r e k l a m a

Kubica drugi w kwalifikacjach, ale "mogło być lepiej"

Piotr Szeleszczuk 15-03-2008, ostatnia aktualizacja 16-03-2008 16:45

W trzeciej sesji kwalifikacyjnej GP Australia Kubica pojechał znakomicie. W 22. poprzednich próbach najlepszym wynikiem Polaka było czwarte miejsce - w sobotnim starciu Polak uplasował się na miejscu drugim. Mimo dobrego wyniku, Kubica przyznał, że choć jest zadowolony, to jednak bolid F1.08 wciąż jest trudny do optymalnego ustawienia.

autor: Dariusz Golik
źródło: Fotorzepa

W sobotę polski kierowca wystartował w kwalifikacjach do niedzielnego GP Australii. Przed startem Kubica nie miał tęgiej miny. Nowy pojazd, który miał dać BMW Sauber pierwsze zwycięstwo w GP, notorycznie się psuje.

Dużo strachu o "nic"

To najlepsza pozycja startowa Kubicy w jego karierze w Formule 1. W sobotę w Melbourne mogło być jednak lepiej! Kubica znakomicie jechał w trzeciej sesji kwalifikacji, ale na 12. zakręcie popełnił błąd - pojechał za szeroko i wjechał na piasek. - Straciłem tam ułamki sekund - przyznał Polak. Pierwsze pole startowe zdobył Lewis Hamilton (McLaren), który był o 0,155 sekundy szybszy.

- Podjęliśmy ryzyko, bo wiedzieliśmy, że możemy osiągnąć dobry wynik w kwalifikacjach. Ja sam też ryzykowałem, ale ostatecznie to nic nie dało, bo straciłem za dużo, żeby utrzymać się przed Lewisem. Błąd na 12. zakręcie kosztował mnie 0,2-0,3 sekundy - mówił Kubica.

Australijski zły sen

Na wspomnienie zeszłorocznego wyścigu Kubica do dziś zgrzyta zębami. Po 39 okrążeniach zajmował doskonałe czwarte miejsce. Wtedy jednak zaczął się koszmar, który prześladował Polaka także w kolejnych wyścigach. W jego bolidzie zepsuła się skrzynia biegów i Kubica musiał wycofać się z zawodów.

Miłe złego początki?

Czy w tym sezonie pojazd stworzony przez bawarskich inżynierów znów będzie się psuł? Podczas styczniowej prezentacji w Monachium szef zespoły Mario Theissen zapowiedział, że nowy bolid pozwoli kierowcom BMW odnieść pierwsze, historyczne zwycięstwo w GP. Początkowo Kubica także był optymistą.– F1.08 to piękny i bardzo szybki samochód – zachwycał się po pierwszych testach.

Szybko jednak okazało się, że rzeczywistość nie jest tak różowa. Podczas jazd próbnych w nowym bolidzie ciągle coś się psuło. Rezultaty, osiągane przez kierowców BMW były zaskakująco słabe. - Aby wygrać wyścig, trzeba mieć najszybszy samochód w stawce. My w tym momencie takiego nie mamy – mówił polski kierowca kilka dni temu. Część ekspertów uważa jednak, że słabe wyniki Kubicy i Nicka Heidfelda to... zasłona dymna.

– Oni są szybsi niż się wszystkim wydaje – zapowiada były mistrz świata Fernando Alonso.

Na razie słowa Hiszpana nie znajdują potwierdzenia na torze. Na piątkowych treningach Kubica zajął 7. i 15. miejsce. Heidfeld dwa razy był w drugiej dziesiątce. W drugiej serii bolid Niemca niespodziewanie zwolnił i Heidfeld musiał zatrzymać się na poboczu.Francuzi gonią Niemców

W poprzednim sezonie BMW było trzecią siłą Formuły 1, po Ferrari i McLarenie. Teraz wydaje się, że faworyci wciąż będą poza zasięgiem. Sprawia tytułu mistrzowskiego powinna się rozstrzygnąć między Kimi Raikonnenem (Ferrari) i Lewisem Hamiltonem (McLaren).

Jednak grupa pościgowa robi się coraz liczniejsza. Najgroźniejszym rywalem bawarskiego zespołu będzie Renault. Francuska grupa przeprowadziła najgłośniejszy transfer – ściągnęła z McLarena Fernando Alonso. Partnerem Hiszpana został Brazylijczyk Nelsinho Piquet – syn byłego mistrza świata Nelsona Piqueta.– Pierwszy wyścig jest zawsze ciekawy, bo patrzymy nie tylko na siebie, ale i na rywali – ocenia Theissen.

Kibice w Polsce, którzy chcą na żywo śledzić występ Kubicy, muszą przygotować się na wczesną pobudkę. Sobotnie kwalifikacje rozpoczynają się o 4 rano czasu polskiego, a niedzielny wyścig o 5.30. Obie transmisje przeprowadzi Polsat.

Życie Warszawy