Wojowniczka Agnieszka
Takich meczów nie gra się codziennie. Nawet nie co tydzień. Agnieszka Radwańska po fantastycznej walce pokonała Swietłanę Kuzniecową 6:4, 1:6, 7:5 i awansowała do ćwierćfinału Wimbledonu. Dziś kolejny ciężki mecz Polki: z Sereną Williams o półfinał.
O pierwszym i drugim secie możemy od razu zapomnieć. Na początku Polka grała dobrze, a Rosjanka poprawnie. Potem nasza tenisistka dużo gorzej, a jej rywalka zaryzykowała i chyba po raz pierwszy w tenisowym życiu zaczęła chodzić do siatki. Sama się potem dziwiła, że ta niezwykła dla niej taktyka przynosiła znakomite efekty. Aż do stanu 1:4 w trzeciej partii...
Ludzie słabej wiary mogli wtedy zwątpić w zwycięstwo Isi. Rozpędzona Swieta, cały czas czująca jeszcze zadrę po tegorocznej porażce z Polką w III rundzie Australian Open, już witała się z gąską…
Swietłana ośmieszona
Wtedy jednak Radwańska wyszła z dołka. Może nie grała już tak widowiskowo jak w pierwszym secie, ale wystarczająco dokładnie. Zresztą w tej fazie meczu już nie o urodę tenisa chodziło, lecz o prozę wyniku.Polka nie miała nic do stracenia. Rosjanka – wszystko, bo to na niej ciążyła cała presja. Ona prowadziła 4:1, a szybko zrobił się remis. To ona mogła być nową liderką rankingu WTA, gdyby doszła do finału na londyńskim turnieju. To ona wreszcie była najwyżej rozstawioną tenisistką, która w poniedziałek o 17 z minutami pozostawała jeszcze na kortach Wimbledonu.
O tym, jak słabo Kuzniecowa radziła sobie z tą presją, świadczy sytuacja po 11. gemie decydującego seta. Sędzia ogłosiła już wynik: „Miss Radwanska leads by six games to five“ (6:5 dla Radwańskiej), obie zawodniczki już odpoczywały na swoich krzesełkach, gdy Rosjanka poprosiła o „challenge“ ostatniej piłki. Publiczność przyjęła ten kaprys z ironicznym politowaniem, a obraz z komputera nie pozostawił złudzeń: aut po zagraniu Swietłany był wielki jak jej zdenerwowanie.
– Ja to widziałam, ona widziała. Po prostu chwytała się wszystkich sposobów, bo nawet maszyna może się czasem pomylić – powiedziała Agnieszka.
Nie udało się wygrać pojedynku za pierwszym meczbolem, bo Kuzniecowa obroniła się fantastycznym przygotowaniem do kończącego forhendu. Ale za drugim razem już wyraźnie się pomyliła. Tak wyraźnie, że prośbą o jeszcze jeden „challenge“ naraziłaby się na śmieszność.
– 4:1… O tym, co się potem stało, będę myślała jeszcze chyba przez kilka najbliższych dni. Sama nie wiem, dlaczego zmieniłam taktykę przynoszącą mi powodzenie. Agnieszka zagrała dziś wystarczająco dobrze, ale ja nie wykorzystałam swojej szansy. Serena będzie zapewne dyktowała grę w ćwierćfinale, jednak Agnieszka potrafi doskonale wykorzystywać siłę przeciwniczki – pochwaliła Rosjanka.
Serena, bój się!
– 1:4… To nie jest kwestia tego, czy jeszcze wierzyłam w zwycięstwo, czy nie. To czwarta runda Wielkiego Szlema, więc trzeba walczyć o każdy punkt, aż do ostatniej piłki, i nie oglądać się na wynik. Nie zastanawiam się nad tym, czy będzie 1:6, czy 6:4. Po prostu gram do końca – tak Polka ze swojej perspektywy oceniła krytyczny moment tego meczu, z którego wyszła obronną ręką.
Radwańska grała z Kuzniecową na Korcie Centralnym i zrobiła wszystko, by organizatorzy nie żałowali tego wyboru. Nawet wcześniejszy mecz Rogera Federera wyglądał jak średnio dobry support przed występem prawdziwej artystki (bywalcy koncertów rockowych powinni docenić to porównanie). Przynajmniej wczoraj.
A już dziś pojedynek z Sereną Williams o pierwszy półfinał Wielkiego Szlema w karierze.
– Taktyka? Na pewno Serena nie będzie czekała na moje błędy. Żeby ją pokonać, muszę zagrać najlepiej, jak potrafię. Ruszyć na środek kortu i zmusić ją do biegania w prawo, w lewo, w prawo, w lewo... – mówi Polka.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON