachunek 113 zł
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON