Jesteśmy skazani na Stare Miasto
Warszawiacy uważają, że na Starówce nie ma niczego ciekawego. Ale stołeczni urzędnicy nie chcą promować innej części miasta, bo boją się zaryzykować.
Stare Miasto mnie rozczarowało. Nie tylko dlatego, że jest atrapą. Wieczorem panuje tam poprostu smutek – mówi Olgierd Budrewicz, varsavianista i podróżnik.
Coż, trudno się dziwić. Puby i restauracje zamykane są wcześnie ponieważ mieszkańcy ciągle narzekają na hałas. Wczoraj chcieliśmy zwiedzić jedną z większych atrakcji Starówki - Zamek Królewski (rok powstania 1974). Chcieliśmy, ale... tak jak w każdy poniedziałek poza sezonem był zamknięty. Dla porównania londyńska National Gallery, miejsce gdzie turystów jest zdecydowanie więcej zamknięta jest tylko przez cztery dni w roku!
W ostatnich badaniach Trip Advisor nasze miasto uznano za jedno z najnudniejszych w Europie. Może więc warto promować stolicę w inny sposób niż nas do tego przez lata przyzwyczajano i Starówce powiedzieć dobranoc?
– Żeby zacząć budować międzynarodową markę Warszawy potrzebna jest przede wszystkim wiedza o jej aktualnej percepcji w świecie. Musimy wiedzieć z czym stolica jest kojarzona w Berlinie, Londynie czy w Nowym Jorku – mówi Łukasz Kluj z zajmującego się kreowaniem marek Studia Bakalie.
Jednak trudno się spodziewać, żeby ktoś za granicą kojarzył coś więcej niż Starówka i Pałac Kultury i Nauki. To jedyne miejsca, które od lat rozpoznawane są na świecie.
– Zgadzam się, że w Warszawie poza Starym Miastem mamy wiele atrakcji, które mogłyby przyciągnąć turystów, zwłaszcza tych młodszych – przyznaje Katarzyna Ratajczyk z biura promocji miasta. – Warto pokazywać Filtry, ul. Burakowską, Pragę czy Forty Mokotowskie. Ale pewnych kanonów nie da się zmienić. Każde miasto promuje się przez zabytki, a dopiero potem przez sklepy i rozrywkę. Dlatego Starówka, Łazienki, Trakt Królewski i Wilanów to żelazne punkty, których nie unikniemy – wyjaśnia Ratajczyk.Potwierdzeniem jej słów są liczni turyści, którzy mimo wszystko zwiedzają Starówkę.
– Przyszedłem tu, bo jestem turystą, a turyści chodzą na starówki – śmieje się Anglik James Hedley.
To samo twierdzi Katarzyna Królewska z hostelu Okidoki. – Jak w każdym mieście na świecie, turyści którzy się u nas zatrzymują, chodzą na Starówkę. Dziwią się tylko, że nocne życie toczy się zupełnie gdzie indziej – tłumaczy.
Olgierd Budrewicz: - Skoro przy promocji miasta nie możemy pominąć Starówki, to powinniśmy otworzyć ją nocą.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook