Pseudoelegancja i pseudojedzenie
Zadęcie, wystrój z pretensjami do elegancji i bardzo zła kuchnia – tym charakteryzuje się otwarta zimą restauracja w wilii na Mokotowie.
W menu są produkty regionalne, jak mazurski miód czy perliczka wielkopolska, a także wyszukane specjały, jak trufle, cielęcina rasy simental, troć wędrowna, bażant „łąkowy" oraz filet z polędwicy wołowej marynowany w 40-letnim Aceto Balsamico. To brzmi obiecująco. Podobnie jak awangardowe połączenia składników (np. sos piernikowy do foie gras).
Niestety konfrontacja z rzeczywistością kulinarną na talerzu okazała się bolesna. Tatar z łososia z pianką marakujowo-cytrynową (35 zł) był grubo pokrojoną rybą z dużymi kawałkami cebuli (w proporcjach prawie 1:1) i kaparów. W masę wetknięty był zwinięty w rulonik kawałek chleba tostowego (nie opieczonego), kwiat kapara i chips zrobiony z pomidorowej skórki (bardzo ekologicznie!). Na talerzu była tez plama pesto – nie wiadomo po co, chyba dla koloru.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook