r e k l a m a

Ryba w roli głównej

Maria Synoradzka 04-09-2008, ostatnia aktualizacja 04-09-2008 00:23

Doozo, ul. Bracka 18, tel. 022 353 89 56, czynne od poniedziałku do soboty w godz. od 12 do 23; można płacić kartą. Informacje dodatkowe: • parking – nie • klimatyzacja – tak • sektor dla palących – tak • karta win – nie • menu dla dzieci – tak • Internet bezprzewodowy – tak.

źródło: Życie Warszawy
źródło: Życie Warszawy
źródło: Życie Warszawy

Doozo to najmłodszy sushi bar w Warszawie. Powstał na miejscu dawnego Kebabu przy Brackiej. Jest śródmiejski w stylu, modniarski, ale smaczny, w sam raz na szybki lunch.

Debiutant ma zaledwie tydzień, ale jak na raczkującą knajpkę jest całkiem nieźle przygotowany do walki na gastronomicznym rynku Warszawy. Można tu zamówić standardowe gatunki ryb, sushi mani są doświadczonymi kucharzami, ryż gotują nieźle (ziarno jest krótkie, lekko kwaśne, spoiste), a cała załoga robi przyjazne wrażenie. Zamiast rozprawiać się ze stereotypami na temat sushi, eksperymentować, po prostu sklejają tutaj ryż z rybą.

Klubowe wnętrza jako scenografia do dobrego jedzenia nigdy nie wzbudzały mojego zaufania. Doozo przy swojej nowoczesnej formule jest jednak sympatycznie kameralne, na górze ma przyjemną antresolę, a nawet ekskluzywną, osobną salkę na osiem osób. Jako lokal na śródmiejskie spotkania w porze lunchu może się sprawdzić. Wnętrze jasne, przyprawione dodatkami w kolorze różu, tapety mają tu kwieciste wzory, a blaty połyskliwe, białe faktury. W narożniku baru pulsują teledyski.

Karta jest standardowa. Są w niej dorada, ryba maślana, łosoś, węgorz, halibut, krewetki, mięso kraba, tuńczyk i małże św. Jakuba. Z ciepłych dań tempury, zupy i szaszłyki. W miso shiru gotowanej na sfermentowanej paście sojowej pływają kawałki tofu, a zupa na kokosowym mleku ma w sobie drobinki trawy cytrynowej i jest doprawiona krewetkami i dużą ilością imbiru. Grube gunkan maki i smukłe nigiri itamae san skleja z prędkością odrzutową.

W tatarze z tuńczyka brakuje mi jajka, jest za suchy. Szkoda też, że nie podano podgrzewanego, mokrego ręcznika (oshibori), w który mogłabym wytrzeć ręce.

Tutejsze sticki (gorące szaszłyki) na bambusowe szpadki nadziewane mają krewetki, warzywa, tofu, ryby albo wołowinę zawijaną w plasterki cienkiego boczku, co kto chce. Potem całość jest zgrillowana i podawana na ciepło wraz z sosami. Zawiesistym, słodko-kwaśnym na mące kukurydzianej z kawałeczkami czuszki, i brunatnym, słodkim sosem z mirin i sosem sojowym.

Podczas wizyty w Doozo cały czas jemy i gawędzimy z kucharzem i obsługą. Tym razem wsłuchuję się w historie o sushi maniaku, który dzień w dzień przez trzy miesiące codziennie jadł sashimi. Gawędzimy o rodzajach lodówek, w których przechowuje się surowe ryby, rzadkich gatunkach, których próbowaliśmy w Europie i poza nią, sposobach krojenia ryb, gotowania i wachlowania ryżu. Rozprawiamy o asymetrii, kolorach i kaligrafii talerza z sushi. Wreszcie o indywidualnym smaku kucharza, który ostatecznie decyduje o smaku garstki ryby z ryżem.

Chociaż tysiące kilometrów dzielą nas od najbliższego oceanu, w poszukiwaniu najprostszej formy jedzenia porzuciliśmy rodzime przekąski – solonego dorsza i śledzika z kieliszeczkiem wódki. Przerzuciliśmy się na tuńczyka i śliwkowe wino. Surowa ryba wciąż rządzi.

Śródmiejski lunch

miso 8 zł

nigiri z łososiem 14 zł

gunkan z tuńczykiem 26 zł

maki z krewetką w tempurze 21 zł

sticks z krewetek – 2 sztuki 32 zł

sałatka z wodorostów wakame 12 zł

rachunek 113 zł

Życie Warszawy